Andrzej Żuławski ( poloneză: [ˈandʐɛj ʐuˈwafskʲi] ; 22 noiembrie 1940 – 17 februarie 2016) a fost un regizor și scriitor polonez. Żuławski a fost adesea împotriva comercialismului de masă în filmele sale și s-a bucurat de succes mai ales cu publicul european de artă .Reżyser Andrzej Żuławski i wydawca jego książki pt. "Nocnik" mają przeprosić aktorkę Weronikę Rosati i zapłacić jej 100 tys. zł zadośćuczynienia za możliwość identyfikowania fikcyjnej bohaterki książki z powódką oraz przypisanie jej "cech obraźliwych i fałszywych".Źródło: Andrzej Żuławski i wydawca jego książki pt. "Nocnik" mają przeprosić aktorkę Weronikę Rosati i zapłacić jej 100 tys. zł zadośćuczynienia za możliwość identyfikowania fikcyjnej bohaterki książki z powódką oraz przypisanie jej "cech obraźliwych i fałszywych".Taki prawomocny wyrok wydał w piątek Sąd Apelacyjny w Warszawie w procesie o ochronę dóbr osobistych, wytoczonym przez Rosati Żuławskiemu i wydawcy. SA oddalił apelacje stron od wyroku I instancji z Strony mogą jeszcze złożyć skargę kasacyjną do Sądu Nie ma niczym nieograniczonej wolności słowa; tworząc, nie można naruszać dóbr osobistych, co rażąco nastąpiło w tej sprawie - mówił sędzia SA Jerzy Paszkowski. - Postacie literackie nie mają dóbr osobistych - powiedział natomiast adwokat wydawcy mec. Jerzy Naumann, zapowiadając skargę do SN. Reprezentujący powódkę mec. Maciej Lach powiedział, że raczej nie będzie składał skargi do pozwie Rosati żądała od pozwanych 200 tys. zł zadośćuczynienia, przeprosin w mediach za naruszenie jej prawa do prywatności i godności jako kobiety oraz zaprzestania dalszego naruszania jej dóbr osobistych. Chciała usunięcia fragmentów książki, które miały jej dotyczyć, z ewentualnych dalszych wydań albo nawet zakazu jej toczył się od 2010 r. za zamkniętymi drzwiami. Prawnicy powódki dowodzili, że w śmiałej obyczajowo książce Żuławskiego przytoczono wiele faktów i zdarzeń pozwalających rozpoznać ich klientkę w postaci Esterki. Zauważono to w recenzjach, gdzie pisano, że Żuławski przez pewien czas miał się spotykać z wnosili o oddalenie powództwa. Podkreślali, że dane powódki nie padają w książce, a postacie literackie nie mogą być używane do wytaczania procesów, bo zniewalałoby to wolność artysty. Żuławski mówił, że Esterka nie jest tożsama z Rosati, która "sama zgłasza się na ochotnika". - Wiele faktów z życia bohaterki pozwala ją jednoznacznie zidentyfikować - replikował adwokat powódki mec. "Nocnik" jest powieścią udającą dziennik, a nie dziennikiem udającym powieść; nie można utożsamiać autora z narratorem ani postaci z żywymi osobami - mówiła w 2013 r. w sądzie biegła prof. Grażyna Borkowska, historyk literatury. - Narrator nie musi wypowiadać opinii autora. Gdyby tak było, setki artystów stawałoby przed sądami - lutym Sąd Okręgowy w Warszawie uwzględnił pozew w zasadniczej części - uznał, że doszło do naruszenia dóbr osobistych powódki. Uzasadnienie wyroku utajniono. SO nakazał pozwanym opublikowanie w "Fakcie" i "Gazecie Wyborczej" przeprosin za to, że fikcyjnej bohaterce książki nadano cechy pozwalające zidentyfikować ją jako powódkę i przypisać jej treści obraźliwe i fałszywe. SO nie uwzględnił zaś wniosku powódki o wykreślenie inkryminowanych fragmentów z ponad 600-stronicowej książki. Pozew kwestionował treści znajdujące się na 160 złożyła i strona pozwana (chcąc oddalenia powództwa), i strona powodowa (wnosząc o zakaz publikowania fragmentów książki oraz o 200 tys. zł zadośćuczynienia). Adwokaci pozwanych mówili w SA, że przeciętny odbiorca nie zna zdarzeń z prywatnego życia powódki, z którą Esterka ma być Lach podkreślał, że sam autor zeznawał, iż jego książka to dziennik oparty na faktach. - Daty, spotkania, sytuacje rodzinne są prawdziwe - dodał - co sprawia, że "czytelnik utożsamia autora z narratorem". Pytał retorycznie sąd, co czuje kobieta, o "której były partner pisze tak, jak pisze". Jego zdaniem oddalenie pozwu oznaczałoby, że można każdego bezkarnie obrażać, byleby w "sposób artystyczny, choćby heksametrem".SA uznał wyrok SO za słuszny, a obie apelacje za niezasadne. Jak mówił sędzia Paszkowski, uzasadniając wyrok, w książce identyfikowalni są zarówno powódka, jak i pozwany. - Autor nie dokonał żadnych zabiegów, by postać Esterki zakodować i nie pozwolić na jej łatwą identyfikację - SA książka nadaje powódce bardzo wiele cech, które stawiają ją w negatywnym świetle - z czym ona się nie zgadza i które są nieprawdziwe. Sędzia wymienił takie cechy Esterki, jak robienie kariery "przez łóżko", brak wiedzy i oczytania, brak norm moralnych, rozwiązłość. - Opisy scen intymnych są wulgarne - dodał SA książka powstała na fali "zainteresowania mediów związkiem starszego mężczyzny z młodą aktorką" i dotyczyła "niedawnych zdarzeń", co wykorzystano w promocji "Nocnika". Uznano również, że nie ma znaczenia, jakim rodzajem literackim jest ta książka. - Istotny jest jej odbiór przez przeciętnego czytelnika, który identyfikuje Esterkę z powódką, a nie jest w stanie odróżnić, co o niej jest prawdą, a co fikcją - dodał SA wysokość zadośćuczynienia jest adekwatna do "ogromu wyrządzonej szkody" i spełnia "rolę prewencyjną".W 2010 r. sąd zakazał dalszego rozpowszechniania "Nocnika" - aż do prawomocnego zakończenia procesu. SA uznał, że skoro zakaz wydano już po wykupieniu niemal całego nakładu, to nie ma potrzeby zakazywania wydawania, bo "skutek już nastąpił". - Gdyby pozwani chcieli zaś wznowić książkę, muszą mieć świadomość znacznie większej sankcji za kolejne naruszenie dóbr powódki - dodał sędzia Paszkowski.(PAP)/sta/itm/mp/WP Kobieta ,br>Oceń jakość naszego artykułu:Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.Published: Feb 17 2016. Polish filmmaker and artist Andrzej Żuławski passed away at the age of 75 on February 17 th 2016. The Polish film director, who has also written screenplays, essays and novels, was internationally renowned as an uncompromising visionary. In France and Poland, the film community mourns his inimitable style amidst the Opublikowano: 2015-05-23 12:58:10+02:00 · aktualizacja: 2015-05-23 13:25:10+02:00 Dział: Kultura Kultura opublikowano: 2015-05-23 12:58:10+02:00 aktualizacja: 2015-05-23 13:25:10+02:00 screenshot YouTube Sąd Apelacyjny w Warszawie uznał, że pod postacią Esterki z powieści „Nocnik” kryje się Weronika Rosati. Reżyser Andrzej Żuławski musi zapłacić aktorce odszkodowanie w wysokości 100 tyś. złotych. Co kontrowersyjny artysta napisał o Weronice Rosati? „Reżyser Andrzej Żuławski i wydawca jego książki "Nocnik" mają przeprosić Weronikę Rosati i zapłacić jej 100 tys. zł zadośćuczynienia. Bo zdaniem sądu apelacyjnego w postaci fikcyjnej bohaterki książki można było zidentyfikować Rosati, której autor przypisał "cechy obraźliwe i fałszywe"- informuje „Gazeta Wyborcza”. Jest to wyrok prawomocny i kończy wieloletni spór między wybitnym polskim reżyserem i próbującą przebić się w Hollywood Weroniką Rosati. Sąd nie miał wątpliwości co do tego, że pod postacią Esterki kryje się Weronika Rosati. Łatwo też można zidentyfikować pod postacią narratora samego Żuławskiego. Świadczą o tym fakty z życia reżysera przytaczane w książce. Według sądu nie istotne jest to, że Żuławski ukrył Rosati pod pseudonimem, a opisy Esterki w „Nocniku” godziły w dobra osobiste Weroniki Rosati. Twórca „Szamanki”, który był swego czasu związany z Rosati nazywa ją "szmatą, w którą spuszczają się hollywoodzkie ch...". Opisuje też jej toksyczną relację z matką. Wydana przez „Krytykę Polityczną” książka po złożeniu przez Rosati pozwu w 2010 roku została ściągnięta z półek i dziś w sieci można znaleźć jedynie jej fragmenty. Sąd uznał, że przez fakt, iż burzliwy związek Żuławskiego i Rosati opisywały media, przeciętny czytelnik dziś miałby problem z oddzieleniem co jest, a co nie jest fikcją w opisie Esterki. Nie ma niczym nieograniczonej wolności słowa. Tworząc, nie można naruszać dóbr osobistych, co rażąco nastąpiło w tej sprawie mówił cytowany przez „GW” sędzia, który dodał, że "istotny jest jej odbiór przez przeciętnego czytelnika". Rosati domagała się 200 tyś złotych odszkodowania. Sąd przyznał jej połowę tej kwoty. Zdaniem SA wysokość zadośćuczynienia jest adekwatna do "ogromu wyrządzonej szkody" i odgrywa "rolę prewencyjną". Wczoraj wierząca Esterka w zbożnej, państwowej telewizji. Taka mała, malutka, za malutka na brzeżku kanapy, w peruce – a jakże, bez peruki się nie ruszy, peruka ją powiększa, upiększa, jak i upiększa ją nachalno-kurewsko-egipski makijaż – w której wygląda staro, brzydko, wulgarnie, upodobniona do setek dup upodabniających się do setek śpiewających tandetę tandeciarek – grzesznie, ladaco, wyuzdanie, pospolicie – w audycji absurdalnej, z udziałem przemądrzałych, telewizyjnie podstarzałych dzieci. pisał w „Nocniku”. Skąd taki tytuł książki? Żuławski przekonywał, że wszyscy piszą dziennik więc on napisze nocnik. Ponieważ wszyscy piszą dzienniki, ja napisałem nocnik. Dzień i noc – to z tego wynika, a nie z tego, że tam się kupę wali. Opisuję rok, co się w ciągu tego roku działo. I nie ma w tej książeczce grubaśnej jednego słowa nieprawdy. mówił w jednym z wywiadów reżyser „Diabła”. Weronika Rosati ostatnio zagrała w „Obcym ciele” Krzysztofa Zanussiego. W USA pracowała w ostatnim przy serialu „Dziecko Rosemary” Agnieszki Holland i zagrała kilka epizodów w hollywoodzkich produkcjach. Andrzej Żuławski powrócił zaś po 14 latach milczenia filmem „Kosmos” na podstawie Gombrowicza. Film ma mieć premierę w tym roku. Obecnie jest pokazywany na targach w Cannes. W rolę głównych rolach portugalscy i francuscy aktorzy: Sabine Azéma Jean-François Balmer, Jonathan Genet, Johan Libérea, Victória Guerra i Clémentine Pons. Q Publikacja dostępna na stronie:
Andrzej Żuławski (prononco laŭ sistemo IFA andʐɛj ʐuwafskʲi; naskiĝis la 22-an de novembro 1940, mortis la 17-an de februaro 2016) estis pola kinoreĝisoro kaj verkisto. Li naskiĝis en Lwów , ĝis 1939 Pollando , en la momento de lia naskiĝo sovetunie okupita, ekde 1941 parto de la Ĝenerala Gubernio de Nazia Germanio, ekde 1944
Andrzej Żuławski, reżyser, scenarzysta, pisarz, odznaczony francuskim Orderem Legii Honorowej. Autor filmu "Szamanka" oraz dziennika "Nocnik"Nie jest tu wcale tak strasznie. W tym kto powiedział, że jest strasznie?Ostrzegano mnie, że samotność tu pożera od razu, na progu. To możliwe. Choć ja przebywam cały czas ze sobą, więc nie jestem nigdy sam. Poza tym nie przypominam sobie, abym kiedykolwiek był człowiekiem znaczy?Gdy byłem w pańskim wieku, bardzo ważna była dla mnie przynależność do czegoś, co Zbigniew Cybulski nazywał "Księstwem Warszawskim": do pisarzy, aktorów, reżyserów, którzy zbierali się w pewnych miejscach i rozmawiali. To była jednak jedyna grupa, z którą z pełną szczerością i otwartością się akurat oni?Rozumiałem ich życiorysy, mój ojciec miał podobny. Wiedziałem, kim są, lubiłem ich książki, podobały mi się ich filmy. Byłem wówczas gówniarzem, więc było to dla mnie bardzo na ogół strasznie boją się samotności. Co najmniej jakby miała ich niesamotność nie krzywdzi? Tłum nie krzywdzi? To strasznie płytkie myślenie. Sloganowe. Mogę panu podać przykłady wielu wielkich samotników, którzy dążyli do tego, żeby być w samotności, myśleć w niej i mieć święty spokój od ciśnień, które panują w społeczeństwie. Hölderlin, Proust, nawet James Joyce, który cały czas był w dupę pijany. Bo pijaństwo też jest formą wybaczyć, ale samotnia nie jest środowiskiem naturalnym człowieka. Jego ciągnie do ludzi, do ma życie seksualne, owszem. Może jednak nadejść szczęśliwy moment, w którym te sprawy zaczynają wydawać się błahe, więc przestaje się mieć na nie ochotę. Pamiętam biografię słynnej hollywoodzkiej ladacznicy - Avy Gardner - zatytułowaną "Miłość jest niczym".A jest?Zwracam panu uwagę, że pytania i odpowiedzi zawsze dotyczą pewnego okresu w życiu człowieka. Mam 73 lata. Według mnie życie jest pociągiem, którym jedziemy, co jakiś czas przesiadając się do następnych wagonów. Obecnie podróżuję - mam nadzieję - w wagonie przedostatnim, dlatego w tej chwili: tak, zgodzę się - miłość jest niczym. Nie jest już Pan w stanie się zakochać?Mam nadzieję, że nie wyklucza Pan takiej opcji?Wszystko w życiu ma swój odpowiedni moment. Póki można mieć dzieci, można się zakochać. Biologia reguluje nasze życie całkiem dobrze, a sfera uczuć?A dlaczego rozcina pan jedno z drugim?Nie rozcinam. Wydaje mi się jednak, że obie te sfery mogą egzystować niezależnie od pan zwariował!Bo wierzę w miłość niepoddającą się jakimkolwiek prawom?Niestety, muszę pana zmartwić, ale jeśli mózg nie wytwarza endorfin, to pan się za świętą cholerę nie to by wiele w moim wypadku nie mówię panu, aby czekał pan z tym jak najdłużej. To są świetne doznania. Wspaniałe. Pod warunkiem, że trafi się na odpowiednią osobę. Skoro są takie świetne, to nie tęskni Pan za nimi?Za niczym nie tęsknię. Dlaczego miałbym to robić? Wystarczy mi, że doświadczyłem danego dziwne, bo wydawało mi się, że człowiek zawsze chce tak powiedział?Chyba jestem czego? akurat można czerpać skądś indziej. To właśnie zależy od aktualnego wieku. I czy to wciąż ta sama przyjemność?Oczywiście, że nie. Gdyby było inaczej, to - proszę znaleźć inne określenie - ludzie pierdoliliby w kółko i nieustannie. W takim razie życie polega na poszukiwaniu substytutów poprzednich odwrotnie. A wagonu do wagonu, pamięta pan? Nie z wagonu do substytutu poprzedniego wagonu. Te wagony są, na szczęście, różne. I na szczęście jadą w jednym takim razie jak Panu jest w tym przedostatnim wagonie? Boi się Pan jeszcze czegoś?Proszę pana, ja się już w życiu nabałem wystarczająco. Choć byłem wówczas małym dzieckiem, doskonale pamiętam Lwów z czasów II wojny światowej. Później nadeszła szkoła i życie za czasów Stalina, gdzie strach dla 14-, 15-latka był rzeczą niezbyt określoną. On wisiał w powietrzu, a moi rodzice nie chcieli mówić o tym, co działo się naprawdę. Gdy ojciec po raz drugi dostał się do placówki dyplomatycznej w Paryżu, bardzo bałem się Francji - kraju mi nieznanego, kapitalistycznego, kraju, którego nie rozumiałem. I wreszcie - bardzo się bałem przy każdym filmie, który miałem do nie da Pan rady?Że nie potrafię, że nie uradzę. Że to, co sobie wyobrażam, nie jest tym, co powinienem sobie wyobrażać. Przez strach od kilkunastu lat nie widzieliśmy żadnego Pańskiego nowego filmu? przez co?Od 13 lat nie dano mi w Polsce pieniędzy na film. Tutaj żyję, dlatego tutaj chciałbym więc przez są ludzie przyznający pieniądze. Ja się czuję bardzo silny. Ostatnimi czasy chyba jakoś bardziej, bo czytałem o Pańskich przygotowaniach do kolejnej ewentualnej się co pewien czas przygotowuję, bo co pewien czas piszę scenariusze. Zwykle jednak dowiaduję się, że one się nie jest robić upiorne widowiska martyrologiczno-historyczne lub podróby artystycznego kina zachodniego. Moje filmy miały to do siebie, że w żadnym momencie powstawania nie były podobne do tego, co robiło się w Polsce czy na świecie. One były niedawno premierę "Kamienie na szaniec" Roberta Glińskiego to też widowisko martyrologiczno-historyczne?Nie wiem, nie widziałem tego wsłuchać się w lament prawicy, to można wysnuć wniosek, że rzeczywiście widowisko. W dodatku obalające tych tak, bo "Rudy", "Zośka" i "Alek" mieli odcięte wszystkie narządy płciowe, łącznie z głową...A co za tym idzie - nie mogli uprawiać seksu. Facetom z Szarych Szeregów przecież nie byłem młody, troszkę młodszy od pana, zdarzyło mi się napisać dwa scenariusze z Jerzym Andrzejewskim, którego uważałem za wybitnego literata i piekielnie interesującą postać. Był homoseksualistą, na szczęście na mnie nigdy się nie rzucił. Być może nie był Pan na tyle mu nie wypadało, bo przyjaźnił się z moim ojcem. Niemniej, napisaliśmy dwa scenariusze, jednak żaden nie został zrealizowany w takiej wersji, jaką zaproponowaliśmy. Stworzyliśmy "Bramy raju" na podstawie powieści Jerzego, z których Andrzej Wajda zrobił jeden z najgorszych filmów, jakie drugi tekst?Również był oparty na opowiadaniu Jerzego - "Wielki Tydzień" - które dotyczyło Żydówki uciekającej z płonącego getta. Scenariusz miał realizować Jan Rybkowski, jednak mu nie pozwolono. Praca nad tymi tekstami, siłą rzeczy, sprawiła, że spędzałem z Jerzym mnóstwo czasu. On marzył o jednym - żeby nakręcić film o powstaniu warszawskim. O tym, że dni były masakrą, za to noce - miłosnymi orgiami. Ci młodzi ludzie przeczuwali, że zginą, kwitły więc uczucia i seks. Proszę pamiętać, że powstanie nie miało miejsca w zimie, tylko w... Wie pan kiedy?W we wrześniu, zgadza się. Polska złota jesień jest cudownie rozbuchana. Młodzież z tamtego okresu nie myślała tylko o zabijaniu, myślała także o płciowości. Dlatego wszelka agresja wobec pana Glińskiego wydaje mi się sądem nad mentalnymi starcami, którzy tego nie dostrzegają. Którzy ile w wypadku Roberta Glińskiego to ledwie sąd, o tyle w przypadku pana Andrzejewskiego zapewne mówilibyśmy o ostracyzmie. jak w wypadku książki "Obłęd '44", której autor Piotr Zychowicz nieomal został wyklęty przez swoje Zychowicz tylko trącił jest tak, że świat żyje polską sprawą, a Europa - II wojną światową. To nieprawda, choć w naszym mniemaniu tak to powinno nie wiem, o czym mówi Jarosław Kaczyński. Gdy na niego patrzę, to zaczynam wierzyć w duchyPiotr Zychowicz trącił paluszkiem to mniemanie?I powiedział parę słów prawdy: bezsilni starcy w Londynie, beznadziejna polityka endecka, koszmarny Bór-Komorowski. I wie pan co? Irracjonalność Kaczyńskich jest niczym w porównaniu z irracjonalnością decyzji dotyczących powstania. Mimo że pomysł był genialny: wojska Stalina zbliżają się do Warszawy, więc my z Londynu, za pomocą wojsk Stalina, odzyskamy Warszawę przeciwko wojskom Stalina. A co się stało? Wojska Stalina stanęły na rzece i patrzyły, podczas gdy tu, w ogromnych masach, wybijano ludzi oraz demolowano miasto. Głupota ludzka nie ma granic, nad czym Pan, to zaledwie trącenie paluszkiem, a jaki zamęt po co pan się tym w ogóle zajmuje?Czym, przepraszam?Endeckimi opiniami, które królują w prawicowych gazetach. Mam udawać, że ich nie ma?Nie przykładając do nich wagi, nie przykłada pan wagi do głupoty. Głupoty, mówi Pan...Do głupoty podszytej kłamstwem. Do fałszu. Do manewranctwa. Ale wie pan, moim zdaniem prawica w żadnym kraju nie ma dobrej karty. Oni Pana zjedzą. Tu, w tym domu mnie dopadną?Za brak wie pan? Demokracja to zróżnicowanie opinii i ewentualna dyskusja. Ale nie dyskusja na obelgi. Oni nawet nie są chciał używać ich języka, to powiedziałbym, że kundlami. Które dla dobra życia publicznego w Polsce powinny zniknąć?Z całym szacunkiem, ale bardzo prostacko pan Pan powiedział, że reprezentują głupotę. Więc chyba lepiej, żeby tej głupoty nie było, prawda?A kto ją panu każe kupować? To tak nie co, wojsko pan wprowadzi do tych redakcji? Policję? Pobije ich pan?Ja tak nie całe co należy czytać?Nie ma nic Pan nie czyta?Czy ja tak powiedziałem?A czy ja tak zasugerowałem?Staram się czytać gazety, w których ilość informacji dotyczących świata jest jak największa. Skupianie się na rodzimym podwórku - oczywiście, bardzo ważnym dla każdej rodziny, każdej matki, każdego dziecka - jest istotne, ale nie tłumaczy świata oraz nie tłumaczy tego, dlaczego Krym jest odrywany od Europy. Za to, co teraz powiem, to dopiero zostanę się nigdy nie należał do Ukrainy. Nigdy, w ogóle. Najpierw był w rękach Chanatu, by zostać odbitym przez Rosję. Później pan Chruszczow - Ukrainiec - gestem carskim oddał go we władanie Ukrainy, która z tym półwyspem nie ma nic wspólnego. Pojawiają się opinie, oczywiście skrajne, że Krym powinien po prostu zostać oddany Federacji nie mylić dwóch podstawowych o czym w Polsce tak często bełtamy, to historyczna perspektywa. Odwieczne pytanie: Krym należał do Ukrainy czy nie? Ile procent Tatarów pozostało, a ile zostało wymordowanych przez Stalina? Jeśliby się uczepić tej perspektywy, to oczywiste jest, że Rosja, w przeciwieństwie do Ukrainy, ma tzw. prawa historyczne do perspektywa jest zapewne związana z nienaruszalnością prawda. Ład powojenny, kształtowany w Jałcie i Poczdamie, powoduje, że nie wolno ruszać granic. Ta równowaga jest chwiejna. Jeśli zamiast budować dobrobyt, zaczniemy w nią ingerować, to cofniemy się o 150 lat i będziemy się wyrzynać. Dlatego konfuzją w moich oczach jest fakt, że patriotyzm i nacjonalizm stały się naczyniami częściej ze sobą zestawianymi. Wie pan, ja przeważnie nie wiem, o czym mówi Jarosław Kaczyński. Ale wydaje mi się, że to nie jego brat zginął w katastrofie lotniczej, tylko on sam. A ten, który tu przemawia, jest jakimś upiorem. Gdy patrzę na Jarosława Kaczyńskiego, to zaczynam wierzyć w dodatku, jak sam Pan stwierdził, irracjonalne irracjonalność objawia się w przedstawianiu obywatelom tego kraju wachlarza przekonań i problemów mających mało wspólnego ze światem bardzo ogólnikowe, co Pan powiedział, konkrety mi, ale nie zajmuję się słuchaniem Kaczyńskiego. Mnie to po prostu mierzi. Nie widzę w Polsce Polski Sienkiewicza. Nie widzę w Polsce przedmurza chrześcijaństwa. Nie widzę w Polsce tego wiochowego światopoglądu. Nie jeżdżę na Jasną Górę z pielgrzymką. Nie wierzę w żadną żadną?Religie są zakałą ludzkości. Więcej ludzi zostało wybitych na świecie przez tzw. chrześcijaństwo niż przez cokolwiek innego. Bóg wie, czy Chrystus w ogóle istniał, ale gdy czyta się to, co rzekomo miał powiedzieć podczas kazania na górze, to są to wspaniałe słowa. Wszędzie powinno się je wyklejać. Ostatnio Kościół w Polsce wybrał nowego przewodniczącego Stanisława wie pan, na co ja patrzę?Na co?Na to, jak oni są to w ogóle są za ubiory, o co w nich chodzi? Wyobraża pan sobie, że facet w takich złocistych szatach i z pastorałem wyjdzie do sklepu, by kupić sobie bułeczkę?Ale oni ich przecież nie mają po to, żeby chodzić w nich po pan ma oczy?Szczęśliwie takim razie proszę mi powiedzieć, jak te stroje mają się do rzeczywistości? W filmie "Rzym" Federico Fellini zestawia defiladę kardynalską z wybiegiem dla modelek. Proszę nie zapominać, że jestem filmowcem - patrzę oczami, a nie tak, ale modelki swoje kreacje też zostawiają na wybiegu, ludzie nie wychodzą w nich po ludzie są grubsi niż one. Nie mieszczą się w Takie kreacje robione są tylko na obrazy maluje się tylko na ma Pan na myśli?Rzadko kiedy ktoś może sobie pozwolić, żeby dzieło sztuki kupić. Natomiast to, co z obrazów spływa na sztuki plastyczne, jest jak deszcz, jest istotne. Dokładnie taka sama relacja jest między ubraniami pokazywanymi na wybiegu a tym, co noszą ludzie. A w wypadku Stanisława Gądeckiego nie mam pojęcia, w czym on mi okrasza zwalcza frakcję Tadeusza Rydzyka, powinien się Pan pan rację - ogromnie cieszę się, że kandydat Rydzyka - abp Wacław Depo - przegrał. I wychodząc poza krajowe podwórko, pewnie cieszy się Pan z działań Franciszka. On rezygnuje z tych wszystkich wymyślnych religijny wątek powinniśmy rozpocząć od stwierdzenia, że mnie Kościół w ogóle nie trochę?Absolutnie. Jeżeli ktoś chce poprawiać bolesną historię chrześcijaństwa poprzez sprowadzenie bliżej chodnika i ludzi wielkiej finansowej afery, jaką jest Watykan, to taki fakt może cieszyć. Pragnę przypomnieć, że Franciszek jest jezuitą, a zakon jezuitów to wielka szkoła myślenia. Co ciekawe, zawsze była to szkoła myślenia politycznego, co w przypadku obecnego papieża się nie sprawdza. Nie usłyszałem jeszcze ani jednego zdania Franciszka o jakiejkolwiek polityce. Jego interesuje polityka socjalna, czyli taka, która nie jest polityką jaki ma Pan stosunek do Jana Pawła II?Ambiwalentny. On akurat był świetnym politykiem. Człowiekiem głęboko wierzącym w swoje przekonania. A do tego bardzo dobrym aktorem. Natomiast pozwolił pod sobą Watykanowi gnić i udawał, że tego nie naprawdę nie nie wykluczam również takiej możliwości. Co nie zmienia faktu, że był bardzo wydajnym, razem z Ronaldem Reaganem i Margaret Thatcher, przeciwnikiem komunizmu. Ten trójkąt wygrał. I chwała mu za to na wieki wieków. wie Pan, że gdyby nie było religii, jak Pan by sobie tego życzył, to nie byłoby tego zwycięstwa?Tu nie chodzi o religię. Chodzi o prosty lud, który w nią to nie prosty lud ukształtował Karola Wojtyłę. Zrobiła to religia właśnie. zupełnie na odwrót - prosty lud kształtuje religię. Dlaczego Lech Wałęsa nosił w klapie Matkę Boską Częstochowską? Bo to on kształtował jej wizerunek, Matka Boska wcale nie spływała na Wałęsę. Mam nadzieję, że teraz jasno się wytłumaczyłem?Na tyle jasno, by zostawić kwestie wiary, a wrócić na zakończenie do polityki. Braci Kaczyńskich określił Pan jako irracjonalnych. Jak więc nazwie Pan drugą stronę politycznego konfliktu?Nie wprost - jakim człowiekiem jest Donald Tusk?Uparcie przeciwieństwo jednak pamiętać, że racjonalność też może się mylić. Irracjonalność myli się z zasady, racjonalności natomiast czasem przytrafiają się wpadki, gdyż polityka to nie tylko zdania rzucone na wiatr. To ludzie. Kim pan robi politykę. Z kim. wygląda więc tak: irracjonalny Kaczyński, momentami racjonalny Tusk...... nie, nie momentami - takim razie przeważnie racjonalny Tusk i na dokładkę boleśnie pragmatyczny pana, Miller nie jest boleśnie należałoby któregoś dnia rozliczyć. Z czego?Ze wszystkiego. Kiedy mój przyjaciel Ludwik Stomma napisał książkę o Millerze, to się na Ludwika obraziłem i do dzisiaj z nim nie to był panegiryk. A Miller to jest lekko podreformowany beton partyjny PZPR. Rozliczenie dla szefa Sojuszu, mówiąc eufemistycznie, nie byłoby powinno takie być. Podam panu przykład pierwszy z brzegu - płacimy kolosalne sumy za gaz, ponieważ Leszek Miller oddał nasze gazownictwo Gazpromowi i Rosji. Czym była słynna pożyczka na partię, gdy tylko upadał u nas poprzedni reżim?To jakim cudem SLD wciąż osiąga dwucyfrowe wyniki w wyborach?A jakim cudem PZPR liczył ponad trzy miliony członków?Tym samym, rzecz to są ci sami ludzie. Na szczęście partia Millera nie jest już żadną trzecią siłą, tylko krąży wokół progu wyborczego. I mam nadzieję, że tak pozostanie.
Andrzej Żuławski. Direção. Roteirista. Ator/atriz. “To please the majority is the requirement of the Planet Cinema. As far as I’m concerned, I don’t make a concession to viewers, these victims of life, who think that a film is made only for their enjoyment, and who know nothing about their own existence.”.
fot. Marcin Tyszka Raboni – skład materiałów budowlanych przy parku Andre Citroena w XV dzielnicy. To tu Weronika Rosati kręci scenę porannego joggingu i zabójstwa. Żar leje się z nieba, ale aktorka nie protestuje, gdy ubierają ją w ciepły dres. Tylko makijażystka przybiega z wielkim parasolem, by osłonić make-up. Zdjęcia do filmu „Dama pikowa” idą sprawnie. Weronika uwielbia Paryż. Świetnie się w nim czuje, kocha jego klimat. Będzie tu do końca września, ale na razie nie miała okazji do włóczęgi. Pracuje od świtu do nocy, bywa, że na planie spędza 12 godzin. Jest pierwszą polską aktorką, która zagrała we francuskim filmie Francuzkę. Jej służbowa garsoniera mieści się w XVII-wiecznej kamieniczce. Długi, wąski korytarz, grube mury, drewniane schody, stropy belkowe pamiętające pewnie któregoś Ludwika. Na półce kilkanaście książek – biblioteka, która wszędzie za nią wędruje. Głównie biografie hollywoodzkich gwiazd: Hedy Lamarr (Ingrid Bergman zagrała w „Casablance” tylko dlatego, że ona nie chciała), Vivien Leigh, Bette Davis, kilka pozycji Joan Crawford. Ostatnia to wspomnienia Joan Crawford. Weronika zamówiła je za dwa dolary przez Internet. Gdy książka przyszła, okazało się, że w środku jest autograf gwiazdy. „Dla mnie taka rzecz jest bezcenna”, mówi.– To był dobry rok dla Ciebie? Więcej radości niż kłopotów, więcej dni pogodnych niż smutnych? Weronika Rosati: Chyba ci kiedyś powiedziałam, że szczęście jest fragmentaryczne. Ale dopóki trafiają ci się takie momenty, jest nadzieja – to też element szczęścia. U mnie dzieje się tak, że bardzo dobre momenty przeplatają się z bardzo złymi. Ale od blisko roku czuję dużą przychylność ludzi, jakiej właściwie nigdy przedtem nie czułam. – W czym się ona przejawia? Weronika Rosati: W tym, że wielu ludzi chętnie się ze mną spotyka, pomaga, sprzyja. Ktoś podchodzi na ulicy i mówi coś miłego. Ja to sobie bardzo, bardzo cenię. Wcześniej byłam postrzegana jako ktoś wywyższający się, pewny siebie, arogancki. Teraz tego nie odczuwam, nawet dzieci świetnie reagują na mnie, odkąd w TVN leci „Majka”. – Przecież Twoja rola w tym serialu do sympatycznych nie należy. Weronika Rosati: Dlatego to mnie dziwi. Od pasażerów pociągu, bo od roku jeżdżę wahadłowo na trasie Kraków – Warszawa, znam załogi, ekipy, też to słyszę. W restauracyjnym wiedzą, co lubię: „Dzisiaj jak zawsze caprese?”. Konduktorka mówi: „Co z tego, że intrygantka? Jak jest scena z panią, od razu coś się dzieje”. Tak miało być. Gdy pojawia się Dagmara, widz ma myśleć: ooo, kłooopoty. Zgodne z zamierzeniami.– Wracając do oceny tego roku, więcej było plusów czy… Weronika Rosati: Nawet jeśli to, co się u mnie w ostatnim roku działo, było sprawą publiczną, to nie znaczy, że ten rok był gorszy niż poprzednie. Nadal chronię swoją prywatność, bo nie widzę sensu, by się publicznie zwierzać ze swoich problemów, narzekać albo się chwalić. Mam potrzebę zachowywania tego dla siebie. Wiesz, czego się naprawdę w tym roku nauczyłam? Żeby te nowe doświadczenia pozostawić dla siebie. To mój zysk. I moja sprawa prywatna. Moje milczenie nie jest po to, żeby prowokować kolejne pseudonewsy, ale dlatego, że nie będę się nikomu tłumaczyć, nie będę wchodzić po uszy w… za przeproszeniem, wiesz co. Niektóre komentarze wyssane z palca nie mają nic wspólnego z dziennikarskim przekazem informacji, tylko z zarabianiem pieniędzy cudzym kosztem. Wystarczy zobaczyć, ile jest reklam na portalach plotkarskich, w tabloidach, by je łatwo przeliczyć na złotówki. Zarabianie na mnie? OK. Ale nie będę im przysparzać zysków, dając pożywkę w postaci o gwiazdach - forum >> – Twój prawnik wie, co robić. Weronika Rosati: Ja też. W moim przypadku niektórych tak poniosła wyobraźnia, poczuli się w takim stopniu bezkarni, że zapomnieli, iż istnieje taka sfera jak prawo. Mówię tu i o osobach prywatnych, i o mediach. Więc jeżeli ktoś myśli, że może mnie bezkarnie oczerniać, chyba jednak się myli…– Oczernia w jakiej kwestii? Że swoich sukcesów nie zawdzięczasz głównie sobie, swojemu wysiłkowi i temu, co Twój polski agent Gudejko nazwał „fajna klientka, ale wymagająca”? Weronika Rosati: Jurek ma świętą rację, ale moi agenci pracują ze mną dlatego, że jestem pasjonatką. Zdradzę ci newsa: zagram u Faye Dunaway, która zajęła się produkcją filmów. Dla mnie liczy się, że mnie zaakceptowała, że mnie chce po zobaczeniu mojego demo. I nawet gdyby z tego projektu miało nic nie wyjść, to dla mnie liczy się najbardziej. Tak samo było z Agnieszką Holland, o pracy z którą zawsze marzyłam. – To prawda, że Cię przeczołgała na planie „Ukrytych”? Weronika Rosati: Agnieszka jest perfekcjonistką. Dokładnie wie, czego chce, i chciała poznać moje możliwości na dwóch castingach, po których dała mi rolę niedużą, ale dała. W kłamliwym tekście napisali, że przez nią płakałam. A przecież moja rola w dużej mierze składała się z płaczu i histerii. Więc chyba byłam wiarygodna? – Największy sukces tego roku? Weronika Rosati: Że przeżyłam. – Najgorszy dzień tego roku? Weronika Rosati: (Bardzo długie milczenie). Może kiedyś o nim powiem.– Największa nadzieja tego roku? Weronika Rosati: Biała bransoletka.– Ta, którą nosisz na przegubie nogi? Co jest na niej napisane? Weronika Rosati: Powiem tylko tyle: wpadła w moje ręce w takim momencie, który przyniósł mi szczęście. – Ależ jesteś przesądna, fetyszystka niemal. Biała bransoletka, łańcuszek z Madonnami, sukienka projektu mamy, która, jak mówiłaś, zawsze przynosi Ci szczęście. Weronika Rosati: Dużo podróżuję i spędzam czas poza domem, więc lubię otaczać się przedmiotami, dzięki którym czuję obecność moich bliskich. Medaliki z Madonnami są z całego świata, z pięciu świętych miejsc, a na tym łańcuszku noszę malutki pistolecik. Kupiłam go na koncercie Lady GaGi. Mam słabość nie do gwiazd, ale do ikon. Uwielbiam ikony nie tylko filmu, kolekcjonuję pamiątki z nimi związane. – Kiedy zdejmiesz z nogi tę bransoletkę? Weronika Rosati: A dlaczego miałabym ją zdejmować? *** Kawiarenki przy tętniącej życiem uliczce Montorgueil są pełne. Weronika przysiada się na chwilę do dwóch Francuzek, by odetchnąć, wypić wodę. Wypytują: „Kim jesteś, co tu robisz?”. Same pracują w finansach. Obiecują, że obejrzą „Damę pikową”: „Po chwili już gadałyśmy o facetach, o tym, że nie lubią się dziś angażować. Doszłyśmy do wniosku, że lepiej być samej niż z byle kim. Bo nieważne, kim jesteś, jaką masz pozycję zawodową, status, wiek i pochodzenie – jeśli to nieodpowiedni facet, lepiej być samej, niż dać się wciągać w historię bez sensu”. Jestem świadkiem zabawnej sceny, jak kelner na widok fotografa własnym ciałem zasłania Weronikę: „Pan przeszkadza tej młodej damie”. Pomaga dopiero wyjaśnienie, że jesteśmy w jednym teamie, a fotograf to nie paparazzi. „Aaa, to w porządku”. – Kolejna barykada wzięta. Właśnie dostałaś tytułową rolę we francuskim filmie dla telewizji publicznej, Dwójki. Komu zawdzięczasz sukces? Weronika Rosati: To wypadkowa nauki u Lee Strasberga, wielu rozmów i spotkań w sprawach zawodowych, które owocują z dwu-, trzyletnim opóźnieniem. Z moim typem urody śródziemnomorskiej, jak mówili o niej na castingach, nie do wszystkich ról pasuję. Dopiero teraz zdaję sobie sprawę, jaka wcześniej byłam niecierpliwa, jak chciałam, by rzeczy miały natychmiastowy efekt. A tak się nie da. – Z najbardziej intensywnego biegania ze spotkania na spotkanie może nic nie wynikać. To okrutna strona tego zawodu… Weronika Rosati: Innej drogi nie ma. Castingi i poznawanie ludzi to część pracy. W ostatnim roku mieszkałam dwa miesiące w Brukseli, półtora w Paryżu, miesiąc w Nowym Jorku. Resztę w Krakowie, gdzie gram w „Majce”, i w Warszawie, gdzie mieszkam. Jestem tam, gdzie gram. W Stanach, oprócz spotkań zawodowych, zaliczyłam kilka sztuk teatralnych, na przykład „Kupca weneckiego” z Alem Pacino w roli tytułowej, byłam na koncercie Lady GaGi. To moje przyjemności i czas, gdy robię coś dla siebie. – Od kilku lat masz tu agentkę. Przydała się? Weronika Rosati: I to jak! Widziała „Pitbulla” i „Senność” Magdy Piekorz i ciągle mi mówiła: „Powinnaś tu być, tobym cię posyłała na castingi”. Ja wolałam dojeżdżać. Roli w pierwszej części „Largo” nie dostałam, ale rolę we francuskiej komedii „Le Mac” – tak. Tylko że w ostatniej chwili producent użył szantażu: „Albo się rozbierasz całkowicie, albo nie ma roli”. Nie to nie. Zamiast mnie zagrała jakaś modelka, rozebrała się całkowicie i bez sensu. – Więc jak w końcu dostałaś rolę „Damy pikowej” i co ma ona wspólnego z „Damą pikową” Czajkowskiego? Weronika Rosati: Nic nie ma wspólnego, bo wzięty francuski autor napisał cztery nowele o damach: pik, kier, trefl i karo. Historie całkowicie współczesne. Maglowali mnie na castingu chyba ze trzy godziny, potem poleciałam do Stanów i zapomniałam o sprawie. A tu po dwóch tygodniach dobra wiadomość, że Alexis Lecaye, autor książki i scenariusza „Damy pikowej”, Philippe Venault, reżyser i castingowiec, do tej trudnej roli chcą tylko mnie. Jedynie telewizja zaoponowała: „Polka w roli Francuzki? Nigdy!”. Żeby przekonać decydentów, poprosili mnie o casting przez Internet. W Los Angeles była rano, w Paryżu późne popołudnie. Pierwsza próba przez Skype’a nie doszła do skutku, bo była burza. Za drugim razem doszło do połączenia. Wybrali mi głośne, emocjonalne sceny kłótni, gdy moja bohaterka wydziera się na męża, a potem dochodzi do równie głośnej sceny zabójstwa. Koło zeszli z góry dość przestraszeni gospodarze: „Czy coś się komuś stało, czemu się tak rano darłaś po francusku?”. Zapomniałam im o wszystkim powiedzieć. Od reżysera dostałam maila: „Byłaś świetna”, telewizja dała się przekonać. – A co z Twoim akcentem? Weronika Rosati: Dla mnie przerobili scenariusz, gram Francuzkę urodzoną w Wenezueli. To superfajne, gdy sobie dla ciebie tyle trudu zadają. Jeszcze nie miałam takiego roku, by były trzy filmy z moim udziałem: „Dama pikowa”, „Largo Winch 2”, „Ukryci”. Potem jadę do USA na plan filmu z Garym Oldmanem. Dla mnie teraz równie ważne jak praca są rzeczy zwyczajne, małe: dobry film, dobra książka, spektakl w Comédie-Franćaise i wystawa dzieł Salvadora Dali. Zdarzyło się nawet tak, że byli wtedy ze mną najbliżsi. Robienie im przyjemności daje mi wielką frajdę. Czas mam przepełniony pracą, podróżami, które lubię, i miłością. – Faceci? Weronika Rosati: Jestem teraz zbyt zajęta pracą. Ale po raz pierwszy od pół roku mam szczęście do tylu fajnych ludzi wokół. Rozmawiała Liliana Śnieg-Czaplewska Zdjęcia Marcin Tyszka, zdjęcia reportażowe Piotr Stokłosa Asystent fotografa Piotr Jamrozik Stylizacja Jola Czaja Makijaż LILI/Artlist Fryzury BRUNO Produkcja Anna Wierzbicka
Andrzej Żuławski în jurul anilor 1985-1990. Date esentiale; Naștere: 22 noiembrie 1940 Lwów, Polonia, acum în Ucraina: Naţionalitate Lustrui: Moarte: 17 februarie 2016 (75 de ani)
Rosati i Żuławski spotykali się w 2008 roku. Po rozstaniu, reżyser napisał książkę "Nocnik", która choć jest fikcyjną powieścią, zawiera wiele nawiązać do jego biografii. Jednym z nich jest postać Esterki, czyli dziewczyny marzącej o karierze hollywoodzkiej aktorki, która ma romans z dużo starszym reżyserem. Zarówno czytelnicy, jak i sama Rosati zauważyli, że bohaterka jest wyraźnie wzorowana na niej. Ponieważ zaś Żuławski pisze o niej w niezwykle obraźliwy sposób, aktorka wytoczyła mu proces, którego celem była wypłata odszkodowania oraz blokada dalszej publikacji książki, lub usunięcie z niej fragmentów mówiących o Esterce (ok. 160 stron). Niedawno sąd wydał wyrok w tej sprawie i przyznając rację Rosati, zasądził odszkodowanie oraz publikację oficjalnych przeproszeń. Ku oburzeniu aktorki, wyrok nie zakazał jednak dalszej publikacji książki. W związku z zakończeniem procesu, w "Newsweeku" pojawił się wywiad z Andrzejem Żuławskim. Reżyser wspomniał w nim między innymi o tym, jak była kochanka próbowała wpłynąć na zablokowanie jego książki: Był taki moment, że panna Weronika Rosati krzyczała do mnie przez telefon, że ona mnie zniszczy, że będę musiał sprzedać dom, że pójdę z torbami. A ja starałem się jej wytłumaczyć, żeby powtarzała za mną, że ona nie jest Esterką. Żuławski nie powstrzymał się także od kolejnych słów oczerniających Weronikę Rosati. Tym razem zarzucił jej romans z amerykańskim producentem, Harveyem Weinsteinem. Reżyser wytknął to Rosati nijako przy okazji opowieści o tym, jaka pamiątka została mu po ich wspólnym romansie: To bilet, który jej wysłałem, żeby przyleciała z Los Angeles do Warszawy, gdzie się natychmiast za przeproszeniem... - odchrząkuje - z Harveyem Weinsteinem, który jest największym knurem dzisiejszego Hollywood. Został sfotografowany z nią nazajutrz. Nawet ma tę samą sukienkę. W mediach faktycznie pojawiła się fotografia na której widać Weronikę Rosati z amerykańskim producentem. Weinstein obejmuje aktorkę w pasie, a ona trzyma go za rękę. Rosati tłumaczyła potem, że to nie był romans, a bliski kontakt wynikał z faktu, iż jej znajomy jest Amerykaninem, a w tamtejszej kulturze przytulanie jest rzeczą naturalną i niezarezerwowaną wyłącznie dla kochanków.Weronika Rosati has 1 job listed on their profile. See the complete profile on LinkedIn and discover Weronika Rosati’s connections and jobs at similar companies.Sąd powoła biegłego literaturoznawcę w procesie cywilnym, który aktorka Weronika Rosati wytoczyła reżyserowi Andrzejowi Żuławskiemu i wydawcy jego książki "Nocnik". Biegły ma ocenić, czy utwór literacki można oceniać w kategorii prawda-fałsz. Sąd Okręgowy w Warszawie zdecydował na wniosek pozwanych, że powołanie biegłego jest konieczne ze względu na "wyjątkowość tego procesu". Strona powodowa była przeciwna dopuszczeniu biegłego. W procesie - który toczy się od jesieni 2010 r., częściowo za zamkniętymi drzwiami - Rosati żąda od pozwanych 200 tys. zł zadośćuczynienia, przeprosin w mediach za naruszenie jej prawa do prywatności i godności jako kobiety oraz zaprzestania dalszego naruszania jej dóbr osobistych. Jeszcze wiosną 2010 r. sąd zakazał dalszego rozpowszechniania "Nocnika" - aż do zakończenia procesu. Stało się to w ramach tzw. zabezpieczenia powództwa, wiele razy krytykowanego w mediach jako rodzaj swoistej "cenzury prewencyjnej". W 2010 r. Trybunał Konstytucyjny uznał, że sądowy zakaz publikacji nie narusza konstytucji, ale powinny być określone ramy czasowe, w jakich ma on obowiązywać. Dzisiaj sąd miał przeprowadzić końcowe przesłuchanie stron, ale pełnomocnik wydawcy książki mec. Jerzy Naumann złożył wniosek o powołanie biegłego. Jak tłumaczył PAP, to reakcja na rozszerzenie pozwu - powódka żąda teraz dodatkowo usunięcia fragmentów książki, które mają jej dotyczyć, z ewentualnych dalszych jej wydań. Biegły miałby stwierdzić, czy pisarz może w ogóle kogokolwiek obrazić, nawet jeśli jego tworzywem są jakieś osoby z realnego życia - powiedział mec. Naumann. Według niego chodzi też o ustalenie, czy utwór literacki - adwokat uznaje "Nocnik" za powieść - poddaje się ocenie w kategorii prawda-fałsz. Pełnomocnik powódki mec. Maciej Lach mówił, że biegły jest niepotrzebny, a wniosek pozwanych ma na celu tylko przewlekanie procesu - czemu zaprzeczał mec. Naumann. Adwokaci pozwanych wnoszą o oddalenie pozwu, argumentując, że powódka nie jest tożsama z opisaną w książce postacią Esterki. O pannie Rosati nie ma ani słowa w tej książce - mówił wcześniej mec. Naumann. Według niego postacie literackie nie mogą być używane do wytaczania procesów, bo inaczej zniewolono by wolność artysty. Zdaniem mec. Naumanna panna Rosati mogłaby być powódką tylko wtedy, gdyby to był dzieło dokumentalne, gdzie występowałaby pod swoim nazwiskiem. Esterka nie jest powódką, a pani Rosati może nią być w tej sprawie. Pełnomocnicy pozwanych to jedyne osoby, które twierdzą, że Esterka to nie pani Rosati - replikował mec. Lach. Jak podawały media, Rosati miała być przez jakiś czas związana z Żuławskim. W jego śmiałej obyczajowo książce ma ona występować pod pseudonimem Esterka. Sam Żuławski przekonywał, że te elementy jego - jak mówił - "dziennika intymnego" to fikcja, a Esterka nie jest tożsama z Rosati, która "sama zgłasza się na ochotnika". To niczego nie zmienia, bo wiele faktów z życia bohaterki pozwala ją jednoznacznie zidentyfikować - mówił mec. Lach. Według niego opisy bohaterki są w książce "bardzo drastyczne", co uzasadnia żądanie pozwu. Żuławski (ur. w 1940 r. we Lwowie) to reżyser, pisarz, scenarzysta i aktor. Zadebiutował w 1971 r. filmem "Trzecia część nocy". Po wstrzymaniu przez cenzurę jego filmu "Diabeł" z 1972 r. Żuławski wyjechał do Francji, gdzie kręcił filmy z udziałem Romy Schneider i Isabelle Adjani. W 2001 r. otrzymał Krzyż Komandorski z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski, a w 2002 r. francuski Order Legii Honorowej. Rosati (ur. 1984) to aktorka, znana z ról w telewizyjnych serialach, "Majka", "Kryminalni", "Londyńczycy", "M jak miłość". Ostatnio było o niej głośno w związku z rolą w filmie "Largo Winch 2", gdzie zagrała u boku Sharon Stone. Najgłośniejszym przypadkiem zabezpieczenia powództwa był sądowy zakaz emisji filmu "Witajcie w życiu" Henryka Dederki o korporacji Amway (jeden z wątków procesu wciąż trwa). Inne tego typu decyzje dotyczyły książki o Edycie Górniak, wypowiedzi o związkach Zygmunta Solorza ze służbami specjalnymi PRL, klipów różnych partii w kampaniach wyborczych. Z kolei w 2010 r. sąd oddalił wniosek wdowy po Ryszardzie Kapuścińskim o wydanie takiego zakazu książki Artura Domosławskiego o znanym pisarzu (proces wytoczony przez wdowę trwa). Łukasz Starzewski波蘭導演 Andrzej Żuławski 二月十七日因為癌症病逝波蘭醫院,享年 76 歲。. 然而,台灣影迷比較熟悉的卻是他的前女友蘇菲.瑪索( Sophie Marceau ),因為她在 1984 年曾經談了一次耗資 100 萬法郎的戀愛,才爭取到和 Żuławski 愛相隨的「自由」,同時也在接下來的十六年歲月中完成了四部強調藝術風格
Przegrał proces z Weroniką Rosati, będzie walczył dalej, jest samotny, ale wreszcie ma energię na nowy film – pierwszy po 14 latach przerwy. Zaprzyjaźniony kioskarz, u którego Andrzej Żuławski codziennie kupuje prasę, pokazał mu tytuł na okładce: „Weronika Rosati. Kiedy skończy się jej koszmar?”. – I wie pani – mówi 73-letni reżyser – ja się uśmiałem, bo dlaczego nie jest napisane: „Andrzej Żuławski, kiedy skończy się jego koszmar?”. Spotykamy się w jego domu w podwarszawskiej miejscowości. Jadąc na rozmowę, błądzę między domami, więc dzwonię, że się spóźnię. Przyjmuje to bez nerwów. Gdy po 10 minutach docieram na miejsce, proponuje herbatę, jednak odmawiam, nie chcąc już nadużywać gościnności. Może to i lepiej. Wiem, że kilka lat temu pierwsze spotkanie z autorami z Krytyki Politycznej w sprawie wywiadu rzeki odbywało się przy herbacie – reżyser pił z kubka „Jestem z głupkiem”. Źródło: Newsweek_redakcja_zrodlo
Self. Andrzej Żuławski's films include Possession, That Most Important Thing: Love, On the Silver Globe, The Devil.
Zaprzyjaźniony kioskarz, u którego Andrzej Żuławski codziennie kupuje prasę, pokazał mu tytuł na okładce: "Weronika Rosati. Kiedy skończy się jej koszmar?". – I wie pani – mówi 73-letni reżyser – ja się uśmiałem, bo dlaczego nie jest napisane: "Andrzej Żuławski, kiedy skończy się jego koszmar?". Spotykamy się w jego domu w podwarszawskiej miejscowości. Jadąc na rozmowę, błądzę między domami, więc dzwonię, że się spóźnię. Przyjmuje to bez nerwów. Gdy po 10 minutach docieram na miejsce, proponuje herbatę, jednak odmawiam, nie chcąc już nadużywać gościnności. Może to i lepiej. Wiem, że kilka lat temu pierwsze spotkanie z autorami z Krytyki Politycznej w sprawie wywiadu rzeki odbywało się przy herbacie – reżyser pił z kubka "Jestem z głupkiem". Kilka dni przed naszym spotkaniem sąd nieprawomocnym jeszcze wyrokiem nakazał Żuławskiemu i jego wydawcy wypłacić Weronice Rosati 100 tys. zł z odsetkami i umieścić przeprosiny w "Gazecie Wyborczej" i "Fakcie" za to, że bohaterce swej powieści "Nocnik" nadał cechy pozwalające zidentyfikować ją jako aktorkę i przypisać jej treści obraźliwe i fałszywe. Prawnicy Rosati wniosą o apelację, bo sąd nie nakazał usunięcia spornych fragmentów ani zatrzymania książki. Żuławski również będzie apelować – ponieważ nie zgadza się na zapłacenie "za to, że panna Rosati uznała, że rozpoznaje się w postaci Esterki". Nocnik "Nocnik" został wydany w 2010 roku przez Krytykę Polityczną. Jeszcze w tym samym roku na wniosek Weroniki Rosati sąd zakazał dalszego jego rozpowszechniania. "Nocnik" to – jak oceniła przesłuchiwana w tej sprawie prof. Grażyna Borkowska z Instytutu Badań Literackich PAN – powieść, która udaje dziennik. Na 641 stronach narrator pisze o Iwaszkiewiczu, Miłoszu, Heideggerze, Jüngerze i innych tuzach literatury oraz filozofii, o tym, co czytał, co szanuje i co uważa za chłam. Przez całą książkę przewija się też postać Esterki, której bohater nie szczędzi plugawych epitetów, a w najlepszym wypadku określa jako "półszmatkę". Pisma plotkarskie, które wcześniej emocjonowały się związkiem reżysera z młodszą o 44 lata aktorką, szybko wychwyciły, że Esterka może być wzorowana na Weronice Rosati. Dyskusja z tabloidów przeniosła się do mediów poważniejszych. Jedni mówili o wolności artysty, inni o zniesławieniu "ubranym w pozory literatury". Żuławski tłumaczy znaczenie tytułu: – Ponieważ wszyscy piszą dzienniki, ja napisałem nocnik. Dzień i noc – to z tego wynika, a nie z tego, że tam się kupę wali. Opisuję rok, co się w ciągu tego roku działo. I nie ma w tej książeczce grubaśnej jednego słowa nieprawdy. Gubię się w tym wyznaniu, bo na końcu książki jest adnotacja: "Jakiekolwiek podobieństwa do osób żyjących mogłyby być tylko dziełem przypadku". – To powieść – podkreśla zirytowany Żuławski. – Był taki moment, gdy panna Weronika Rosati krzyczała do mnie przez telefon, że ona mnie zniszczy, że będę musiał sprzedać dom, że pójdę z torbami. A ja starałem się jej wytłumaczyć, żeby powtarzała za mną, że ona nie jest Esterką. Reżyser mówi, że nie ma 100 tys. zł, ale nie żałuje opublikowania dziennika. – Kij ma dwa końce – zaznacza, aby koniecznie to zanotować. – Jeszcze nigdy w historii wrzucenie książki do więzienia i karanie pisarza na dłuższą metę nie opłaciło się ani sądzącym, ani pozywającym. Upewnia się, czy kończymy ten sądowy wątek, i przynosi "Nocnik". – Proszę łaskawie przejrzeć, bo to tłumaczy całą sprawę. Podaje mi do czytania fragment ze strony 101, w którym Esterka po raz kolejny obwieszcza, że się z nim rozstaje. – Jest jedno słowo, które ja zapamiętuję z całej tej historii marnej – mówi Żuławski, kiedy kończę. – To słowo brud. Patrzę pytająco. – Brud. Są ludzie robaczywi. Brud. – Esterka jest robaczywa? – Esterka jest robaczywa i Esterka jest brudna, i zamalowuje paznokcie czerwienią, dlatego że ich nie wymyła, dlatego że są brudne pod spodem. To jest uogólnienie całej sprawy i już wolałbym, żebyśmy o tym nie mówili – ucina, a jednak kontynuuje: – Churchill kiedyś powiedział, że można komuś nakłamać raz na jakiś czas, ale nie można wszystkim kłamać bez przerwy. Esterka, wydaje mi się, zadaje kłam tej wspaniałej sentencji. A z drugiej strony powiem coś paradoksalnego: lubię ją, nie chciałbym, żeby stało się jej coś złego. – Mówimy o Esterce czy... – O Esterce. Miałem taki moment, że pomyślałem sobie: dobra, to wykreślę te 15 zdań, książka wyjdzie, nikt się nie będzie czepiał. Ale nie mogę tego wykreślić, bo jest to także powieść o miłości. Może miłości bardzo nietrafnej starszego intelektualisty do młodej, gotowej na wszystko dziewczyny, w której on się gubi kompletnie. Życiopisanie Andrzej Żuławski, reżyser 12 kinowych filmów, wydał 25 książek, napisał więcej. W książkach analizuje, w filmach syntetyzuje swoje przeżycia i doświadczenia. – Książki są o tyle ciekawe, że można z nich wyciągnąć wiele informacji o tym, co później w formie przetworzonej pojawia się w filmach – mówi Piotr Kletowski, filmoznawca z Uniwersytetu Jagiellońskiego, wraz z Piotrem Mareckim współautor wywiadu rzeki "Żuławski. Przewodnik Krytyki Politycznej". Obaj z Mareckim pojawiają się jako jedne z niewielu pozytywnych postaci w "Nocniku". Może jedyne. W "Nocniku" dostało się i Gombrowiczowi, i Agnieszce Holland, i Andrzejowi Wajdzie występującemu tam jako "Wajda Andrzej". – Żuławski to ktoś, kto ze swojego życia robi dzieło sztuki – uważa Kletowski. – Uprawia życiopisanie. Próbuje jak bohaterowie swoich filmów żyć pełnią życia. Musi żyć intensywnie, żeby z tego życia tworzyć sztukę. Także dla innych jego życie staje się inspirujące. Jako zemstę za Esterkę opisywano "Trans" Manueli Gretkowskiej wydany rok po "Nocniku". Chociaż autorka zaprzecza, że bohater był wzorowany na Andrzeju Żuławskim, brzmi mało przekonująco. Polsko-francuski reżyser Laski zostaje przedstawiony jako tyran, manipulator, alkoholik, narcyz, potwór po prostu. – Przeczytałem tę książkę bez przyjemności, ale bez przykrości, bo ona ma prawo jako pisarka do pisania, co chce – mówi mi Żuławski. – Póki nie pojawiam się tam pod nazwiskiem, to ma prawo do swoich urojeń. W życiu bym jej nie wytoczył procesu. Zgraja Siedząc na sofie w swoim przestronnym salonie, Żuławski opowiada, że wrócił właśnie z Portugalii, gdzie odgrywał rolę "starca" radzącego z innymi starcami nad młodymi twórcami kina. Wcześniej był w Rzymie, gdzie przy okazji publikacji tłumaczenia książki "Był sad" Kinoteka Narodowa zorganizowała miniprzegląd jego polskich filmów. Dwa lata temu miał retrospektywę w Nowym Jorku i Los Angeles. – Spełniam czasem tę funkcję starca, jeżeli mam wrażenie, że mogę komuś pomóc. W Polsce na pewno nikomu nie pomogę. To wynika z bardzo prostej rzeczy: Polska mnie nie chce – robi pauzę. – A to jest dobre dziennikarskie zdanie. Przez moment był w komisji Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej oceniającej scenariusze przed przyznaniem dotacji. Dzisiaj uważa ten okres za surrealistyczny. – To się nazywa "sztuka filmowa" i proszę te znaczki – pokazuje palcami cudzysłów – łaskawie umieścić. Gówno sztuka, ale w każdym razie filmowa. Poziom był po prostu żenujący. Na pytanie, co było nie tak z tymi scenariuszami, odpowiada analizą: – Jeżeli nie ma w kraju literatury i pisarzy, którzy mogliby własne talenty przerzucić na kino, co jest nagminne w Ameryce, Anglii i Francji, nawet we Włoszech, to nie ma filmów. Dociekam dalej w sprawie scenariuszy. Reżyser ostro ostrzega, że jeśli nie będę słuchać uważnie, skończymy rozmowę, i jeszcze trzykrotnie powtórzy podobną groźbę. Kletowski wyjaśnia mi potem: – On przyjmuje taką pozę wojownika, prowokatora wobec świata. Tak było też w czasie naszego pierwszego spotkania. Kiedy jednak dostrzegł w nas równorzędnych rozmówców, dogłębnie znających jego twórczość, zdjął pancerz i zaprzyjaźniliśmy się. Pytam reżysera, co mu się podoba w dzisiejszym kinie. Dłuższą chwilę milczy. – Nie umiem na to dokładnie odpowiedzieć. Dzieli dzisiejsze kino na trzy kierunki. Pierwszy to superprodukcje, zwłaszcza amerykańskie z efektami specjalnymi. Drugi to produkcje lokalne, komercyjne, z miejscowymi komikami oraz gwiazdami, do których ma cierpliwość. Najbardziej boleje nad trzecim kierunkiem – tzw. kinem artystycznym. – Płacimy za bilet, potwornie się zasmucamy, dręczymy czymś, czego tak naprawdę nie chcemy oglądać, ale musimy, bo ta cała zasrana krytyka mówi, że trzeba. Uczestników festiwali filmowych nazywa "zgrają" albo "muchami żerującymi na gównie, które w ciągu roku przesuwają się z festiwalu na festiwal". – Mówią to samo – w prasie, radiu, telewizji. W związku z tym ci sami dostają te same nagrody, a potem czy ktoś pójdzie na ten film, czy nie, nie ma najmniejszego znaczenia. Prowadzi do swojej "dziupli" z dużym płaskim telewizorem i ponad tysiącem filmów na półkach. Ostatnio nie widział żadnego, który mu się podobał. Ze 130 francuskich filmów, które dostał przed głosowaniem na Cezary, najważniejsze francuskie nagrody filmowe, jeden "dał się obejrzeć bez skrętu kiszek po 15 minutach". Różowe chmury Reżyser zapala się przy pytaniu, czym jest praca nad filmem: – To uruchamia wszystkie zmysły: od inteligencji, bo to także zmysł, przez energię działania, przez zainteresowanie aktorami, czyli ludźmi. Jacy oni są? Co potrafią? Co można z nich wyciągnąć? Czy są dobrze wybrani? To trwa kilka miesięcy i to są momenty w najlepszym przypadku euforyczne, a czasem dramatyczne. Dlaczego – pytam – od 14 lat pozbawiał się tej radochy? Ostatni film Żuławski nakręcił 14 lat temu – docenianą "Wierność" z Sophie Marceau. – W tym wszystkim, co tutaj gadam, jestem tylko drobnym, słabym, w miarę delikatnym, nieporadnym mężczyzną. Przełom nastąpił, gdy w moim życiu prywatnym wydarzyła się niespodziewana przeze mnie katastrofa z powodu aktorki, w którą wierzyłem totalnie pod każdym względem. Chodzi o odejście Sophie Marceau po 17 latach związku. – Mnie się po prostu odechciało tych ludzi, tych zdrad, kłamstw, szamotania się wśród nich. Częścią zawodu reżysera jest umiejętność uwiedzenia – widowni, aktorów czy też ekipy technicznej. Robienie filmów jest bardzo bliskie zmysłowości czy nawet, powiedziałbym, seksualności. Można po prostu, nie powiem opaść z sił, ale przeżyć gigantyczne rozczarowanie. A ponieważ to esencja filmu, to się rozkłada na całość. No to, ku**a, nie będę robił filmów. Pie****ę. Jednak ostatnio coś się zmieniło. Właśnie na horyzoncie pojawiły się "różowe chmury", reżyser nabrał ochoty i – jak twierdzi jego producent – są realne szanse na zrobienie nowego filmu: "Mowa ptaków". – Zaczyna mi ta głupia śmierć dmuchać w kark i pomyślałem sobie, że skoro coś potrafię, czego oni nie potrafią, to może warto jeszcze zrobić film. To trzecia próba powrotu. Najpierw powstał scenariusz o reżyserze, który wraca z emigracji. Potem dofinansowanie z Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej dostał projekt "Czarna materia", ale pieniędzy nie zebrał francuski koproducent. Teraz polski producent uważa optymistycznie, że zdjęcia mogą ruszyć jesienią. Jednak reżyser nie chce o filmie opowiadać, żeby nie zapeszyć. Dom W wywiadach powtarza, że jest samotny. Związki z partnerkami i żonami generalnie podsumowuje jako doświadczenia negatywne, choć zawsze wiązały się z nimi jakieś kwestie pozytywne. Podkreśla, że wszystkie te kobiety kocha do dziś. – Oczywiście – potwierdza teraz. – Pokazać pani coś? Prowadzi do pokoju obok, gdzie półki z książkami są pozastawiane zdjęciami byłych żon: Małgorzaty Braunek, Hanny Wolskiej, Sophie Marceau oraz ich trzech synów. Patrzy na nie, a jego twarz przybiera łagodny wyraz. – A kto tu jest? – Żuławski wskazuje portret Weroniki Rosati i obok wycięte z "Super Expressu" jej zdjęcie z amerykańskim producentem z doczepioną kartą pokładową z samolotu z 2007 roku. – To bilet, który jej wysłałem, żeby przyleciała z Los Angeles do Warszawy, gdzie się natychmiast za przeproszeniem... – odchrząkuje – z Harveyem Weinsteinem, który jest największym knurem dzisiejszego Hollywoodu. Został sfotografowany z nią w Warszawie nazajutrz. Nawet ma tę samą sukienkę. Prowadzi do kolejnego pokoju z książkami i zdjęciami rodzinnymi. Przy wielkim oknie stoi maszyna do pisania, na której Żuławski pisze scenariusze i teksty doraźne. Książki pisze ręcznie. Lubi swój dom. – Tu mam taki kokon spokoju. Za chwilę jedzie do Włoch (gdzie tłumaczone są kolejne jego książki) i do Francji. Nim prześwidruje mnie oczami i zapowie, że jakoś mi nie ufa, znów spojrzy ciepło. Wychodzę i cała się trzęsę. Z zimna. Strasznie chłodno w tym dużym pustym domu. Aleksandra Krzyżaniak-Gumowska
Wiekowy Andrzej Żuławski nie daje o sobie zapomieć swoim byłym kochankom. Festiwal Filmowy w Gdyni: Weronika Rosati w złotej sukience gra nogą na ściance (ZDJĘCIA)
Weronika Rosati Weronika Rosati i Harvey Weinstein dobrze się znali. Czy polska aktorka wiedziała o tajemnicy producenta? Seksafera w Hollywood zatacza coraz szersze kręgi. Kolejne aktorki oskarżają znanego producenta o molestowanie. Harvey Weinstein jest też oskarżany o gwałt. Afera z jego udziałem to jeden z największych skandali, jakie wydarzyły się dotąd w fabryce snów. Co ciekawe, skandal z udziałem jednego z najważniejszych producentów Hollywood ma też pewien polski osób pamięta to, że nazwisko Harvey'a Weinsteina pojawiało się w kontekście innego skandalu - w Polsce! Harvey Weinstein dobrze znał Weronikę Rosati. Polska aktorka widywana była w jego towarzystwie około 10 lat temu. W sieci do dziś znaleźć można zdjęcia Weroniki Rosati i Harveya Weinsteina zrobione podczas spaceru po warszawskiej starówce. Przypomnijmy, że były przyjaciel Weroniki Rosati, Andrzej Żuławski powiedział kiedyś w rozmowie z Newsweekiem, że jego była muza spotykała się z "największym knurem Hollywood". Nie wiemy jednak, czy miał na myśli właśnie Weinsteina. Po kilku latach Weronika Rosati wygrała proces z Żuławskim. Reżyser miał zapłacić aktorce 100 tys. złotych za swoje wcześniejsze oskarżenia pod jej adresem. >> Harvey Weinstein - kim jest amerykański producent filmowy? Harvey Weinstein ma 65 lat. Jest jednym z najbardziej znanych producentów Hollywood. W trakcie trwającej od 1981 roku kariery Weinstein odpowiadał za wyprodukowanie ponad stu filmów - wiele z nich wyróżniono najważniejszymi nagrodami. Harvey Weinstein wyprodukował takie kinowe hity, jak Pulp Fiction, Kill Bill, Zakochany Szekspir czy Mój tydzień z Marilyn. W październiku 2017 roku kariera producenta legła w gruzach. Harvey Weinstein został oskarżony o molestowanie seksualne przez wiele znanych aktorek. Na liście gwiazd, które oskarżają producenta są Gwyneth Paltrow, Angelina Jolie czy brytyjska modelka, Cara Delevingne. >> Kate Beckinsale: Harvey Weinstein zaprosił mnie do hotelu, gdy miałam 17 LAT! Sprawą Harvey'a Weinsteina zajmują się amerykański i brytyjski wymiar sprawiedliwości. Śledztwa prowadzone są niezależnie w Londynie oraz Nowym Jorku. Autor: Richard Shotwell/Invision/AP/Fotolink Harvey Weinstein Autor: / Splash News/EAST NEWS Harvey Weinstein Autor: Akpa Weronika Rosati na premierze serialu Diagnoza Autor: Akpa Bal Fundacji TVN: Weronika Rosati
03 Mar 2016. Black Narcissus and The Red Shoes, before going all-out with Tales of Hoffmann and Bluebeard's Castle. Few have followed in his steps. One who did was the late Andrzej Żuławski, whose filmed opera (music by Mussorgsky, lyrics by Pushkin) Boris Godunov (1989) is one of the most relentlessly and astonishingly beautiful cinematic
Data utworzenia: 5 marca 2014, 13:47. Romans Andrzeja Żuławskiego (74 l.) z Weroniką Rosati (30 l.) z oczywistych powodów był szeroko komentowany w mediach. I wygląda na to, że do dziś pozostawił niezatarte ślady na emocjach reżysera. W rozmowie z dziennikarką „Newsweeka” były kochanek aktorki rozdrapuje stare rany, zarzucając Rosati, że zdradziła go z amerykańskim producentem Weronika Rosati i Harvey Weinstein Foto: East News Żuławski miał przyznać, że do dziś kocha wszystkie kobiety, z którymi był związany. W domu ma podobno poustawiane zdjęcia byłych żon, a między nimi znalazło się też miejsce na portret Weroniki Rosati z dołączoną kartą pokładową z samolotu. – To bilet, który jej wysłałem, żeby przyleciała z Los Angeles do Warszawy” – wyjaśnia reżyser na łamach „Newsweeka” – gdzie się natychmiast za przeproszeniem... (odchrząkuje) z Harveyem Weinsteinem, który jest największym knurem dzisiejszego Hollywoodu. Został sfotografowany z nią w Warszawie nazajutrz. Nawet ma tę samą sukienkę” – dodaje. Do rzeczonej sytuacji, według relacji Żuławskiego, miało dojść w 2007 roku. Słowa autora „Nocnika” potwierdzają poniekąd zdjęcia, na których Rosati spaceruje po Starym Mieście w objęciach producenta filmowego ze Stanów Zjednoczonych. 62-letni dziś Weinstein może nie należy do przystojniaków, ale to on odpowiada za wyprodukowanie takich hitów jak „Pulp Fiction”, „Gangi Nowego Jorku” czy „Zakochany Szekspir”. Zobacz także Tamto zdarzenie musiało zaboleć Żuławskiego, który już po zakończeniu romansu z dużo młodszą aktorką przyznawał w wywiadzie dla „Przekroju”, że naprawdę ją kochał. – „Nie byłoby aż tak wiele goryczy i żalu, gdyby odpowiedź nie brzmiała: tak, kochałem ją” – powiedział wówczas. /10 East News Weronika Rosati ze swoim przyjacielem, Harveyem Weinsteinem /10 East News Andrzej Żuławski twierdzi, że właśnie z producentem z USA zdradziła go Weronika /10 East News Andrzej Żuławski nazwał Harveya Weinsteina „największym knurem Hollywood” /10 East News Weronika Rosati spacerowała w objęciach Harveya Weinsteina po warszawskiej Starówce /10 Kapif Andrzej Żuławski dał upust swoim żalom w „Newsweeku” /10 FENOMEN Reżyser przez rok miał romans z dużo młodszą Weroniką Rosati /10 Andrzej Marchwiński / Żuławski nie był jedynym dużo starszym mężczyzną w życiu Rosati /10 FENOMEN Żuławski napisał książkę „Nocnik”, w której można było doszukać się śladów jego romansu z Rosati /10 Kapif Rosati wygrała w sądzie sprawę przeciwko Żuławskiemu /10 Kapif Żuławski ma zapłacić Weronice Rosati 100 tysięcy złotych, ale twierdzi, że nie dysponuje tak dużą kwotą Masz ciekawy temat? Napisz do nas list! Chcesz, żebyśmy opisali Twoją historię albo zajęli się jakimś problemem? Masz ciekawy temat? Napisz do nas! Listy od czytelników już wielokrotnie nas zainspirowały, a na ich podstawie powstały liczne teksty. Wiele listów publikujemy w całości. Wszystkie historie znajdziecie tutaj. Napisz list do redakcji: List do redakcji Podziel się tym artykułem:
Weronika Anna Rosati ( pronunție în poloneză: [vɛrɔˈɲika ˈrɔsatʲi]; n. 9 ianuarie 1984, Varșovia, Polonia) este o actriță poloneză, și membră a Academiei Europene de Film. A fost într-o relație cu Jacek Graniecki (en) din 2007.
W najnowszym Przekroju Andrzej Żuławski opowiada o książce Nocnik. Tej, której na wniosek Rosatich rozpowszechniania zakazał niedawno sąd. Mówiąc o Nocniku nie sposób nie wspomnieć o związku z Weroniką Rosati. Romans był jednym z najburzliwszych w polskim show biznesie. I najbrudniejszych, biorąc pod uwagę to, jak się zakończył. Na początku wywiadu Żuławski zaznacza: – To nie jest książka o Weronice Rosati. Tam oczywiście są echa i ślady moich, naszych rocznych przeżyć i przejść. To można rozpoznać. Po czym dodaje: – Kiedy książka już miała się ukazać, panna Rosati wyraziła wolę wyjścia za mnie za mąż! Winą za to, jaka jest Weronika obarcza reżyser jej matkę. Mówi, że nigdy nie wysłałby 19-letniej córki samej do Hollywood. Nie przypomina sobie również, by kiedykolwiek był \”przyjacielem domu\”, jak nazywała go Teresa Rosati. Z projektantką spotkał sie tylko dwa razy w życiu: \”raz, jak się szarpała z córką na ulicy, drugi raz, gdy przyjechała do niego po manele córki\”. Na koniec pada najbardziej chyba osobiste pytanie: – Kochałeś Weronikę Rosati? – Nie byłoby aż tak wiele goryczy i żalu, gdyby odpowiedź nie brzmiała: tak, kochałem ją – odpowiada dodając, że uczucie nie minęło. Więcej w najnowszym Przekroju.He was married to Małgorzata Braunek 1972-76, and they had one son, Xawery Żuławski, born on 22 December 1971 in Warsaw. He's also a movie director. Andrzej has a second son with Hanna Wolska, Ignacy Żuławski, born in 1978. And he and Sophie Marceau were partners 1985-2001. They have one son, Vincent, b. 24 July, 1995.8 grudnia 2015, 15:00 Ten tekst przeczytasz w mniej niż minutę AKPA Wszystko wskazuje na to, że głośny konflikt pomiędzy Weroniką Rosati i Andrzejem Żuławskim, właśnie dobiegł końca. Reżyser, zgodnie z wyrokiem sądu, przeprosił na łamach prasy aktorkę. Przeprosiny zostały wydrukowane w "Gazecie Wyborczej". Zdjęcie ich treści, Weronika Rosati pokazała na swoim Instagramie, dodając informację o miejscu publikacji oraz datę. Instagram Publiczne przeproszenie aktorki, Andrzejowi Żuławskiemu nakazał sąd. Zgodnie z wyrokiem, jaki zapadł w maju tego roku, reżyser oraz wydawca książki mieli zapłacić Weronice Rosati zadośćuczynienie w wysokości 100 tys. złotych oraz przeprosić ją na łamach prasy. Przypomnijmy iż Andrzej Żuławski i Weronika Rosati byli kiedyś parą. Po rozstaniu, reżyser napisał książkę zatytułowaną "Nocnik", w której pojawia się postać Esterki, łudząco przypominająca aktorkę. Autor nie szczędzi bohaterce bardzo ostrych słów i przypisuje jej wiele negatywnych cech. Rosati poczuła się tym faktem obrażona i podała reżysera do sądu. Czy teraz, kiedy reżyser zastosował się do wyroku sądu, głośna sprawa doczeka się końca? Zobacz więcej Przejdź do strony głównej
Andrzej Żuławski. Andrzej Żuławski ( poloneză: [ˈandʐɛj ʐuˈwafskʲi]; n. 22 noiembrie 1940, Liov, RSS Ucraineană, URSS – d. 17 februarie 2016, Varșovia, Polonia) a fost un regizor de film, scenarist și scriitor (romancier) [9] polonez. [10] S-a născut la Lviv, Republica Sovietică Socialistă Ucraineană (acum Ucraina ). [9]
Od kilku tygodni media spekulują, czy Weronika Rosati i Piotr Adamczyk są parą. Ani Rosati, ani Adamczyk nie skomentowali jeszcze tych doniesień, ale oczywiście prasa "wie swoje". Zwłaszcza po wypadku, w którym oboje uczestniczyli. Aktorka ma za sobą kilka związków ze starszymi mężczyznami, ponadto kolorowa prasa przypisywała jej też romanse ze znanymi osobami z Hollywood (aktor Val Kilmer czy producent Harvey Weinstein). Z kim była związana Weronika Rosati? Zobacz galerię. 1/8 Weronika Rosati i mężczyźni MW Media Rozstanie przebiegło najwyraźniej w przyjacielskiej atmosferze, skoro Kolonko bronił później Weroniki, po tym jak pojawiły się pogłoski o jej romansie z producentem Harveyem Weinsteinem. 2/8 Weronika Rosati i mężczyźni MW Media Dziennikarz nie komentował jednak kolejnego związku Rosati. W roku 2007 miał miejsce krótki acz burzliwy romans aktorki z Tede. Burzliwie również było po rozstaniu - raper w dość wulgarny sposób opisywał Rosati i jej zwyczaje. 3/8 Weronika Rosati i mężczyźni MW Media Najgłośniejszy jednak był związek (w 2008) Weroniki Rosati ze starszym o ponad 40 lat reżyserem Andrzejem Żuławskim. 4/8 Weronika Rosati i mężczyźni Rozstanie było dramatyczne, a późniejsze wydarzenia wręcz niesmaczne. W 2010 ukazała się książka Żuławskiego "Nocnik", w której niezbyt sympatycznie została opisana jedna z bohaterek. Rosati uznała, że chodzi o nią i skierowała sprawę do sądu. Książka została wycofana ze sprzedaży, a proces o naruszenie godności aktorki toczy się już trzeci rok. 5/8 Weronika Rosati i mężczyźni MW Media W 2009 wiązano ją z starszym o 8 lat aktorem Andrzejem Andrzejewskim. Pojawili się razem na gali rozdania Złotych Kaczek, ale fotoreporterom nie udało się im zrobić wspólnego zdjęcia. 6/8 Weronika Rosati i mężczyźni MW Media Rok temu na urodzinach magazynu "Party" Weronika pokazała się u boku amerykańskiego aktora polskiego pochodzenia, 27-letniego Jonathana Tybela. Oczywiście uruchomiło to spekulacje pt. "Nowy chopak Rosati?". 7/8 Weronika Rosati i mężczyźni MW Media Od kilku tygodni mówi się o tym, że Weronika Rosati spotyka się z Piotrem Adamczykiem. Żadne z nich nie odniosło się jeszcze do tych wieści, ale wspóny wypadek samochodowy czy zmiana statusu na Facebooku Rosati tylko te plotki potęgują. 8/8 Weronika Rosati i mężczyźni Marzena Stokłosa Jak donoszą media, Rosati i Adamczyk są ze sobą już od kilku miesięcy, poznali się na planie produkcji "Piąty stadion". Data utworzenia: 27 września 2013 14:27 To również Cię zainteresuje
#weronikarosati #macierzyństwo #gwiazdyodzieciach Subskrybuj kanał: https://www.youtube.com/channel/UCOSeIrY8eAi9lEvJ3vq4xEg?sub_confirmation=1Więcej na: httW środę Sąd Okręgowy w Warszawie uwzględnił w zasadniczej części pozew Rosati o ochronę dóbr osobistych wobec Żuławskiego i wydawcy jego książki. Sędzia Małgorzata Sławińska utajniła uzasadnienie wyroku ze względu na tło sprawy. Jest on nieprawomocny. W procesie - który toczył się od jesieni 2010 r., w dużej części za zamkniętymi drzwiami - Rosati żądała od Żuławskiego oraz wydawcy jego książki z "Krytyki politycznej" 200 tys. zł zadośćuczynienia, przeprosin w mediach za naruszenie jej prawa do prywatności i godności jako kobiety oraz zaprzestania dalszego naruszania jej dóbr osobistych - przez usunięcie fragmentów książki, które mają jej dotyczyć, z ewentualnych dalszych jej wydań albo nawet zakazu jej rozpowszechniania. Prawnicy powódki dowodzili, że w śmiałej obyczajowo książce Żuławskiego przytoczono wiele faktów i zdarzeń pozwalających rozpoznać ich klientkę w postaci Esterki, co także zauważyły media w recenzjach. Pisano, że Żuławski przez pewien czas miał się spotykać z Rosati. Pozwani wnosili o oddalenie powództwa. Podkreślali, że nazwisko powódki ani razu nie pada w książce; powoływali się też na wolność artystyczną. Sąd uznał, że doszło do naruszenia dóbr osobistych powódki. Nakazał pozwanym opublikowanie w „Fakcie” i „Gazecie Wyborczej” przeprosin za to, że fikcyjnej bohaterce książki nadano cechy pozwalające zidentyfikować ją jako Weronikę Rosati i przypisać jej treści obraźliwe i fałszywe. Sąd nie uwzględnił zaś wniosku powódki o wykreślenie inkryminowanych fragmentów z 600-stronicowej książki. Powódka kwestionowała treści znajdujące się na 160 stronach. Reprezentująca powódkę radca prawna Anna Kruszewska powiedziała po wyroku, że złoży zapewne apelację co do części wyroku oddalającej roszczenia pozwu. Dodała, że sąd uznał, iż istnieje odpowiedzialność za twórczość artystyczną, jeśli czytelnik nie ma wątpliwości co do skrajnie negatywnej identyfikacji fikcyjnej postaci z książki. "To nie żadna cenzura, tylko uznanie, że prawa twórcy nie są nieograniczone" - oświadczyła. Pełnomocnicy pozwanych nie chcieli wypowiadać się, czy złożą apelację. "Nocnik" jest powieścią udającą dziennik, a nie dziennikiem udającym powieść; nie można utożsamiać autora z narratorem, ani postaci z żywymi osobami - mówiła w 2013 r. w sądzie biegła prof. Grażyna Borkowska, historyk literatury z Instytutu Badań Literackich PAN. Dowodziła, że tekstu artystycznego - jakim jest powieść - nie można traktować jako bezpośredniej wypowiedzi autora. "Narrator nie musi wypowiadać opinii autora. Gdyby tak było, setki artystów stawałoby przed sądami. Ta praktyka co najmniej od końca XIX wieku ustaje" - podkreśliła. Przyznała, że książka jest "uwikłana w rzeczywistość i fikcyjne postaci mają odniesienia do rzeczywistości". Jeszcze wiosną 2010 r. sąd zakazał dalszego rozpowszechniania "Nocnika" - aż do prawomocnego zakończenia całego procesu. Stało się to w ramach tzw. zabezpieczenia powództwa, wiele razy krytykowanego w mediach jako rodzaj swoistej "cenzury prewencyjnej". Potem Trybunał Konstytucyjny uznał, że sądowy zakaz publikacji nie narusza konstytucji, ale powinny być określone ramy czasowe, w jakich ma on obowiązywać. Żuławski (ur. w 1940 r. we Lwowie) to reżyser, pisarz, scenarzysta i aktor. Zadebiutował w 1971 r. filmem "Trzecia część nocy". Po wstrzymaniu przez cenzurę jego filmu "Diabeł" z 1972 r. Żuławski wyjechał do Francji, gdzie kręcił filmy z udziałem Romy Schneider i Isabelle Adjani. W 2001 r. otrzymał Krzyż Komandorski z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski, a w 2002 r. francuski Order Legii Honorowej. Rosati (ur. 1984) to aktorka, znana z ról w telewizyjnych serialach.(PAP)
.