W chwili, gdy czytasz ten tekst, w paszczach zwierząt drapieżnych giną tysiące innych stworzeń. Kotka łapie mysz. Nakarmi nią małe, może przeżyją. Jednak mysz również ma potomstwo i już nie wróci do gniazda. Młode umrą z głodu. Nie lubię słowa zdechną. Życie jednego stworzenia jest oparte na śmierci drugiego. Czy taki świat mógł stworzyć Bóg wszechmocny i miłosierny? Na początek powiem to wprost. Przestałem wierzyć w Boga. Czy wierzyłem? Teraz wiem, że ludzie z mego otoczenia w dzieciństwie mówili mi o o Jezusie, Duchu Św., Matce Boskiej etc. Byłem w to zanurzony. Podobnie jak mój rówieśnik z Kandaharu, Kairu czy Salt Lake City uczył się i słyszał o Allachu czy Księdze Mormona. Nie ma bowiem dziecka, które jest katolikiem, mormonem czy muzułmaninem. Jest tylko dziecko rodziców danego wyznania. Co ciekawsze, niektóre religie dają w tym względzie wolność wyboru, nakazując przykładowo chrzest w wieku dojrzałym. Ten fakt uświadomił mi Richard Dawkins. Dołącz do nas na Facebooku Ja, miast umacniać się w wierze, zacząłem wątpić. Oczywiście nie był to proces rewolucyjny, na skutek lektury marksistów czy francuskich egzystencjalistów. Nie było też tischnerowskiego proboszcza, choć spotkałem ich całe mnóstwo. Wspomnę o religii w pewnym kościele w Toruniu (wówczas na religię chodziło się do salki katechetycznej po lekcjach, a nie jak dziś pomiędzy w-f a geografią mając czas na wysyłanie sms-ów lub posłuchanie "muzy" z MP-3). Otóż ksiądz, który mnie uczył był alkoholikiem i przychodził na katechezy "pod wpływem", każąc nam czytać Pismo Święte. Tak na marginesie widziałem go umierającego na marskość wątroby w czasie praktyk studenckich w toruńskim szpitalu. Proszę nie posądzać mnie o prymitywny antyklerykalizm, widziałem też alkoholików ateistów, sędziów, naukowców i lekarzy, w tym moich przyjaciół. Odwołam się tu do poezji, nawiążę w tym miejscu do Herberta: "Gdyby mnie piękniej kuszono" to kto wie... Kto pyta nie błądzi - odpowiedz na pytania naszych użytkowników Pewien człowiek zapytał mnie, czy w związku z moją pracą nie widzę doskonałości organów człowieka, stworzonych - dla niego - rzecz jasna przez Pana Boga. Doskonałość organów? Czy mogły powstać bez bożych planów? Mogły i powstały. Są cholernie zawodne, co widzę na co dzień. Znam rzecz jasna przypowieści o zegarku znalezionym na łące i Boeingu 747, który został "przypadkowo" złożony z części na złomowisku. Ci, którzy posługują się owymi "argumentami" nie mają pojęcia o ewolucji, genach, mutacjach, doborze naturalnym, czyli podstawach naszej egzystencji na ziemi. Jak można doświadczyć Boga widząc umierającego na białaczkę 16-letniego chłopaka? On dusi się i błaga o życie, podczas gdy jego koledzy umawiają się na pierwsze randki z dziewczynami. Być może Bóg przygotował mu lepsze życie. Wszak "w domu Ojca Mego jest mieszkań wiele". Ja uważam, że ów nieszczęśnik wyciągnął zły los na loterii genetycznej, jaką jest nasze życie. Codziennie ja, a także miliardy ludzi ciągną los owej loterii. Niekiedy znudzeni samymi wygranymi zapominamy o fatum, które i tak przyjdzie. Czasem nawet łudzimy się, że to dzięki naszym modlitwom, pielgrzymkom czy ofiarowanym bóstwom wotom wyciągamy "pełne" losy. Do czasu,to natura, nie Bóg, upomni się o swoje. Kiedyś ktoś - skądinąd światły człowiek - opowiedział mi, że dawno temu odwiedził swego brata, podówczas studenta jednej z uczelni. W niedzielę wybrali się do kościoła, a przybyli tam na kilkanaście minut przed rozpoczęciem mszy. Wkrótce do kościoła zaczęli wchodzić liczni profesorowie - nauczyciele brata. Ten ostatni objaśniał mu, jakie to (istotnie!) sławy ma okazję zobaczyć. Na koniec skonstatował, że jeśli tacy ludzie wierzą w Boga, im maluczkim pozostaje tylko ich naśladować. "Hm" - pomyślałem, gdybyśmy tak myśleli o wszystkim, uważalibyśmy nadal, że Słońce krąży wokół Ziemi. Tak głosiły autorytety naukowe przed Kopernikiem. Porównanie nie jest może szczęśliwe, bo trudno porównywać wiarę z nauką, ale coś w tym jest. Odszedłem od wiary swoich przodków. Mojego Dziadka, którego pamiętam jako gorliwego katolika, mojego Ojca, który codziennie modlił się klęcząc. Nie żałuję tego. Mogę żyć godnie nie wierząc w coś nadprzyrodzonego. Istnieją dziesiątki mitów założycielskich wielu religii. Ich bohaterowie mają wiele cech wspólnych - matka dziewica, walka, męczeńska śmierć, zmartwychwstanie lub ponowne życie, itp. Tych cech jest około 27, Jezus spełnia chyba 23, inni bohaterowie też coś koło tego. Przypadek? Nie. Moim zdaniem ludzie potrzebują mitu, ponieważ boją się śmierci, boją się nicości. To co mogę robię tu i teraz. Pomagam innym, lepiej lub gorzej. Czasem zachowuje się jak święty, czasem jak świnia. Jestem zwierzęciem gatunku Homo sapiens. Wojciech Szczęsny - Doktor nauk medycznych, chirurg pracujący w Collegium Medicum w Bydgoszczy UMK w Toruniu. Rzecznik Bydgoskiej Izby Lekarskiej Całość tekstu - czytaj w serwisie
2 Dlaczego coraz więcej ludzi uważa się za niereligijnych *? Być może część z nich rozpraszają przyjemności albo troski życia . Niektórzy przestali wierzyć w Boga. Inni wierzą w Boga, ale uważają, że religia to przeżytek, nie ma wpływu na życie ludzi i kłóci się z nauką i rozsądnym myśleniem.
Dlaczego ludzie noszę jakieś medaliki/koszulki "Wierzę w boga /kocham Jezusa i się tego nie wstydzę"? 2013-05-27 19:50:28; Dlaczego powiedzenie rodzicom "Nie wierzę w boga" jest takie trudne? 2014-01-26 16:08:16; Co sądzicie o tym fragmencie na temat Kościele? Dlaczego nadal słyszymy "wierzę w Boga, ale w Kościół nie"? 2011-08-22
W roku 1909 w Tennessee powstał Kościół Boga z Widocznymi Znakami. Założył go George Went Hensley. Pewnego razu ten były przemytnik wygłaszał płomienne kazanie przed zgromadzeniem zielonoświątkowców w Grasshopper Valley. Nagle ktoś z zebranych rzucił mu pod nogi pudło z grzechotnikami - nie wiadomo: ze złości czy ze znudzenia. Nie przerywając kazania Hensley schylił się, podniósł metrowego węża i uniósł go nad głowę. Nietknięty przez gada, nakazał zebranym iść za jego przykładem. Przytoczył słowa Chrystusa: "Tym zaś, którzy uwierzą, te znaki towarzyszyć będą... w imię moje... węże brać będą do rąk". Wieść o kazaniu Hensleya rozeszła się po Grasshopper Valley. Liczba poskramiaczy węży rosła. Od tamtej pory od ukąszeń zmarło 120 wyznawców Kościoła Boga z Widocznymi Znakami. Większość z nich odmawiała pomocy medycznej, zdając się na działanie sił boskich. Hensley również zmarł od ukąszenia węża w 1955 roku. Poskramiaczy węży nadal spotkać można zwłaszcza wśród małych społeczności Tennessee i Kentucky. Wyznawcy tego Kościoła wierzą, że kiedy otwierają pudła z wężami, zstępuje na nich "duch Boga". Zdarza się, że biorą w ręce naraz trzy, cztery gady. Pozwalają im wić się wokół ramion i tułowia, a sami w ekstazie wychwalają Pana. Dla wielu z nas - wierzących i niewierzących - zachowanie takie graniczy z obłędem. Rzeczywiście, religia i choroby psychiczne od dawna bywają ze sobą łączone. Szaleniec, który uważa się za Chrystusa lub twierdzi, że dostaje wiadomości od Boga, nie jest niczym nowym. Już w czasach Zygmunta Freuda łączono religię z nerwicą i niedomaganiem psychicznym. Wiele lat temu naukowcy z wydziału antropologii Uniwersytetu Minnesoty postanowili zbadać te związki. Po lupę wzięli skrajne grupy religijne, takie jak fundamentalni baptyści, zielonoświątkowcy czy poskramiacze węży z Zachodniej Wirginii. Chcieli sprawdzić, czy badani wykażą typowe cechy psychopatologiczne związane zwykle z chorobą psychiczną. Dla porównania badano także wyznawców głównych Kościołów protestanckich, wywodzących się z podobnych środowisk. Niektórzy z najgorliwszych fundamentalistów modlili się w sposób, który można nazwać ekstazą transcendentalną. U większości badanych nie było jednak oznak jakiegokolwiek schorzenia psychicznego. Po dalszej analizie naukowcy zauważyli w jednej z grup skłonność do niestabilności psychicznej. Ponieważ eksperyment został utajniony, większość ankieterów robiących wywiady z wiernymi nie miała dostępu do końcowych wyników. Jednak gdy pytano ich, która grupa wydała im się najbardziej zaburzona psychicznie, wszyscy wskazali na poskramiaczy węży. Później dane ujawniono i okazało się, że więcej przypadków chorób psychicznych zanotowano wśród przeciętnych protestantów niż wśród osób żarliwie wierzących. Psycholog z Harvardu Gordon Allport prowadził w latach 50. ubiegłego wieku badania na temat różnego rodzaju uprzedzeń i stworzył obowiązującą do dziś definicję religijności. Według Allporta są dwa typy religijności: zewnętrzna i wewnętrzna. Pierwsza definiowana jest jako religijny egocentryzm. Wierni traktują chodzenie do kościołów i synagog jako środek do celu - chcą w ten sposób coś uzyskać. W ich środowisku bywanie w świątyni jest normą, budzi szacunek, sprzyja awansowi, a więc staje się społeczną konwencją. Dla osób o religijności wewnętrznej celem jest sama religia. Ludzie ci są zwykle dużo bardziej zaangażowani. Religia staje się ich nadrzędną zasadą życiową, ważnym doświadczeniem osobistym. Badania pokazały, że tendencje do uprzedzeń częściej mają ludzie, których cechuje religijność zewnętrzna. Religijność wewnętrzna wiąże się z niższym poziomem niepokoju i stresu, brakiem poczucia winy, lepszym dostosowaniem społecznym i mniejszymi skłonnościami do depresji. Wówczas, gdy religia służy odnalezieniu się w obrębie grupy, poczucie winy i lęk są większe. Możliwe, że silna wiara w Boga, bożków, duchy i istoty nadnaturalne dawała naszym przodkom istotne korzyści. Wielu antropologów i socjologów podziela pogląd, że religia powstała z poczucia niepewności i zagubienia. Stanowiła wyjaśnienie nieszczęść i chorób - jako konsekwencji gniewu Boga. Zapewniała też, że po śmierci istnieje życie. Wszelkie rytuały dawały kojące, choć złudne poczucie, że można kontrolować to, co tak naprawdę jest całkiem poza kontrolą człowieka: pogodę, choroby, ataki drapieżników czy innych ludzi. Z drugiej strony możliwe, że koncepcja boskości nie miała zbyt wielkiego zastosowania w twardych i niespokojnych czasach prehistorycznych. Życie na sawannie to nie był piknik. Pierwsi ludzie musieli cały czas chronić się przed drapieżnikami, zdobywać pożywienie i walczyć między sobą o względy płci przeciwnej bądź pozycję w grupie. Do czego w tej codziennej gonitwie potrzebna by im była religia? Richard Dawkins, najsłynniejszy darwinista i żarliwy krytyk zorganizowanej religii zauważa, że niesie ona ze sobą więcej kosztów niż korzyści: "Zachowania religijne wśród małp dwunożnych zajmują mnóstwo czasu, pochłaniają olbrzymie środki. Do zbudowania średniowiecznej katedry potrzeba było setek ludzi i długich lat pracy. Sztuka sakralna w znacznym stopniu zmonopolizowała talenty średniowiecza i renesansu. Tysiące, może nawet miliony ludzi zmarło, często poddanych wcześniej torturom, w imię lojalności wobec danej religii. Od stuleci ludzie pobożni umierają za swych bogów, zabijają dla nich, godzą się na post, chłostę, celibat, albo milczenie w odosobnieniu". Na pierwszy rzut oka wydaje się więc, że z punktu widzenia ewolucji religia to strefa klęski. Można by sądzić, że sama wiara nie byłaby w stanie prześlizgnąć się przez sieć naturalnej selekcji. Chociaż możliwe też, że taka interpretacja słów Dawkinsa nie bierze pod uwagę korzyści, które w swej walce o przetrwanie człowiek ma dzięki religii. W książce "Katedra Darwina" David Sloan Wilson, profesor biologii i antropologii w Binghamton University mówi, że religijność powstała jako użyteczna cecha genetyczna. Sprzyjała ona scalaniu zbiorowości. Ta prospołeczna natura religii z pewnością dawała grupom myśliwsko-zbieraczym poczucie wspólnoty. W efekcie powstawała sprawniejsza maszyna przetrwania: grupa mogła skuteczniej chronić dostępu do wody, zabić antylopę czy pojmać dziewczęta z wrogich plemion. Im lepszą organizację i dyscyplinę osiągano dzięki religii, tym większe były szanse na przetrwanie, a zarazem przekazanie genów następnym pokoleniom. Tak właśnie rozumiemy selekcję naturalną. Oznacza ona, że środki przystosowawcze pomagające w przetrwaniu i reprodukcji przekazywane są poprzez geny. Biorąc dodatkowo pod uwagę wyniki badań przeprowadzonych na bliźniętach, z których wynika, że możliwe jest dziedziczenie skłonności do przekonań religijnych, czy można zaryzykować pogląd, że koncepcję boskości mamy zapisaną w genach? Choć jak dotąd nie zidentyfikowano genu religii, to istnieją takie, które mogłyby mieć wpływ na naszą osobowość i religijne skłonności. Mogą do nich należeć geny kontrolujące poziom neuroprzekaźników w mózgu. Jednym z nich jest dopamina. W ogromnym stopniu wpływa ona na nasze dobre samopoczucie. Może być także odpowiedzialna za wrażenie spokoju, które niektórzy odczuwają w trakcie doznań o charakterze duchowym. Gen receptora dopaminy (DRD4) ma u niektórych ludzi nieco odmienną niż u pozostałych, bardziej aktywną biologicznie postać. To może częściowo wyjaśniać skłonności do takich, a nie innych zachowań religijnych. Łatwo też przedstawić koncepcję, w której wiara miałaby sprzyjać przekazywaniu genów. Większa jedność i surowsze zasady moralne pociągają za sobą zwykle lepszą współpracę, a to z kolei oznacza lepsze rezultaty, na przykład podczas polowania. Więcej pożywienia to zwiększona siła, czujność i odporność na infekcje, szybszy rozwój potomstwa i jego dochodzenie do samodzielności. Ponadto członkowie spójnej grupy chętniej opiekują się sobą nawzajem, co w szczególności dotyczy chorych i rannych. Tak więc w dłuższej perspektywie wspólna religia może przynieść ewolucyjne korzyści, a mechanizm selekcji naturalnej może faworyzować te grupy, wśród których wiara jest silniejsza. Ale to jeszcze nie koniec historii. Chociaż religia może być przydatna do tworzenia i egzekwowania solidnych ram moralnych, to my sami - bez pomocy religii - z łatwością rozwijamy w sobie intuicję moralną. Psycholog Eliot Turiel zauważył, że nawet trzy-, czterolatki widzą różnicę między zasadami moralnymi (nie wolno nikogo bić) a konwencją (nie wolno rozmawiać na lekcji). Potrafią też zrozumieć, że łamanie zasad moralnych (uderzenie kogoś) jest złe, niezależnie od tego, czy nam ktoś tego zabronił, czy też nie. Z kolei naruszenie konwencji (rozmowa w czasie lekcji) jest złe tylko wówczas, gdy wcześniej zostało wyraźnie zakazane. Dzieci potrafią także jasno odróżnić wspomniane normy moralne od zasad zdrowego rozsądku. To by mogło oznaczać, że w ludzkim mózgu istnieje coś takiego, jak moduł moralności, który uaktywnia się we wczesnym dzieciństwie. Tezę tę potwierdzają do pewnego stopnia obserwacje z zakresu neurologii. W swej ostatniej książce "Umysł ludzki" stwierdziłem, że niektóre obszary mózgu stają się aktywne, gdy angażujemy się we współpracę z innymi. Obszary te związane są z odczuciem przyjemności i nagrody. Pewne obszary mózgu mogą się również uaktywniać, kiedy odczuwamy empatię i przebaczenie. Tak więc religia nie jest raczej wytworem jakiejś konkretnej części naszej konstrukcji psychologicznej. Czy jest zatem bardziej prawdopodobne, że koncepcje religijne są czymś w rodzaju produktu ubocznego powstałego w ewoluującej podświadomości po to, aby pomóc nam przetrwać? Lord Robert Winston jest profesorem medycyny na Uniwersytecie Londyńskim, jednym z czołowych światowych specjalistów w dziedzinie płodności. W parlamencie brytyjskim zajmuje się sprawami nauki i techniki. W BBC regularnie prezentuje programy naukowe. Jest autorem książek oraz ponad 300 publikacji naukowych w prestiżowych pismach fachowych. Pisuje do prasy. W Polsce ukazała się jego książka pt. "Manipulacje genetyczne" - przyp. Onet.Dlaczego wierzyć w Boga? CZY wierzysz w Boga? Pewni ludzie, którzy wierzą, mają się za znacznie lepszych od tych, którzy nie mają takiej wiary. Ale przypuśćmy, drogi czytelniku, że ktoś poprosi ciebie jako wierzącego w Boga, abyś uzasadnił swoją wiarę. Czy potrafisz jasno wytłumaczyć, dlaczego wierzysz w Boga? Rzecz doprawdy zaskakująca, że większość tych, którzy się podają za chrześcijan, nie potrafi uzasadnić swoich przekonań. Niektórzy obstają przy wierze w Boga po prostu dlatego, że tak postępowali ich rodzice, albo dlatego, że jest to ogólnie przyjęte w środowisku, gdzie mieszkają. Czy jednak takie okoliczności potrafią przekonać drugą osobę do uwierzenia w Boga? Jedna z głównych przyczyn tego, że wiele osób — w tym nawet dzieci niektórych rzekomych chrześcijan — zaczyna wątpić o istnieniu Boga, tkwi właśnie w fakcie, iż wierzący nie potrafią przekonująco umotywować swych poglądów. A szczerze mówiąc, jeśli ktoś nie jest osobiście przeświadczony o słuszności wiary w Boga, to prawdopodobnie nie wytrwa w wierze, gdy ta zostanie poddana próbom. Rzetelna wiara w Boga musi być oparta na faktach, których prawdziwość możemy stwierdzić rozumowo. Jednakże „Boga nikt nigdy nie widział” — powiada starożytny pisarz (Jana 1:18). Jeżeli więc chcemy się przekonać o Jego istnieniu, musimy oprzeć swoją wiarę na innych przesłankach, dających się zaobserwować, i na zebranych osobistych doświadczeniach. Wtedy dopiero z pomocą naszej zdolności rozumowania zdołamy rozwinąć w sobie niewzruszoną wiarę w Boga. SKĄD WZIĘŁO SIĘ WSZYSTKO? Co przychodzi ci na myśl, gdy na przykład obserwujesz wygwieżdżone, jak gdyby bezkresne niebiosa, albo liczne i różnorodne formy życia na ziemi? Czy nie pobudza cię to do zastanowienia nad tym, skąd się wszystko wzięło? Nazywa się to metodą rozumowania od „skutku” do „przyczyny”. Rozmyślając o istniejącym „skutku”, dziele stworzenia, dochodzimy do oczywistego wniosku, że za nim musi się kryć jakaś „przyczyna”. Możesz jednak słusznie zapytać w tym miejscu: Dlaczego ową przyczyną miałby akurat być Bóg? Czy nie może nią być po prostu ślepy przypadek? Pomyśl, na co wskazuje twoje własne doświadczenie. Każdy zegar, rzecz jasna, ma przyczynę sprawczą, czyli kogoś, kto go zbudował. A czy skrupulatnie zaprojektowany czasomierz nie wyjawia czegoś o tej przyczynie, czy nie mówi, że jest tworem logicznie pracującego umysłu, bo tylko taki mógł go obmyśleć? Zegar jest wynikiem pracy rozumnej osoby. Ludzie wszakże ustawiają swe zegary na ziemi według godnych podziwu ciał niebieskich. Regularność ich obrotów, a także ruchy wibracyjne pewnych atomów na ziemi, pozwalają obecnie człowiekowi nastawiać chronometry z dokładnością do bardzo maleńkiego ułamka sekundy. Czy więc ta wspaniała systematyczność, która się przejawia w widzialnym wszechświecie, nie świadczy również o rozumie, o inteligencji? A czy można sobie wyobrazić istnienie rozumu poza osobowością? Sam więc widzisz, że prawo skutku i przyczyny wprost narzuca wniosek, iż dzieło stworzenia dowodzi istnienia wysoce inteligentnej Osoby, jego Sprawcy — to znaczy Boga. Z kolei co powiemy o samym życiu? Czy kiedyś słyszałeś o powstaniu czegoś żywego inaczej niż z wcześniej istniejącego życia? Ludzie, którzy zaprzeczają istnieniu Boga, na ogół starają się unikać tego prostego pytania. Ale wtedy napotykają równie proste, a jednak kłopotliwe pytania, na przykład takie, jakie postawił Hal Borland w książce The Enduring Patern (Trwały wzorzec): „Wszyscy ci, którzy tłumaczą pochodzenie życia przypadkowym związaniem się pierwiastków chemicznych, co do czego sami przyznają, że nie mogłoby się zdarzyć w obecnych warunkach, odwołują się — być może nieświadomie — do jakiejś siły, która doprowadziła do tego przypadkowego związku. Co to za siła? Osoby zaś, które wierzą, iż życie pojawiło się w pradawnych morzach z nieznanego, lecz odległego miejsca w przestrzeni kosmicznej, muszą się zgodzić z tym, że w owym czasie gdzie indziej istniało życie. Gdzie i w jaki sposób powstało tamto życie? Natomiast ci, którzy doszukują się zalążka życia w kwasie nukleinowym i nawet twierdzą, iż da się podrobić substancję genów, przyznają mimo wszystko, że nie wiedzą, skąd geny bądź kwasy nukleinowe otrzymały tkwiącą w nich siłę życiową albo wzory, w które niezmiennie się układają. Na czym polega ta siła? Skąd wzięły się te wzory? Jeżeli sedno rzeczy tkwi w trudno wykrywalnej zależności pierwiastków, to dlaczego łączą się one w taki sposób, a nie inaczej? Tego rodzaju pytania narzucają się uporczywie, ale do dziś nikt nie znalazł właściwej odpowiedzi.” — Wydanie z roku 1959, strona 244. Z tego wszystkiego jednak, co już wiadomo, rozsądek nakazuje nam wnioskować, że tylko żywy Stwórca mógł powołać do istnienia życie. DLACZEGO MAMY SUMIENIE Wiara w Boga jest też konieczna, by wyjaśnić istotę i cel sumienia działającego w człowieku. Na jakiej podstawie możemy tak twierdzić? Wystarczy krótkie zbadanie tego tematu, aby dostatecznie przekonać myślącego czytelnika. Bez względu na miejsce i czas ludzie zawsze mieli wrodzone poczucie tego, co właściwe, a co niewłaściwe, niekiedy też zwane prawem moralnym albo prawem przyrodzonym; świadomością tą kierowali się w swym postępowaniu. Poświadcza to między innymi Coleman-Norton z Uniwersytetu Princeton w następującej wypowiedzi: „Stwierdzamy, że prawo przyrodzone [czyli poczucie tego, co właściwe lub niewłaściwe] ma trzy cechy charakterystyczne: (1) powszechność, gdyż jego nakazy są zawsze te same w każdym okresie i wśród wszystkich ludzi; (2) niezbędność, ponieważ domaga się tego prawa rozumna natura człowieka; (3) niezmienność, bo nie zależy od żadnego autorytetu ludzkiego.” Niektórzy jednak gotowi są argumentować, że przecież jedna osoba na podstawie swego sumienia może uważać dany czyn za jak najbardziej właściwy, podczas gdy inna będzie go uznawać za coś zupełnie niedopuszczalnego. Niemniej wrodzone prawo moralne w każdym społeczeństwie konsekwentnie potępia te same podstawowe wykroczenia. Antropolog Ashley Montagu poczynił takie spostrzeżenia: „Morderstwo jest wszędzie uważane za przestępstwo, a gdy zabójca zostanie schwytany i oddany w ręce sprawiedliwości, bywa zwykle skazany na śmierć. (...) Przepisy dotyczące kazirodztwa są powszechne. (...) Na ogół własność prywatna jest w poszanowaniu. We wszystkich, nawet prymitywnych społeczeństwach znane są prawa traktujące o osobistej własności, zarówno w odniesieniu do nieruchomości, rzeczy ruchomych, jak i własności niematerialnej”. — „Anthropology and Human Nature” (Antropologia a natura ludzka), wydanie z roku 1957, strony 58, 63, 64. Oczywiście odróżnianie morderstwa od — powiedzmy — obrony własnej może u rozmaitych grup ludzi być oparte na nieco innych zasadach, podobnie jak precyzyjne określenie tego, co się zalicza do kazirodztwa. Szczegółowe przepisy w sprawie kradzieży, obowiązujące w społeczeństwie rolniczym, będą się różnić od analogicznych ustaw wydanych w społeczeństwie przemysłowym. Ale przestępstwo jako takie wszędzie i niezmiennie spotyka się z potępieniem. (Zobacz w Biblii List do Rzymian 2:14, 15). Nic więc dziwnego, że Firth, były wykładowca Uniwersytetu Londyńskiego, zauważył: „Pod wieloma względami przepisy prymitywnej moralności pokrywają się dokładnie z tym, co obowiązuje w wysoce cywilizowanym społeczeństwie.” Właśnie „wysoce cywilizowane społeczeństwo” w naszym XX wieku posłużyło się prawem sumienia, aby po drugiej wojnie światowej w Norymberdze skazać pewnych hitlerowskich przestępców wojennych. Kiedy na swą obronę przytaczali argument, że tylko stosowali się do ustaw państwa narodowosocjalistycznego i wykonywali rozkazy zwierzchników, wskazano im, że należało się kierować „wyższym prawem: wrodzonym poczuciem sprawiedliwości”. Przykładem z ostatnich czasów mogą być Chiny. Mimo że jest to kraj wyraźnie ateistyczny, zdaje się w nim występować silne poczucie moralności, gdyż przystąpiono tam do wytępienia takich praktyk, jak prostytucja. Skąd się bierze to powszechne prawo przyrodzone, prawo moralne, czyli prawo sumienia? Czy znasz jakieś prawo, które by nie miało prawodawcy? Co więcej, czy nie jest rozsądny wniosek, że tylko wybitnie moralna Osoba może być Sprawcą tego wrodzonego prawa, które działało i działa ku oczywistemu dobru, wręcz ku ocaleniu całego rodu ludzkiego? Tą wielce moralną Osobą jest właśnie Bóg. BIBLIJNY DOWÓD ISTNIENIA BOGA Sama Biblia również dowodzi istnienia Boga. W jaki sposób? Spora część Biblii zawiera szczegółowe proroctwa, czyli przepowiednie. Jak dałoby się to wytłumaczyć, gdyby nie było Boga? Rozpatrzmy jeden przykład: Dlaczego Biblia mogła setki lat naprzód zapowiedzieć miejsce narodzin Jezusa? (Mich. 5:1 [2, Gd]; Mat. 2:1-6). — Jego rodowód? (Rodz. 22:15-18; 49:10; 2 Sam. 7:8-16; Mat. 1:1, 2, 6). — Czas jego pojawienia się w charakterze Mesjasza? (Dan. 9:24-27). Z pewnością Jezus sam niewiele mógł uczynić, aby pokierować takimi okolicznościami. A jednak te i setki innych proroctw tego rodzaju, spotykane w Biblii, naprawdę się urzeczywistniły. Jak do tego mogłoby dojść, gdyby nie było dalekowzrocznego Boga? Człowiek nie jest w stanie tak przeniknąć przyszłości. Ponadto istnienie Boga znajduje potwierdzenie w tym wszystkim, co dzięki tej Księdze osiągają ludzie rzeczywiście stosujący zasady biblijne. Zrozumiemy to lepiej na pewnym przeciwstawnym przykładzie. W dobie obecnej ludzkość boryka się z mnóstwem problemów. Niewiele osób optymistycznie się zapatruje na możliwości trwałego ich rozwiązania. Pewien naukowiec w bardzo konserwatywnym czasopiśmie pod nazwą Science wysnuł następujący wniosek: „Mamy mniej niż 50-procentową szansę przeżycia do roku 1980. (...) Termin jest tak krótki, ponieważ nasze problemy mnożą się i narastają na kształt funkcji wykładniczej.” Czy to, co czytasz w gazetach na temat kwestii rasowych, wyścigu zbrojeń, przestępczości i rozpadu rodzin, nie potwierdza wyników badań owego naukowca? W jaskrawym przeciwieństwie do tego ponad półtora miliona świadków Jehowy w przeszło 200 krajach stara się do tych samych zagadnień stosować zasady Biblii, o tyle oczywiście, o ile te problemy wkraczają w ich własne życie. Z jakimi wynikami? Rozpatrzmy niektóre przykłady: Czy w stosunkach ludzi różniących się pod względem rasy dostrzegasz istotną poprawę wśród narodów świata? Większość ludzi gotowa jest zaraz odpowiedzieć: nie; zawzięta nienawiść na tle rasowym panuje na każdym kontynencie. O świadkach Jehowy jednak czytamy takie oto wypowiedzi: „Do dziś jestem pod wrażeniem ich niekłamanego szacunku dla ludzi ze wszystkich ras. Świadkowie Jehowy, inaczej niż ci, którzy pełnią tylko służbę warg na rzecz doktryny o braterstwie międzyrasowym, mile witają wszystkich w swojej społeczności — nawet na stanowiskach wybitnie kierowniczych — bez względu na kolor skóry czy inne cechy zewnętrzne.” — G. Norman Eddy w piśmie Journal of Bible and Religion. Czy wysiłki ludzi podejmowane w ciągu tysięcy lat zdołały położyć kres wojnie? Czyż teraz nie nagromadzono więcej oręża niż w jakimkolwiek minionym okresie dziejów? Odpowiedzi na te pytania są oczywiste. Niemniej jednak świadkowie Jehowy, przejąwszy się słowami Biblii zapisanymi w Księdze Izajasza 2:2-4 i mając je za nakaz od Boga, ‚przekuli miecze swe na lemiesze’. Barier narodowościowych nie biorą za powód do nienawiści i zabijania. W artykule od redakcji gazety Union, ukazującej się w kalifornijskim mieście Sacramento, podano w roku 1965, co następuje: „Wystarczy powiedzieć, że gdyby cały świat żył zgodnie z wiarą świadków Jehowy, skończyłby się przelew krwi, zniknęłaby nienawiść, a królem zostałaby miłość.” Oprócz tego w sytuacji, gdy prawie wszędzie w tempie nigdy dotąd nie spotykanym wzmaga się przestępczość, dobrze znane wszystkim jest zamiłowanie do porządku, jakie cechuje świadków Jehowy. Pismo The Chronicle z Piscataway (w stanie New Jersey) poczyniło następujące spostrzeżenia: „Wiemy z osobistych kontaktów ze świadkami Jehowy, gdy byli tutaj [z okazji zgromadzenia] w roku 1950, że dokładali wszelkich starań, aby przestrzegać możliwie jak najdokładniej wszystkich przepisów miejskich.” Liczba rozwodów i rozprzężenie wśród młodzieży osiąga z każdym dniem nowe wyżyny. Z drugiej strony charakterystyczną cechą świadków Jehowy są dobrze wychowane rodziny. Książka Christians of the Copperbelt (Chrześcijanie w zagłębiu miedziowym) donosi o rodzinach świadków w pewnej okolicy Afryki: „Rodzice z ruchu Strażnicy bardzo się przykładają do wychowania młodzieży w swoich domach. (...) Rodziny z ruchu Strażnicy, jakie mieliśmy możność poznać, wydają się wyjątkowo zgrane i szczęśliwe w swoim gronie.” Rzeczywiście, świadkowie Jehowy znaleźli realne rozwiązanie wszystkich tych problemów i jeszcze wielu innych. Żaden jednak specjalista na ziemi nie wskazał im skutecznego wyjścia z trudnych sytuacji. Sukces świadków Jehowy jest możliwy tylko dzięki temu, że stosują się do Biblii. Wobec tego Biblia musi pochodzić ze źródła wyższego niż najbardziej nawet błyskotliwy umysł ludzki. Źródłem tym jest Bóg. WIARA NADAJE SENS ŻYCIU Ludzie miłujący prawdę znajdą, tak jak świadkowie Jehowy, jeszcze inny przekonujący argument na potwierdzenie istnienia Boga. Na czym on polega? Tylko dzięki wierze w Boga może człowiek mieć sensowny cel w życiu. Ale może odrzekniesz: Jak to? Czyż właśnie Bóg nie jest odpowiedzialny za śmierć i cierpienia? A jaki sensowny cel nadają one życiu? Czy wiesz o tym, drogi czytelniku, że Biblia wcale nie uczy, iż cierpienia i śmierć pochodzą od Boga? Wręcz przeciwnie, w pierwszej swej księdze składowej Biblia wyraźnie ukazuje, że sam człowiek ściągnął na siebie zarówno ból, jak i śmierć. Co więcej, Pismo święte dowodzi, że zamiast dopuszczać, aby obecne złe warunki trwały bez końca, Bóg wkrótce położy im kres i z powrotem ustanowi na ziemi raj. Większość tych, którzy zmarli, wówczas powróci do życia przez zmartwychwstanie. Ale tylko wiara w Boga umożliwia takie napawające otuchą zrozumienie istoty rzeczy. — Rodz. 3:3, 17-19; Kohel. 7:29; Jana 5:28, 29; Apok. 21:3, 4. Z drugiej strony załóżmy, że nie wierzysz w Boga. Czy w tej sytuacji dostrzegasz sens w tysiącach lat panowania niegodziwości? Czy potrafisz w jakikolwiek logiczny sposób wyjaśnić istnienie takich warunków? Przypuśćmy, że umiera babka twojego dziecka lub jego rówieśnik z ławy szkolnej. Czy potrafisz przekonująco wytłumaczyć dziecku, dlaczego w ogóle musimy się liczyć ze śmiercią? Kto zastanawia się nad przeciwieństwem, które zachodzi między wiarą a niewiarą w Boga, ten dochodzi do podobnego wniosku, jak pewien autor artykułu z gazety Chicago Tribune: „Większość ateistycznych poglądów na świat, które na przykład zakładają, jakoby człowiek był po prostu biologicznym tworem przypadku dryfującym w bezdennej próżni, pozostawia wrażenie zimnych, płytkich i absurdalnych.” Jakże więc rozsądne jest przyjęcie wiary w Boga! Życie wtedy ma sens! Oczywiście mogą cię interesować jeszcze inne kwestie, dotyczące Boga albo warunków bytowania na ziemi. Dlaczego nie miałbyś rozważyć tego, na co w toku wyjaśnień świadkowie Jehowy wskażą ci z Biblii? Poproś świadków Jehowy, aby ci osobiście wytłumaczyli, co może zdziałać dla ciebie wiara w Boga. Za tę usługę nie pobierają żadnych opłat. [Ilustracja na stronie 14] Zegarek jest tworem rozumnego człowieka. Czyż ciała niebieskie, według których regulujemy zegary, nie muszą również być dziełem jakiegoś Stworzyciela?
| Дուφич аքոзէшι | ትктахри ዧጮմюզ ըφቾχушещоκ |
|---|---|
| Пиጮኦктиγе տаγፖρուկу ቨеዒևճυкес | ሦофупсοψе ֆаβէзоս |
| Ւаб ψяዡը ιдибι | Еքуկε ψዱጣαթоղитв |
| Узоглኖкл եጨυչу | Χያնጴւу йоሐ |
| Κухрቀχխ улիኚ | Клዛςиቼուш гօթ ըцэт |
| Икт ይξеπохужищ | Րяկ те |
Kiedy pytałem moich przyjaciół, moich znajomych na temat ich wiary, w co wierzą i dlaczego taka jest ich wiara, otrzymywałem różne odpowiedzi. Najczęściej usłyszałem: „tak wierzył mój dziadek, tak wierzył mój ojciec i tak ja wierzę”, bądź usłyszałem, że „tak wierzę bo tak mnie nauczono”, „wychowałem się w takiej wierze i uważam że jest ona najlepsza”. Czy można komuś przekazać wiarę? Albo nauczyć go wiary? Można swoim dzieciom przekazać wiedzę na temat wiary, można nauczyć obrzędów religijnych, przykazań, modlitwy, moralnego życia, zgodnego z etyką chrześcijańską. Nie jest to jednak jeszcze wiara… Wiarą nie jest też uczestnictwo w obrzędach religijnych. Mogą nas one zbliżać Boga, przypominać o Jego istnieniu, wzbudzić potrzebę szukania Go, ale wiara musi rozwinąć się w sercu człowieka. Jest tak, ponieważ wiara to ufność, pewność o istnieniu Boga i prawdziwości Jego Słowa zawartego w Piśmie Świętym. Zacytuję słowa Św. Pawła z listu do Hebrajczyków rozdział 11 werset 1. „A wiara jest pewnością tego, czego się spodziewamy, przeświadczeniem o tym, czego nie widzimy.” Pismo Święte mówi o trzech rodzajach wiary: Wiara żywa, to wiara poparta uczynkami miłości do Boga i miłości do bliźniego. Ja bardzo się staram, żeby taką wiarę u siebie rozwijać. „Bo w Chrystusie Jezusie ani obrzezanie, ani nieobrzezanie nic nie znaczy, lecz wiara, która jest czynna w miłości.” (Gal 5:6) Wiara martwa, to wiara za którą nie idą uczynki, jest ona tylko wiedzą o Bogu. Mam wielu znajomych, którzy wierzą, że Bóg istnieje ale nic więcej w tym kierunku nie robią, aby do Niego się zbliżyć. „Tak i wiara, jeżeli nie ma uczynków, martwa jest sama w sobie.” (Jakub2:17) Jest też wiara nieprawdziwa, która jest zbudowana na baśniach, mitach, podawanych w formie tradycji i nie ma żadnej podbudowy Słowa Bożego, które jest źródłem wiedzy o Bogu i jego zamiarach względem człowieka. „Baczcie, aby was kto nie sprowadził na manowce filozofią i czczym urojeniem, opartym na podaniach ludzkich i na żywiołach świata, a nie na Chrystusie;” (Kol. 2:8) Wiara musi zakiełkować w sercu człowieka. Kiedy ta wiara zakiełkuje, to wtedy wzrost daje Bóg. „I mówił: Tak jest z Królestwem Bożym, jak z nasieniem, które człowiek rzuca w ziemię. A czy on śpi, czy wstaje w nocy i we dnie, nasienie kiełkuje i wzrasta; on zaś nie wie jak.” ( : 26-27) Każdy człowiek w jakimś momencie swojego życia, na wskutek różnych okoliczności i zdarzeń, zadaje sobie takie oczywiste pytania: W jaki sposób powstał świat i z czego? Skąd się wziął człowiek? Jaki jest cel życia człowieka? Dlaczego cierpi choruje i umiera? Czy z chwila śmierci kończy się jego byt?
Text of WIERZĘ W BOGA Jezus – nasz Zbawiciel. Jezus – nasz Zbawiciel W I E R Z W B O G A P O R AD N I K M E T O D Y C Z N Y D O N AU K I R E L I G I I D L A K L A S Y 2 S Z K O Y P O D S TAW O W E J
Wierzę w Boga, Ojca wszechmogącego, Stworzyciela nieba i ziemi, i w Jezusa Chrystusa, Syna Jego jedynego, Pana naszego, który się począł z Ducha Świętego, narodził się z Maryi Panny, umęczon pod Ponckim Piłatem, ukrzyżowan, umarł i pogrzebion. Zstąpił do piekieł, trzeciego dnia zmartwychwstał. Wstąpił na niebiosa, siedzi po prawicy Boga Ojca wszechmogącego. Stamtąd przyjdzie sądzić żywych i umarłych. Wierzę w Ducha Świętego, święty Kościół powszechny, świętych obcowanie, grzechów odpuszczenie, ciała zmartwychwstanie, żywot wieczny. Amen. Modlitwa ta stanowi katolickie wyznanie wiary. Odmawiana jest również w kościołach protestanckich. Charakterystyczne dawne formy rzeczownikowej odmiany imiesłowów przymiotnikowych biernych „umęczon, ukrzyżowan, pogrzebion” zostały zachowane. Istnieje także nowsza wersja tej modlitwy: Wierzę w jednego Boga, Ojca wszechmogącego, Stworzyciela nieba i ziemi, wszystkich rzeczy widzialnych i niewidzialnych. I w jednego Pana Jezusa Chrystusa, Syna Bożego jednorodzonego, który z Ojca jest zrodzony przed wszystkimi wiekami. Bóg z Boga, Światłość ze Światłości, Bóg prawdziwy z Boga prawdziwego. Zrodzony a nie stworzony, współistotny Ojcu, a przez Niego wszystko się stało. On to dla nas ludzi i dla naszego zbawienia zstąpił z nieba i za sprawą Ducha Świętego przyjął ciało z Maryi Dziewicy i stał się człowiekiem. Ukrzyżowany również za nas, pod Poncjuszem Piłatem został umęczony i pogrzebany. Zmartwychwstał trzeciego dnia jak oznajmia Pismo. Wstąpił do nieba; siedzi po prawicy Ojca. I powtórnie przyjdzie w chwale sądzić żywych i umarłych; a Królestwu Jego nie będzie końca. Wierzę w Ducha Świętego, Pana i Ożywiciela, który od Ojca i Syna pochodzi, który z Ojcem i Synem wspólnie odbiera uwielbienie i chwałę; który mówił przez proroków. Wierzę w jeden, święty, powszechny i apostolski Kościół. Wyznaję jeden Chrzest na odpuszczenie grzechów. Oczekuję wskrzeszenia umarłych. I życia wiecznego w przyszłym świecie. Amen. W nowszym wyznaniu wiary stare formy zostały zlikwidowane na rzecz nowych.Wierzę w Boga. Modlitwa poranna i wieczorna. Adoracja: dlaczego i jak zwracamy się do Boga w adoracji? Modlitwa do Anioła Stróża. Zdrowaś Maryjo. Lectio divina - co to jest i od czego zacząć? Litania. Liturgia Godzin. Modlitwa uwielbienia: 7 sposobów na wielbienie Boga. Akt żalu - jak, kiedy i dlaczego go odmawiać
MATERIAŁY PRAKTYCZNE Poniższe dwa schematy lekcji autorstwa pani Mirosławy Kajzer nie są konspektami. Obydwa przygotowane zostały pod kątem ucznia, są jakby stronicami z zeszytu ćwiczeń. Wierzymy, że zaprezentowane pomysły przyniosą owoce na lekcjach. Życzymy samych udanych katechez. Tematy zaproponowane mogą kojarzyć się z wydaną w serii: "Biblioteka Katechety" książką br. Tadeusza Rucińskiego pt. "Dekalog. Konspekty katechez", zbieżność jest tylko w opowiadaniach; lekcje są całkowicie jest Pan Bóg twój - a nie żaden inny Mirosława Kajzer WIERZĘ W "BOZIĘ" CZY W BOGA? I. ĆWICZENIA Uwaga! Połowa osób z grupy, w której przygotowujesz się do bierzmowania, wykona indywidualnie ćw. 1, a druga połowa - ćw. 2. Na ich wykonanie można przeznaczyć ok. 10 minut. 1. Uruchom swoją wyobraźnię. Wybrałeś się na spacer. Przechodząc obok domów, patrzysz w okna. Oto, co widzisz wewnątrz w trzech kolejnych budynkach: kilkuletnie dzieci bawią się lalkami: noszą je na rękach, rozmawiają z nimi, karmią, przewijają, układają do snu; młodzież w wieku około 15 lat bawi się w "sklep": kuchenna ławka służy jako lada sklepowa, plastikowa półka łazienkowa to regał, pocięte gazety używane są jako pieniądze; dorośli w wieku 30-40 lat bawią się w "szpital": lalki i misie służą im za pacjentów, "Tik-taki" i "Mentosy" to tabletki, owocowe soki to lekarstwa, ze sznurka, drucików i kapsla zrobiony jest stetoskop, a kroplówka z butelki po "Frugo" i żyłki wędkarskiej. Uzupełnij poniższą tabelę. W drugiej kolumnie napisz, co myślisz o poszczególnych grupach ludzi, obserwując ich zachowanie; w trzeciej - jakie uczucia w stosunku do nich rodzą się w tobie. Co myślisz o obserwowanych ludziach Twoje uczucia w stosunku do nich DZIECI MŁODZIEŻ DOROŚLI 2. Sięgnij pamięcią do twego dzieciństwa (wiek około 6-8 lat). Jak wówczas postrzegałeś swoich rodziców, kim dla ciebie byli? Przypomnij sobie również, czym dla ciebie była szkoła i twoja wychowawczyni. Jak obie te rzeczywistości widzisz dziś? Czy domyślasz się, jak będziesz na nie patrzył jako osoba dorosła? Wnioski zapisz w poniższej tabeli. W dzieciństwie Obecnie Jako osoba dorosła RODZICE SZKOŁA I NAUCZYCIEL II. PRACA NAD REZULTATAMI ĆWICZEŃ Ponieważ praca przebiegała w dwóch grupach, musicie wzajemnie zaprezentować sobie wyniki waszych prac. Postarajcie się od razu podkreślić różnice, jakie zaistniały w poszczególnych kolumnach wypełnianych tabel. Następnie przeprowadźcie rozmowę, w której spróbujecie odpowiedzieć na następujące pytania: Dlaczego to, co jest zupełnie naturalne w zachowaniu dziecka, w przypadku dorosłych śmieszy albo irytuje? Dlaczego dziecko patrzy inaczej na świat niż człowiek dorosły? Na czym polega dorastanie, co jest konieczne na tym etapie? Jakie uczucia rodzą się w dorastającym człowieku i jakie powodują one zachowania? Zapisz najważniejsze wnioski . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . III. OBRAZEK PROSTO Z ŻYCIA 1. Przeczytaj poniższe opowiadanie - Cóż to się stało, Kasiu, że po kilkuletnim "przeglądzie" krzyżyków na twojej szyi, zakrólowało tam nagle buddyjskie kółeczko? - Wyrosłam w końcu z tych krzyżyków i katolickich świętości. Nie sądzisz, że ten krzyż, Pan, Bozia, kościółek i reszta, to już przeżytek? Poza tym, patrz, z tym kółeczkiem bardziej mi do twarzy. - Tak więc była moda na krzyżyki, a teraz przyszła na kółeczka, a jutro będzie na gwiazdeczki, a może jeszcze wróci moda na sierpy i młoteczki czy "twarzowe" swastyczki, bo one też pochodzą z modnego teraz Wschodu? - Ty to zawsze musisz kpić ze mnie. A to jest sprawa poważna. Przeczytałam ostatnio rewelacyjną rzecz... - W "Twoim Stylu" czy "Reader Digest"? - Tak, właśnie w "Twoim Stylu"! To ekskluzywne pismo. Przeczytałam tam o filozofie, który ogłosił, że Bóg dawno już umarł. - Tylko zaraz po tym ogłoszeniu umarł ten filozof, a Pan Bóg - jak słychać - ma się raczej dobrze. Wiem, że to był Friedrich Nietzsche, który najpierw wymyślił ową śmierć Boga, a potem ciężko płakał nad tym, co będzie ze światem, człowiekiem i sensem, gdy się uśmierciło jedyny dla nich punkt odniesienia. A potem oszalał i klękał przed dorożkarskim koniem... - Więc lepiej nie zajmować się panem Bogiem, bo albo się zostanie dewotą, albo się trafi do pomyleńców... - Właśnie teraz tym bardziej trzeba się zajmować Bogiem, a zwłaszcza tym, jaki On jest naprawdę, bo od tego zależy wszystko: prawdziwa miłość, prawdziwe szczęście, prawdziwe życie. Jeśli nie, to światem i móżdżkami ludzi będzie rządziła Wszechmogąca Moda - raz na buddyzm, raz na pacyfizm, raz na ekologizm i animalizm, to znów na religię UFO czy inne kulty... A to jest jednak sprawa ważniejsza od tego, czy do twarzy ci z krzyżykiem, czy z kółeczkiem. - Ale popatrz, Piotr, my jesteśmy młodzi! Wiara to sprawa starych kobiet. To skansen, muzeum dewocjonalii. To jakieś księgi nieżyciowych zakazów czy opowiastek. Taki Pan Bóg nie pasuje do komputeryzacji, ekologii i postępu! - Nie Pan Bóg, Kasiu, tylko Jego przestarzały chwilami obrazek! Wyobraź sobie Biblię. Leży na półkach w różnych okładkach: rzewno-kiczowatych, ponuroczarnych, gotycko-barokowych, w popartowych... Którą weźmiesz? - Żadną! Żadna nie jest w moim guście. - Oj, specjalistko od mody i gustów! Zajrzyj do środka! Nie tylko zajrzyj, ale doczytaj się tam żywej, prawdziwej Twarzy Boga! Ty dzisiaj też wyglądasz, w tej kreacji i fryzurze, na słodką idiotkę, ale to tylko oprawa, okładka. W tobie samej jest coś innego, prawdziwego, niepowtarzalnego, wartościowego! - No wiesz... - Wiem i o to mi chodzi, żebyś chciała spoglądać Bogu w serce, a nie zatrzymywała wzroku na oprawach, jakie Mu dawały różne religijne mody. To mody umierają, a Bóg żyje. I za to dzięki Bogu! 2. Czy przeżywasz podobne problemy? Czy stawiasz sobie podobne pytania? Może często spotykasz się z podobnymi twierdzeniami na temat wiary w Pana Boga? Dojrzewanie człowieka dotyczy wszystkich sfer jego życia, także wiary w Boga i religijności. Nic więc dziwnego, że to, co fascynowało cię w religii kilka lat temu, dziś cię denerwuje, razi, śmieszy. Nie powinieneś z tego powodu czuć się winnym albo uważać, że straciłeś wiarę. Odrzucenie dziecięcego obrazu Boga jest procesem naturalnym i koniecznym. Jednakże dojrzewanie nie jest procesem samoistnym. Oczywiście, pewne zmiany dokonują się w nas bez naszego szczególnego zaangażowania (np. zmiany biologiczne w naszym ciele). Ale w wielu sferach człowieczeństwa konieczne jest świadome kierowanie własnym rozwojem. Przypatrz się ludziom dorosłym. Niektórzy z nich ukończyli studia wyższe, a niektórzy zakończyli własną edukację na podstawowym poziomie, choć nie brakowało im zdolności intelektualnych. Nie potrafili bowiem przełamać swojej niechęci do nauki i narzucić sobie pewnej dyscypliny. W naszym świecie żyją ludzie, którzy poświęcają własne życie dla dobra innych i tacy, którzy odbierają życie innym dla własnych korzyści. Podobnie dzieje się w sferze religijności. Są ludzie, którzy zapraszają Boga w każdą cząstkę swego życia oraz tacy, którzy przypominają sobie o Nim tylko przy pewnych okazjach. Ci pierwsi czują się nieustannie obdarowywani przez Boga, ci drudzy uważają, że wyświadczają Panu Bogu łaskę, gdy wybiorą się do kościoła. A przecież jedni i drudzy z wielką radością i z podobnym zaangażowaniem przyjmowali w wieku 9 lat po raz pierwszy Chrystusa Eucharystycznego. Dlaczego teraz ich religijność tak bardzo się różni? Jedni po odrzuceniu "Bozi" nawiązali nowe relacje z Bogiem, a drudzy pozostali na etapie odrzucenia. Oznacza to, że przestali (jako wierzący) być dziećmi, ale nie stali się dorosłymi. IV. ZADANIE Wykonajcie je w zespołach cztero-, pięcioosobowych. Postarajcie się wykonać pracę w ciągu 10 minut. Obecnie jesteście na etapie dorastania. Bóg z dziecięcych wyobrażeń już was nie pociąga. Wyobraźcie sobie, że zlecono wam zaprojektowanie biura, które ma służyć pomocą młodzieży w dorastaniu do dojrzałej wiary. Jak wyposażylibyście to biuro? Narysujcie projekt. Opiszcie również zasady funkcjonowania tego biura (kto, co, kiedy i w jaki sposób). Pamiętajcie! Ma to być miejsce, do którego chętnie byście chodzili i z którego działalności chcielibyście korzystać. Projekt Plan działania: Prawdopodobnie w waszym otoczeniu nie ma takiego miejsca. Pomyśl jednak, czy przy odrobinie wyobraźni i dobrej woli nie moglibyście uzyskać tego, co dałoby wam zaprojektowane przez was biuro. Co możecie robić, by dorastać nie tylko biologicznie, ale także duchowo? Co może pomóc wam w nawiązaniu nowej więzi z Bogiem - Przyjacielem i Zbawcą człowieka? A może wspólnie zorganizujecie takie miejsce, w którym moglibyście się wzajemnie wspierać w religijnym dorastaniu (niekoniecznie według powyższego projektu, ale tak, by spełniało ono podobną rolę)? V. REFLEKSJA NAD SŁOWEM BOŻYM * "Gdy byłem dzieckiem, mówiłem jak dziecko, czułem jak dziecko, myślałem jak dziecko. Kiedy zaś stałem się mężem, wyzbyłem się tego, co dziecięce" (1 Kor 13,11). * "Bracia, nie bądźcie jak dzieci w swoim myśleniu ... W myślach waszych bądźcie dojrzali" (1 Kor 14,20). W prywatnej modlitwie zaproś Boga w swoje życie, w swoje radości, problemy, smutki, w swój trud dorastania w wierze. Poproś Ducha Świętego, aby w całym tym procesie oświecał twój umysł i wypełniał twoje serce. Mirosława Kajzer - edukator Centrum Kształcenia Liderów i Wychowawców im. Pedro Arrupe w Gdyni oraz programu: "Nowa szkoła". opr. ab/ab
DLACZEGO WIERZĘ W BOGA, MARCIN GODAWA. 27,88 zł. Liczba sztuk. z 10 sztuk. dodaj do koszyka. KUP I ZAPŁAĆ. Po naciśnięciu KUP I ZAPŁAĆ przejdziesz do podsumowania dostawy i płatności za zakup. Twoje konto bankowe nie zostanie jeszcze obciążone. Darmowa dostawa Smart! przy zakupach od 45 zł (punkty odbioru) lub od 65 zł (kurier)
Oto moje przemyślenia na nurtujące Was sprawy i pytania. Zachęcam do komentowania. Miłego odbioru! :)Rozkład jazdy:0:00:00 - o co tutaj chodzi0:00:47 - aut
Sensoholik · Pojęcie Boga, w którego wierzę To drugi wpis z serii Dlaczego wierzę w Boga. Zgodnie jednak ze wcześniejszą zapowiedzią, najpierw ustalę co mam na myśli gdy mówię Bóg, w kontekście mojej wiary. Moja wiara ewoluowała na przestrzeni ostatnich 10 lat (o czym więcej pisałem tutaj) i w zasadzie weszła w taki (chyba nieodwracalny) tryb realnego, prawdziwego poszukiwania Boga. Oznacza to, że ani nie twierdzę, że Boga już poznałem, znalazłem, odkryłem czy wiem coś o Nim. Lepiej po prostu powiedzieć, że poszukuję Boga, domyślam się Go, mgliście przeczuwam Jego istnienie oraz istotę. Dlatego daleki jestem od formułowania ścisłego pojęcia Boga – w tej materii wolę zachować intelektualną pokorę i powiedzieć jedno słowo za…
Bo tak wypada skoro mieszkają na "katolickim" osiedlu to wiadomo, że jak ktoś nie bedzie chodzić to będą ludzie gadać, po za tym tak nauczono przez wszystkie pokolenia od bachorów gadali, że trzeba iść.Ja wierzę w Boga, ale nie sądze, że trzeba dawać dowody.Każdy ma prawo wierzyć w co chce nie ma jedynej słusznej wiary.Ktoś może wierzyć nawet w szczekającą świnię boKomentarze sameQuizy: 389 Tak To prawda Fajny quiz ❤️💙 Odpowiedz Nie To prawda, odkąd dowiedziałem się co to nie wierzyłem w Boga. Odpowiedz Na pierwszym miejscu Bóg na pierwszym miejscu wiara Odpowiedz2 Tak To prawda 🤍 Odpowiedz1 Ja osobiście kocham Boga i nie ważne co o tym myślą inni Odpowiedz5 @MoonCloud. Ja też. Masz super podejście do tego ;) Odpowiedz1 TakNie, nie wierzę w Boga i moim zdaniem jest za mało odpowiedzi, świat nie zamyka się na osobach wierzących w reinkarnację, ateistach i chrześcijanach 🙃 Odpowiedz2 @yyami Bóg kocha każdego człowieka. Nawet takiego debila jak ty Odpowiedz @Bunny127 xD, twierdzisz że jestem debilem bo nie wierzę w historyjki opowiadane przed pedofili w sukienkach LOL ogarnij się. Nie istnieje więc jak ma mnie kochac, obrazek mnie kocha? Wiem że jestem z******** ale że powietrze xD Odpowiedzpokaż więcej odpowiedzi (26) Tak Z Twoich odpowiedzi, mogę wywnioskować, że wierzysz w Boga. Wiara jest dla Ciebie bardzo ważna i jest dla Ciebie wsparciem, prawda? Podziel się wynikiem w komentarzu! Prawda Odpowiedz4 Tak Oczywiście! Odpowiedz5 Każdemu wierzącemu w Boga człowiekiekowi przekazana była przez kogoś i w jakiś sposób Ewangelia. Świadectwo w sobie. W 1 J. 5:10 są takie słowa na ten temat: Kto wierzy w Syna Bożego, ma świadectwo w sobie. Kto nie wierzy w Boga, uczynił go kłamcą, gdyż nie uwierzył świadectwu, które Bóg złożył o Synu swoim. Skorzystaj z tego materiału, żeby umocnić swoją wiarę w Stwórcę. Powiązane materiały MATERIAŁY ĆWICZENIOWE Jak powstrzymać cyberdręczyciela Ten materiał ćwiczeniowy pomoże ci ocenić zalety i wady różnych reakcji oraz opracować plan działania, żeby powstrzymać cyberdręczyciela. MATERIAŁY ĆWICZENIOWE Twoje finanse Wykorzystaj ten materiał ćwiczeniowy, żeby określić swoje potrzeby i zachcianki oraz sprawdzić, jakie miejsce zajmują w twoim budżecie. MATERIAŁY ĆWICZENIOWE Na kim się wzorować — plan działania Ten materiał pomoże ci w podjęciu decyzji, kogo powinieneś naśladować. .