Rudy to pseudonim Jana Bytnara. Urodził się 6 maja 1921 r. a zmarł 30 marca 1943 r. na skutek odniesionych ran podczas torturowania przez gestapo. Wychował się w domu pełnym ciepła i miłości, nigdy nie brakowało mu bezpieczeństwa i ogromnej więzi z rodziną. Jego rodzice byli ludźmi inteligentnymi, oboje byli nauczycielami.
25 mar 03 09:51 Ten tekst przeczytasz w 5 minut 23 Warszawska Drużyna Harcerzy imienia Bolesława Chrobrego miała przejść do legendy i literatury jako "Buki" z "Kamienie na szaniec". To jedyna nazwa, której Aleksander Kamiński nie zmienił w powojennych wydaniach, kiedy już przywrócił czołowym bohaterom ich prawdziwe imiona: Rudy, Alek i Zośka. "Ruda piegża", "Glizda" i cherubin" Rudy miał piegowatą twarz i rudawe włosy. Pomarańczowy styl Cała Warszawa Dwudziestą Trzecią zna, Bo to drużyna fest! Od Batorowskich chwil Pomarańczowy styl Jest słynny na sto mil! 23 Warszawska Drużyna Harcerzy imienia Bolesława Chrobrego miała przejść do legendy i literatury jako "Buki" z "Kamienie na szaniec". To jedyna nazwa, której Aleksander Kamiński nie zmienił w powojennych wydaniach, kiedy już przywrócił czołowym bohaterom ich prawdziwe imiona: Rudy, Alek i Zośka."Ruda piegża", "Glizda" i cherubin" Rudy miał piegowatą twarz i rudawe włosy. Cała istota Rudego ześrodkowała się w jego oczach i czole, odzwierciedlających wybitną inteligencję. (...) Jego istotnym światem był świat uczuć i myśli. Tam szukał swojej przygody"."Alek był dryblasem. Wysoki, szczupły, o niebieskich oczach i płowej czuprynie, ciągle się uśmiechał, mówił szybko, wymachiwał rękoma i przy byle okazji wpadał w zachwyt. (...) Był w życiu codziennym bezgranicznie dobry, uczynny, delikatnie uprzejmy. O siebie samego nie dbał ze zdumiewającą lekkomyślnością. Nie dbał o swoje jedzenie, nie dbał o swoje ubranie. (...) Zawsze się spieszył. W domu pokpiwano zeń, że potrafi jednym tchem powiedzieć: "Co u ciebie słychać - przepraszam, już muszę iść". Był cały przesiąknięty optymizmem, był chodzącym uśmiechem".Wszyscy trzej chłopcy byli zewnętrznie ogromnie podobni do matek. Alek także do siostry. Rozmawiając z Marylą, można sobie wyobrazić Alka. Wysokość, smukłość, płowość włosów, szaroniebieskość oczu. Koledzy brata na jej widok wołali: - Popatrz, idzie Alek w spódnicy! We wspomnieniach Maryli Dawidowskiej-Strzemboszowej Alek jawi się skromny, bezpośredni i Pasją Alka były góry. Wędrowanie tatrzańskimi szlakami, narty. W juweniliach Baczyńskiego - kolegi Alka, Rudego, Zośki ze szkoły - odnajduję klimat tamtych przedwojennych naszych dni... "Były pachnące niedziele jak kwiaty", "były drogi szczęśliwe i śnieżne, kiedy płaszczyzna wielka w szybkich spadkach, pozłotą słońca śnieżno gładka - bujała nas na swych ramionach"... "Zośka. Delikatna cera, regularne rysy, jasnoniebieskie spojrzenie i włosy złociste, uśmiech zupełnie dziewczęcy, ręce o długich subtelnych palcach, wielka powściągliwość, pewien rodzaj nieśmiałości. (...) Zośka! Cóż za fatalna, zdawałoby się, przeszkoda dla kariery przywódcy! Taki wygląd i takie przezwisko!"Tak ich widział druh Aleksander Kamiński i tak ich unieśmiertelnił w najsławniejszej książce czasów okupacji - zatytułowanej frazą z "Testamentu" Słowackiego - "Kamienie na szaniec". Wszyscy trzej znaleźli się w szkole Batorego 1 września 1931 roku. Tak opisuje tę chwilę ich kolega, Henryk Wiktor Rostkowski: "Wraz ze mną do klasy wpakowało się nas 25 jak obszył. Przyglądaliśmy się sobie bacznie i początkowo nieco nieufnie. Przecież czekają nas całe lata wspólnej nauki. Jacy oni są ci moi przyszli koledzy?Szczególną uwagę zwracał średniego wzrostu chłopiec o miłej buzi i rozsądnych oczach, lecz uczesany "na lalę", z grzywką i tak jakoś bardzo "cherubiańsko". - "Ale Zośka!" - wyrwał się któryś. I tak już zostało do samej matury, a nawet i później. Syn rektora Politechniki Warszawskiej, Tadek Zawadzki, musiał się pogodzić z mianem "Zośki", które przylgnęło do niego tak trwale, że nawet gdy już czesał się na bok i utracił wygląd "cherubiański" - pozostał nadal "Zośką". Nie przypuszczał nikt z nas, że "Zośka" to przyszły pseudonim Tadeusza i że tym pseudonimem nazwany zostanie kiedyś jeden z najdzielniejszych batalionów Armii Krajowej. Byli i inni. Janek Bytnar, szczupły, żywy jak iskra, niewielki, wysoki jak tyka Alek Dawidowski, porywczy w sądach i nieco narwany Jacek Tabęcki lub nie rzucający się w oczy skromny chłopczyna Krzysiek Kamil Baczyński"...A Leszek Grzywaczewski tak opisał mi swych kolegów: - Rekord przezwisk pobił Rudy! Przezywaliśmy go "Pawian", bo był nieprawdopodobnie zręczny, "Papuas", bo nosił bujne, jasne włosy, "Rudy" albo "Ruda piegża", bo był piegowaty. Dawidowski miał przezwisko "Glizda", bo był bardzo wysoki i szczupły (najwyższy w klasie). Zawadzkiego nazywaliśmy "Zośką", bo był taki śliczny i dziewczęcy... Jurek Rakowiecki (po wojnie znany reżyser teatralny) nosił też babskie przezwisko - Anusia. Jasia Wuttke przezywaliśmy Czarny, bo rzeczywiście miał krucze włosy i bardzo ciemne oczy, powiększone przez silne okulary... Krzyś Baczyński nie miał chyba żadnego przezwiska - w każdym razie ja nie pamiętam... Andrzej Zawadowski - masywny jak niedźwiedź - zwany był Grizzli, Jacek Tabęcki, któremu zawsze sterczał niesforny kosmyk - Czubek, Jurek Masiukiewicz (wysoki!) - Mały, ja byłem - od nazwiska - Grzywacz...Dzisiaj patrzymy już na tych wszystkich chłopców przez pryzmat ich bohaterstwa, śmierci, kart "Kamieni na szaniec"... Ale ja ich jeszcze widzę bez znamion nadzwyczajności, które im nadała historia...Pamiętam ich twarze i głosy, dlatego film "Akcja pod Arsenałem" obejrzałem po prostu ze złością! Czy naprawdę nie można było zadbać - i to Jan Łomnicki - taki dokumentalista! - żeby ci chłopcy byli podobni do swych pierwowzorów? Rudy jako ciemny szatyn, Alek - jakiś rozlazły i bez ikry, może jeden Zośka naprawdę trochę przypominał Tadka - wdziękiem i tą siłą osobowości, która przyciągała wszystkich... Jeżeli chodzi o klasę maturalną liceum matematyczno-fizycznego, to mam pełny spis nazwisk i nawet plan klasy, tj. gdzie, kto i z kim siedział. Załączam to jako ciekawostkę, która może Pani pomoże bliżej poznać nas jako tło dla trzech wybranych bohaterów. Zośka siedział z Andrzejem Zawadowskim - czyli Grubym Grizzli, Czubek-Tabęcki z Masiukiewiczem-Małym, Janek Bytnar z Alkiem... Istotna może być informacja o pochodzeniu kolegów z klasy. Większość stanowili synowie urzędników państwowych różnych szczebli - od dyrektora banku do syna woźnego. Wśród rodziców byli przemysłowcy, lekarze, handlowcy, inżynierowie, nauczyciele, profesorowie, oficerowie WP i Marynarki Wojennej. W innych klasach byli potomkowie słynnych rodzin arystokratycznych (Lubomirski!), bankierów, bogatych kupców, był bratanek prezydenta miasta - Leszek Starzyński, z którym się przyjaźniłem, byli synowie kolejarzy, np. Krupkowski - najzdolniejszy z naszej klasy B z gimnazjum - został potem znanym lekarzem. Tak więc, mimo opinii o elitarnym charakterze szkoły, przekrój społeczny był bardzo urozmaicony i w pełni demokratyczny!Wszyscy uczyli się dobrze (z wyjątkiem Baczyńskiego, który miał chyba najwięcej dostatecznych), Rudego nawet Czyżyk uważał za geniusza matematycznego, ja go pamiętam na pauzach - zawsze z nosem w książce, Alek był mistrzem w sportach - rewelacyjnie skakał (zachowało się takie zdjęcie - Alek skacze, Rudy sędziuje, słowo daję, że Rudy jest tu wielkości nogi Alka!), jako narciarz nie miał równych... Był nieprawdopodobnie odważny i lepiej go było nie zaczepiać... Nie dyskutował, tylko dobrze umiał przyłożyć... Dopiero podczas wojny - niespodziewanie wykaże ogromny talent analizy psychologicznej! Wspaniale tańczył, widzę go, jak wywija polkę, a Rudy popatruje trochę zawistnie - i po paru miesiącach treningu (z ojcem - bardzo muzykalnym) - już tańczy nie gorzej... Nie wyobrażam sobie Zośki w jakiejś bójce! To było nie do pomyślenia. Chyba najbardziej przyjaźnił się z Czarnym Jasiem Wuttke - zbliżała ich głębokość myśli, pewna nietypowa dla lat młodzieńczych powaga... Ja byłem najbliżej z Rudym, bardzo lubiłem jego dom i rodziców, podziwiałem bibliotekę, zbiory atlasów, fenomenalną żyłkę majsterkowicza-konstruktora... Razem pasjonowaliśmy się zadaniami z geometrii wykreślnej. Ale już nie towarzyszyłem mu, gdy się zagłębiał w dzieła historyczne czy ekonomiczne... Mnie pochłonęły całkowicie działania w Lidze Morskiej, Janka - harcerstwo. - Grzywaczu - mawiał - pamiętaj, że jesteśmy jednak razem! Jego zastęp nazywał się - "Wilki morskie".W kwietniu 1934 roku Janek Bytnar-Rudy składa przyrzeczenie: "Mam szczerą wolę całym życiem pełnić służbę Bogu i Polsce, nieść chętną pomoc bliźnim, być posłusznym prawu harcerskiemu". Data utworzenia: 25 marca 2003 09:51 To również Cię zainteresuje Masz ciekawy temat? Napisz do nas list! Chcesz, żebyśmy opisali Twoją historię albo zajęli się jakimś problemem? Masz ciekawy temat? Napisz do nas! Listy od czytelników już wielokrotnie nas zainspirowały, a na ich podstawie powstały liczne teksty. Wiele listów publikujemy w całości. Znajdziecie je tutaj.
Alek, Rudy i Zośka to trzej bohaterowie „Kamieni na szaniec”, którzy zginęli w walce o niepodległość Polski. Okoliczności śmierci Rudego, Alka i Zośki. Rudy – zmarł kilka dni po akcji pod Arsenałem, w której to odbito go z rąk Gestapo. Niestety jego zmaltretowane torturami ciało nie było w stanie dłużej walczyć.
Opublikowano: 2013-04-06 00:54:41+02:00 · aktualizacja: 2013-04-06 00:57:58+02:00 Dział: Polityka Polityka opublikowano: 2013-04-06 00:54:41+02:00 aktualizacja: 2013-04-06 00:57:58+02:00 Szaniec, który uwiera; myślenie, które boli – na marginesie wywiadu dr Elżbiety Janickiej pt. „Mit >>Kamieni na szaniec<< domaga się analizy” Dr Elżbieta Janicka napisała czy raczej powiedziała w internecie rzeczy, które wywołały nad wyraz żywy odzew polskiej opinii publicznej. Wszystko za sprawą jej próby zinterpretowania jednej z najważniejszych polskich książek XX wieku – „Kamieni na szaniec” Aleksandra Kamińskiego. O książce pisać nie trzeba, natomiast o wspomnianej interpretacji chyba tak, głównie po to ażeby poznać meandry rozumowania jej Autorki i błędy, jakie popełniła. Twierdzi Ona np. że bohaterowie „Kamieni na szaniec” byli homoseksualistami. Myśl to cokolwiek oryginalna, bo do tej pory nie podnoszona, ale natychmiast skłania do zastanowienia na jakiej podstawie została sformułowana. E. Janicka nie przytacza żadnego argumentu poza fragmentem książki, w którym „Rudy” dzieli się z przyjacielem („Zośką”)uczuciami radości, ulgi i szczęścia z powodu uratowania z rąk funkcjonariuszy gestapo i spotkania z nim. Jeśli ów tekst miałby spełnić rolę dowodu przesądzającego o orientacji seksualnej bohaterów, to życzę powodzenia dr Janickiej w formułowaniu następnych tego typu rewelacji. Bo przecież przytoczony tekst można interpretować na różne sposoby, ale żeby zyskały one rangę odkrycia muszą zostać poparte solidnymi dowodami. Inaczej mogą budzić jedynie uśmiech politowania nawet średnio zorientowanego czytelnika. Co ciekawego osoby z najbliższego otoczenia „Rudego” i „Zośki” (np. Danuta Rosmann, koleżanka z lat szkolnych i okupacyjna łączniczka drugiego z nich) traktują tego rodzaju „odkrycie” jako absurd. Osobiście traktuję monolog „Rudego” jako wyznanie człowieka bezbrzeżnie szczęśliwego, który cudem wyrwał się z piekła i u schyłku życia nieoczekiwanie zobaczył jedną z najbliższych mu osób. Nie trudno sobie wyobrazić, że każdy kto przeżyłby kilkudniowe katowanie, nie jadł nic i spał (?) na betonie, a następnie został uratowany przez najbliższego przyjaciela, czułby się jak niebie. E. Janicka żywi ponadto pretensje do Aleksandra Kamińskiego, że pozbawił „Kamienie na szaniec” kontekstu walki Żydów w warszawskim getcie, a nawet suponuje, iż jakoby celowo przemilczał fakt powstania w getcie z kwietnia 1943 roku, nie wspominając o nim ani słowem w ich wydaniach okupacyjnych i kwitując lakoniczną uwagą w powojennych. Skąd powzięła jednak przekonanie, że taki fakt miał w ogóle miejsce, tzn. że Kamiński z obawy przed antysemityzmem Polaków nie wspomniał o żydowskich bojowcach z getta. Konia z rzędem temu kto odgadnie na jakiej podstawie to uczyniła. A przecież nauka o przeszłości czyli historia (bo jak rozumiem w takiej roli wystąpiła dr Janicka) nie opiera się (na szczęście) jedynie na wyobraźni badacza, a szczególną rolę wyznacza różnorodnym źródłom naszej wiedzy historycznej. Obawiam się jednak, że w tym wypadku nie odegrały one żadnej roli w formułowaniu powyższej opinii. Podobnie bezzasadną wydaje się opinia (pretensja?), że zawodowi nie badają dziejów Polskiego Państwa Podziemnego „z punktu widzenia mniejszości”, co by to miało nie znaczyć. Nie jest to opinia prawdziwa, ponieważ badania tej problematyki już się toczą, ale Autorce chodziło o coś innego, a mianowicie, aby oceniać jego (tzn. PPP) dokonania z punktu widzenia interesów i oczekiwań mniejszości, kobiet, dzieci, praw dziecka. Powstaje jednak przypuszczenie, że zwalczając stare mity i dogmaty interpretacyjne, E. Janicka chce stworzyć nowe, które niewiele pomogą w wyjaśnieniu tożsamości i funkcji badanej struktury. Przyczynią się za to do udowodnienia z góry założonych tez badacza, posługującego się „wziętym z sufitu” paradygmatem (bo niby dlaczego trzeba badać przeszłość z punktu widzenia jakiejkolwiek grupy – w tym wypadku mniejszości - , skoro badanie z punktu widzenia większości (a więc też partykularnej grupy) jest nadużyciem i zubaża polską kulturę. Podobnie wygląda sprawa „kultu” 23 Warszawskiej Drużyny Harcerzy „Pomarańczarni”, która - zdaniem E. Janickiej – nie zasługuje na dobrą pamięć z uwagi na rzekomo prowadzone w niej „czystki” narodowościowe. Ten zarzut zawiera mnóstwo uogólnionych oskarżeń, które tak się mają do rzeczywistego stanu rzeczy, jak krzesło do krzesła elektrycznego. Przedwojenne harcerstwo zostało oskarżone o powszechne „czyszczenie” z przedstawicieli mniejszości narodowych. Zarzut tyleż ogólnikowy, co ahistoryczny. Nie jest tajemnicą, że w przedwojennym ZHP ścierały się – podobnie jak w ówczesnym społeczeństwie – różne nurty polityczne i światopoglądowe, głównie narodowy i piłsudczykowski (propaństwowy, centro-lewicowy), które różnie – nie zawsze życzliwie – postrzegały miejsce mniejszości narodowych w ZHP. Kamiński, który akurat należał do najbardziej postępowych odłamów harcerstwa, walczących w obronie tych mniejszości, m. in. harcerzy żydowskich nie dostrzegł (i słusznie) w 23 WDH nic takiego co dyskwalifikowałoby ją jako zespół wychowawczy. Przeciwnie, dostrzegł niezwykłe walory tego środowiska, które skutecznie wychowywało swoich członków w duchu patriotycznym i obywatelskim. Dowodem na to są właśnie wojenne losy ich wodza - Lechosława Domańskiego „Zeusa”, komendanta Szczepu 23 WDH, zmarłego w sowieckim więzieniu w 1941 roku, czy bohaterów „Kamieni nam szaniec”. Gdyby zaś E. Janicka choć przez chwilę pochyliła się nad historią „Pomarańczarni”, to szybko zorientowałaby się, że w przedwojennym Gimnazjum Stefana Batorego uczniowie wykazywali różne sympatie polityczne. Ci popierający ideologię nacjonalistyczną ciążyli do związanego blisko z endecją Kręgu św. Jerzego, nastawieni bardziej propaństwowo – do „Pomarańczarni”. Trzeba jednak chcieć dostrzegać niuanse, bo obrazy czarno-białe rzadko pojawiają się w historii (nie tylko Polski), a ogólnikowe, nie poparte faktami oskarżenia tej całej jednostki harcerskiej mogą świadczyć jedynie o braku kompetencji badacza. Z drugiej strony, oskarżanie ojca „Zośki”, prof. Józef Zawadzkiego o wprowadzanie getta ławkowego na Politechnice Warszawskiej – nosi znamiona dezawuowania postawy syna z powodu domniemanych (mniejsza czy słusznych) win ojca i jest zwyczajnie podłe. E. Janicka jako zarzut traktuje też patriotyczną wymowę książki, uznając jej wpływ za szkodliwy, bo stwarzający niebezpieczny wzorzec do naśladowania. Przyczyną tej opinii jest to, że zdaniem Autorki, „książka przedstawia jako głęboko moralny i życiowo atrakcyjny wzorzec walki zbrojnej i śmierci za ojczyznę bez liczenia się z uwarunkowaniami, realną postacią i kosztami przemocy, także jej konsekwencjami moralnymi”. Cóż, nie można nikomu odmówić prawa do własnych opinii, ale niektóre z nich więcej mogą mówić o mentalności Autora (-ki) niż o omawianym zagadnieniu. Przecież nie trudno sobie wyobrazić, że w czasie okrutnej wojny, kiedy trwa walka o biologiczne przetrwanie, istotnym wzorcem do naśladowania staje się postawa walki z okupantem. Inaczej dana grupa, wspólnota czy naród zginie. Ale nie był on jedynym modelem patriotyzmu, promowanym w tamtym czasie. To właśnie środowisko „Szarych Szeregów”, a więc wojennego harcerstwa opracowało wówczas program pt. „Dziś-Jutro-Pojutrze”, którego ostatnia część przygotowywała harcerzy (tych z „Kamieni na szaniec” również) do pokojowej pracy na rzecz swojego kraju, ale już po zakończeniu wojny. Nie trudno dostrzec wartość jednego i drugiego, trzeba jedynie chcieć dostrzegać półcienie. Na tym zresztą m. in. polegał sekret popularności „Kamieni na szaniec”, które przemawiały (i wciąż przemawiają) uniwersalnym przesłaniem, zawierającym m. in. najważniejsze wartości ludzkie (braterstwo, praca nad sobą, przyjaźń, bezinteresowna służba na rzecz zbiorowości) oraz ideę samowychowania. Nie są to bynajmniej idee niebezpieczne, więc nie ma obaw o los polskiej młodzieży. Reasumując, propozycja E. Janickiej nie może być odebrana jako poważna próba ponownego odczytania przesłania „Kamieni na szaniec”. Jej główną wadą jest bowiem rażąca ahistoryczność, polegająca na braku choćby elementarnego uwzględnienia realiów historycznych omawianej epoki, w tym faktów dotyczących „Zośki”, „Rudego” i A. Kamińskiego. Jej próba dostrzeżenia, podobno celowo pomijanych, aspektów tej historii przypomina też „wyważanie otwartych drzwi”, zwłaszcza gdy podnosi Ona fakt nie usytuowania „Kamieni na szaniec” w szerszym kontekście historycznym niż uczynił to A. Kamiński. Tymczasem, było to jedynie dzieło beletrystyczne, swoiste epitafium, napisane dla uczczenia młodych ludzi, którzy w nieludzkich czasach starali się żyć pełnią człowieczeństwa. Natomiast, w obiegu naukowym od dawna funkcjonuje chociażby praca prof. Tomasza Strzembosza pt. Bohaterowie „Kamieni na szaniec” w świetle dokumentów (Warszawa 1994), ukazująca ich losy na szerokim - zrekonstruowanym na podstawie licznych źródeł historycznych – tle dziejów okupacyjnych Polski, Warszawy i Polskiego Państwa Podziemnego. Ten sam Autor opisał już ponad 40 lat temu akcje zbrojne na terenie Warszawy w okresie II wojny światowej, nie pomijając dokonań żydowskich bojowców (Akcje zbrojne podziemnej Warszawy 1939-1944, Warszawa 1983, s. 230-235). Skąd więc pomysł, by określać dotychczasową historię Polski, jako „historię etnicznych Polaków”? Większość argumentów E. Janickiej można by zbyć wzruszeniem ramion. Cóż, „Śpiewać każdy może” śpiewał kiedyś Jerzy Stuhr i każdy wie co to oznacza. Niemniej takie nagromadzenie absurdów, lekceważenia faktów i kontekstów czy wręcz ignorancji wymaga postawienia pytania czy naukowy tytuł i podpieranie się szacowną instytucją naukową (PAN) plus kilka pseudointelektualnych, acz modnych wyrażeń wystarczą, by poważnie potraktować każdą taką „analizę”. Publikacja dostępna na stronie:
Kamienie na szaniec - streszczenie szczegółowe. Aleksander Kamiński przedstawił w Kamieniach na szaniec wojenne losy grupy harcerzy, należących do 23 Warszawskiej Drużyny Harcerskiej, spośród których na plan pierwszy wysunął trójkę przyjaciół: Tadeusza Zawadzkiego „Zośkę”, Aleksego Dawidowskiego „Alka” i Jana Bytnara
Odpowiedzi blocked odpowiedział(a) o 22:33 Zośka - Tadeusz Zawadzki . Uczył się średnio, był nieśmiały,koleżeński,wysportowany, ponieważ wyróżniał się w strzelectwie, hokeju i tenisie . Był inteligentny , typ samotnika , miał zdolności przywódcze i organizatorskie . Był lubiany przez kolegów . Był jedyną ofiarą akcji ataku na posterunek . Był patriotą , zginął za wolność ojczyzny .i dopisałabym jeszcze, że był skromny i nieśmiały. 5 0 Uważasz, że ktoś się myli? lub
Na podstawie relacji, panujących w domu, buduje swój system wartości. W dyskusjach z domownikami, toczonych i słuchanych, zdobywa wiedzę. W tej przestrzeni prywatnej zyskuje pewność siebie, poczucie bezpieczeństwa w świecie. Dokładnie ta było w przypadku bohaterów "Kamieni na szaniec".
„Kamieni na szaniec” ciąg dalszy! Tym razem zapraszamy do przeczytania wywiadów, z tą drugą – żeńską połówką filmu, czyli Magdaleną Koleśnik (Monią) oraz Sandrą Staniszewską (Halą). Magdalena Koleśnik – Monia Wcieliłaś się w „Kamieniach na szaniec” w postać Moni… Zgadza się. Ten film opiera się jednak bardziej na chłopakach, niż na kobietach. Jest o ich męskim szaro-szeregowym świecie. Wydaje mi się , że w tym prawdziwym świecie, kobiety jednak odgrywały bardzo ważną rolę. Nie czuję się pominięta, nie czuję mniejszej roli z racji tego, że nie jestem główną osią wydarzeń. Zawsze miałam poczucie, że Monia jest bardzo potrzebna Rudemu, że przynosi mu słońce. Tak jak za oknem są wybuchy, umierają ludzie, tak Monia jest taką oazą. Faktem jest, że Monia to dziewczyna – wulkan, ale Rudemu jest przy niej dobrze. Czyli Twoja postać jest po to, aby wspierać Rudego? Tak myślę. Można walczyć zbrojnie , można walczyć też wspierając drugą osobę – to bardzo waleczne zadanie. Jak się przygotowywałaś do tej roli? Chyba jako jedyna miałaś najmniej dokumentów i materiałów na temat swojej bohaterki… Tak, rzeczywiście nie ma za wiele dokumentów o Marynie, chociaż jak się dobrze poszuka, to można coś znaleźć. Monia wydawała mi się niezwykle ciekawa, elektryzująca. Była akurat brunetką, ale myślę, że kolor włosów jest tutaj najmniej istotny. Z racji, że nie było tak dużo tych materiałów, mogłam puścić wodze fantazji. Moja postać była świetnie napisana w scenariuszu, więc wystarczyło tylko dodać coś od siebie i ją ożywić. Pokazałaś na ekranie bardzo wiele emocji – płacz, cierpienie… Zastanawiam się, czy był moment, w którym nie grałaś, lecz były prawdziwe łzy i prawdziwy ból? Miałam trochę czasu, od momentu, kiedy dowiedziałam się, że mam do zagrania Monię, żeby zrobić research, zdobyć informacje, przetrawić to. Ja tak buduję rolę, że filtruję materiał, a później filtruję wszystko przez siebie. Nie jestem w stanie tego zakłamać, bo ja to będę wykonywać. Te emocje zawsze są prawdziwe. Produkuje się w głowie okoliczności, posługuje się wyobraźnią. Wtedy człowiek na prawdę jest w stanie przenieść się w tamte realia. Do tego scenografia, charakteryzacja, to jak Rudy był zrobiony, a był totalnie zmasakrowany, to wszystko działało na wyobraźnię i wystarczyło tylko z tego skorzystać. Płakałam, krzyczałam, bo to się naturalnie pojawiało. Ta postać się we mnie zakorzeniła. Ale miłość była już udawana… Ja tę miłość akurat udawałam, ale np. wiele czerpałam z życia prywatnego. Jestem szczęściarą, że dotknęłam miłości, więc oczami wyobraźni może widziałam troszeczkę co innego (śmiech). Jak dostałaś tę rolę? Kończę teraz Krakowską Szkołę Teatralną, jestem na roku dyplomowym i zaczynam chodzić na castingi. Na ten zostałam zaproszona przez panią Małgosię Adamską, która robiła casting i dostałam tę rolę. Miałam do zagrania te ekstremalne sceny – z Halą i Zośką, kiedy go szantażowałam, że musi odbić Rudego. Miałam też scenę z pistoletem, kiedy zdecydowałam, że to ja zabiję tych wszystkich, którzy go katowali. Więc na dzień dobry były to rzeczy ekstremalne. Ale stawka była wysoka, a ja wierzę w to, że kiedy człowiek czuje, że to jest dla niego praca, to zadanie, to daje z siebie wszystko. Ja czułam, że ona czeka na mnie, więc warto było walczyć. To nie był tylko krzyk i darcie łacha (śmiech) Było też wiele przyjemnych emocji. Jak Ci się podoba efekt końcowy „Kamieni…”? Ja na to patrzę trochę jak na laboratorium. Porównuje swoje marzenie, swoje wyobrażenie z tym, co udało mi się uzyskać. Nie jestem obiektywna i nie potrafię powiedzieć, czy mi się podoba czy nie. Patrzę na to bardzo analitycznie, jestem za bardzo emocjonalna. Ciągle myślałam, że tutaj mogłam więcej, a tutaj mniej. Nigdy nie może być mowy o takim pełnym zadowoleniu z siebie na ekranie, ale polubiłam Monię i od momentu, kiedy mnie zafascynowała czytając scenariusz, nadal ją lubię. Zostałyśmy kumpelami (śmiech) Myślisz, że młodzież byłaby w stanie zachować się dziś równie bohatersko, jak bohaterowie „Kamieni…”? Ciężko mi stwierdzić, czy tak czy nie. Ja się urodziłam w ’90 roku, w wolnej Polsce. Nigdy na własnej skórze nie przeżyłam ekstremalnych, wojennych wydarzeń. Ciężko mi powiedzieć co by było. Chcę wierzyć, że zachowalibyśmy się godnie. Wychowujemy się w cieplarnianych warunkach, nie wiem czy nie byłoby tak, że mielibyśmy dwie lewe ręce. A może byśmy się zebrali, byli solidarni, udałoby się nam odzyskać wolność? Mam nadzieję, że się nie dowiemy, czy byśmy podołali czy nie. To, co się dzieje u sąsiadów jest dla mnie totalną abstrakcją i egzotyką. Dopóki nie zapuka to do naszych drzwi, to zawsze będziemy to wypierać. Wojna jest przerażająca… Jakie są Twoje obecne plany? Grałam epizod sanitariuszki Klary w „Mieście 44”, która będzie miała swoją premierę w sierpniu. Oprócz tego robię teraz dyplomy – jestem w trakcie przygotowania „Murzynów”, także zapraszam na mój dyplom do Krakowa. Oprócz tego gram akrobatkę, wnuczkę dyrektora cyrku, w teatrze Ateneum w Warszawie. Sandra Staniszewska – Hala Postać Hali, w którą się wcieliłaś była Twoim debiutem. Jak Ci się oglądało siebie po raz pierwszy na wielkim ekranie? Teraz już dobrze, ale jeszcze przed premierą trochę się stresowałam. Teraz już czuję, że zrobiliśmy z chłopakami kawał dobrej roboty, że mamy świetną pamiątkę.. To jest film młodych ludzi, czyli tak naprawdę nasz film. I to jest super, że nawet jeśli się zadebiutuje jakimś małym epizodem, albo rolą drugoplanową, to jest to jakaś nasza wspólna, fajna praca, która pozostanie Polakom w pamięci na bardzo długo i pozostawi jakiś materiał wychowawczy. Jak Ci się podoba efekt końcowy? Ciężko jest mi go ocenić, bo pierwszy raz go oglądałam i bardzo emocjonalnie do tego podeszłam, ale mogę powiedzieć, że ten film trafia do bardzo różnego grona odbiorców. Podczas emisji miałam przyjemność siedzieć pomiędzy 70-letnią kobietą, a 14-letnią dziewczynką. Wszystkie trzy wyszłyśmy zapłakane z kina i bardzo przeżywałyśmy wszystkie sceny podczas seansu. Często podobnie reagowałyśmy, więc cieszę się, bo od tego zależy, czy dzieło artystyczne ma sens. Trafia ten film do odbiorcy i ewidentnie do każdego pokolenia, więc jestem z tego bardzo zadowolona. Jak się przygotowywałaś do swojej roli? Była ona bardzo emocjonalna… Hala cały czas gdzieś walczyła… Dla mnie najważniejszym punktem było to, żeby nie wystraszyć Zośki. Gdybym była kobietą, która była bardzo emocjonalna, bardzo kochliwa, bardzo zaborcza, to on by się ze mną w życiu nie zadał. Ja byłam na poziomie chłopaków, kiedy byłam twarda, pozwalałam mu chodzić na te akcje, kiedy go wspierałam i towarzyszyłam mu podczas zadań, to wtedy był blisko. Na tym mi zależało, żeby dopuścić do jakiejś kwestii przyjaźni, rozmowy z drugim człowiekiem, na poziomie kumpla, a nie kochanki bądź nieświadomej dziewczyny. To była bardzo świadoma kobieta, lojalna, wyrozumiała, wspierająca i niezwykle wrażliwa. Czy były takie momenty, kiedy te Twoje emocje były prawdziwe, niekoniecznie zagrane? Wszystko było prawdziwe. Jak weszłam w rolę Hali, nie miałam problemu, jeśli chodzi o kwestię prawdy. Bardzo łatwo było to sobie wyobrazić, przez to, że tworzyliśmy wspólnie klimat tego filmu. Na planie była odpowiednia muzyka, scenografia i reżyser, który bardzo fajnie się odnosił do tamtych czasów i jeżeli chodzi o kwestię prawdy, to nie czuliśmy żadnych zakłamań. Były trudne emocje do wydobycia… Bardzo to widać, że są prawdziwe… My tego nie odgrywaliśmy. Te emocje się działy. Miałam scenę, kiedy mój chłopak chciał popełnić samobójstwo. Weszłam do łazienki, gdzie siedział z pistoletem… Jeżeli spotyka Cię coś takiego naprawdę, to jest to niezwykle emocjonalny moment w życiu. Nie jesteś w stanie sobie tych emocji wyobrazić. One po prostu się wydarzały, tam nie było nic reżyserowane. Nie było tak, że reżyser mówił, że tam mam płakać. Nie – po prostu miałam reagować, tak jak Hala by zareagowała w tym momencie… Jaka jest rola kobiet w tym filmie? Bardzo duża. W książce jest skupiona na chłopakach. Jeżeli by popatrzeć szerzej, mówi się o „Powstańcach”, a nie „Powstankach”. To jest kojarzone z rodzajem męskim, co jest interesujące, bo kobiety miały bardzo duży udział w Powstaniu. To one przekazują tę historię dalej, to one tak naprawdę w tym momencie, we wszystkich wspomnieniach opowiadają tę historię. Cudowne jest to, że żadna nie przedstawia siebie w roli bohaterki, tylko swoją koleżankę. To jest bardzo interesujące że one były na tyle skromne, na tyle szczęśliwe, że przeżyły, na tyle wspierały się na wzajemnie, że niosą tę historię. Pomagały organizować chłopakom akcje, przekazywały informacje, dbały o ich mundury, przyszywały im guziki, gotowały im obiady. Kamuflowały tajne akcje swym wyglądem. W momencie przygotowywania się do filmu, znalazłyśmy z Magdą (filmową Monią), bardzo dużo inspiracji, kim były te kobiety. Film niestety trwa ile trwa, a reżyser zrobił ten film o mężczyznach, a kobiety były po to, by ich wspierać, były przy nich cały czas. Jak Ci się współpracowało z całą ekipą? Bardzo dobrze, bardzo się zżyliśmy na planie. Jesteśmy w podobnym wieku, przyjaźnimy się. Mówimy do siebie pseudonimami z filmu, więc to też gdzieś zapadło w naszych sercach. Z reżyserem i operatorem też była świetna atmosfera, to samo z całą ekipą techniczną. Na prawdę, nie było ani jednej sytuacji, z której mogłabym być dzisiaj niezadowolona albo mogłabym mieć o coś żal. Wszystko było bardzo profesjonalne. W okresie kręcenia filmu, nie raz musiałaś z planu jechać prosto na uczelnię i na odwrót. Jak Ci się udawało „wyjść” z tej roli? Siedziała ta postać cały czas w mojej głowie… Gorzej było z moim ciałem, musiałam je później rozedrgać. Często przed jakąś sceną krzyczałam, albo prowadziłam monologi wewnętrzne, żeby uruchomić ciało na zasadzie jakiejś kwestii niebezpieczeństwa, czy krótkiego spięcia. Teraz już chyba wyszłaś z roli Hali? Wczoraj się to we mnie obudziło, bo obejrzałam film i mi się wszystko przypomniało. Ukłuło mnie to jeszcze i myślę, że dziś też będę jeszcze „nosić Halę ze sobą”. Ta Hala będzie jeszcze ze mną, ale na pewno to nie jestem ja, więc czas też ponownie wrócić do Sandry, która jest zupełnie inna od mojej bohaterki. Ale bardzo się cieszę, że miałam przyjemność zapoznania się z taką postacią i zaprzyjaźnienia się z nią wewnętrznie.
Moim ulubionym bohaterem ,,Kamieni na szaniec '' jest Jan Bytnar Jan Bytnar znany jako ,,Rudy'' jego psełdonim szkół się z jego wyglądu raz trzepanych rudych włosie i piegowatej twarzy .Jan jest moją ulubioną postacią z głównej trunki .
zapytał(a) o 14:20 Napisz rozprawke z lektory "kamienie na szaniec" Tematy : 1. ktory z bohaterow powiesci jest dla mnie wzorem do nasladowania uzasadnij znaczenie mial patriotyzm dla bohaterow powiescii jakie znaczenie ma dla ciebie ? kamieni na Odpowiedzi JoseQ odpowiedział(a) o 14:21 Sam sobie napisz. To nie jest trudne. Śliczny odpowiedział(a) o 15:31: wiem ze to nie jest trudne , ale nie mam czasu i dlatego prosze was o napisanie ;) JoseQ odpowiedział(a) o 15:34: Ale rozprawka cała? JoseQ odpowiedział(a) o 15:35: Bez przesady. Mogę pomóc, ale nie pisać całość. Śliczny odpowiedział(a) o 20:03: nie cala , pomoc tylko prosze Uważasz, że ktoś się myli? lub
Odpowiedz na pytania: 1. autor Kamieni na szaniec wskazuje warunki, dające według niego możliwość zdrowego rozwoju psychicznego i fizycznego wymień je. 2.Z jakiego powodu Tadeusza Zawadzkiego nazywano Zośką? Jaki talent wyróżniał go spośród innych chłopców? 3.
Jesteś w:Ostatni dzwonek -> Kamienie na szaniec Adam Borys „Pług” (inne: „Bryl”, „Kar”, „Dyrektor”, „Pal”, „Pług”) - major, skoczek cichociemny, zastępca dowódcy Oddziałów Dyspozycyjnych „Kedywu” „Motor 30”, członek Rady Wychowawczej Szarych Szeregów, organizator i pierwszy dowódca kompanii „Agat”-„Pegaz”, przekształconej w batalion „Parasol”, odpowiedzialny za przeprowadzanie zamachów na oficerów SS i Gestapo (odpowiedzialnej np. za zamach na Franza Kutscherę). Poza tym brał udział w kampanii wrześniowej, w kampanii francuskiej 1940 roku. Za swoje osiągnięcia na polu walki oraz działalność konspiracyjną odznaczony Srebrnym Krzyżem Orderu Virtuti Militari V klasy, Krzyżem Walecznych oraz Złotym Krzyżem Zasługi z Mieczami. Andrzej Makólski (w tekście błędna pisownia nazwiska), „Mały”. „Jędrek” – podharcmistrz, uczeń Szkoły Podchorążych, dowódca II plutonu "Alek" 2. kompanii "Rudy" batalionu "Zośka" w powstaniu warszawskim, poległ na Starówce 23 sierpnia 1944 w obronie szpitala Jana Bożego przy ul. Bonifraterskiej 12, mając zaledwie dwadzieścia lat. Został dwukrotnie odznaczony Krzyżem Walecznych. Andrzej Romocki „Morro” (inne: „Kuguar Filozof”, „Amorek”, gdyż na rozkazach podpisywał się „A. Morro”)- harcmistrz, instruktor harcerski, żołnierz Szarych Szeregów, porucznik Armii Krajowej, w powstaniu dowódca kompanii „Rudy” batalionu „Zośka”, z którym walczył na Woli, Starym Mieście i Czerniakowie. Zginął 15 września na Solcu w wieku dziewiętnastu lat, trafiony w serce prawdopodobnie od kuli niemieckiej (inna hipoteza brzmi, że od kuli lądującego akurat zwiadu „berlingowców” na Górnym Czerniakowie). Za walki w powstaniu warszawskim uhonorowany Krzyżem Srebrnym Orderu Wojennego Virtuti Militari i dwukrotnie Krzyżem Walecznych. Andrzej Zawadowski „Grubas”, „Gruby” - podharcmistrz, maturzysta Państwowego Gimnazjum i Liceum im. Stefana Batorego z 1939 roku, zginął w czasie akcji czarnocińskiej w Rodowicz „Anoda” - „Dowódca. Narciarz. Legenda pokolenia. Pierwszy kronikarz Batalionu „Zośka”. Student. Wynalazca” – takimi słowami rozpoczyna przybliżenie sylwetki „Anody” Wojciech Stanisławski w internetowym wydaniu dziennika „Rzeczpospolita” ( Ten bohater to harcerz, żołnierz Szarych Szeregów i AK oraz Delegatury Sił Zbrojnych, działacz w szeregach 23. Warszawskiej Drużyny Harcerskiej im. Bolesława Chrobrego (to w słynnej "Pomarańczarni" poznał wielu członków Szarych Szeregów, Tadeusza Zawadzkiego, Aleksego Dawidowskiego, Jana Bytnara). Brał udział w wielu akcjach małego sabotażu w ramach organizacji Wawer, np. akcji „Meksyk II”, czyli „butelka” (odbicie z rąk Gestapo Jana Bytnara i uwolnienie reszty przewożonych więźniów), w akcji „Celestynów” (uwolnienie 49 więźniów przewożonych z obozu koncentracyjnego na Majdanku do obozu koncentracyjnego Auschwitz), w akcji Arsenał (uratował życie Alkowi, strzelając w mierzącego w niego Niemca) czy w akcji „Taśma” (atak na posterunek Grenzschutzu w Sieczychach). W powstaniu zastępca dowódcy plutonu „Felek” kompanii „Rudy” batalionu „Zośka”, który wchodził w skład zgrupowania Kedywu. Aresztowany w Wigilię 1948 roku, zmarł 7 stycznia 1949 w wyniku obrażeń pocienionych podczas śledztwa w siedzibie Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego przy ul. Koszykowej w Warszawie. Szczegóły tego zakatowania przybliża cytowany już Stanisławski: „Z zawiadomienia Naczelnej Prokuratury Wojskowej rodzice dowiedzieli się, że Jan Rodowicz 7 stycznia 1949 r. popełnił samobójstwo, wyskakując z okna podczas przeprowadzania go z aresztu. Już w marcu dr Konrad Okolski opowiedział im jednak o przeprowadzonej potajemnie sekcji, z której wynikało, że „Anoda” został zamęczony i najprawdopodobniej wyrzucony przez okno w stanie agonalnym. Do niemal identycznej relacji innego świadka dotarł w połowie lat 90. historyk Piotr Lipiński. Śledztwo, podjęte w 1991 roku decyzją ówczesnego ministra sprawiedliwości Wiesława Chrzanowskiego, nie doprowadziło jednak do wiążących ustaleń: nie zachowały się ani archiwa MBP, ani – na kilku kościach wydobytych z kwatery rodzinnej na Powązkach – ślady wojskowych butów”.strona: 1 2 3 4 5 6 Zobacz inne artykuły:InneCharakterystyka AlkaGeneza tytułu „Kamieni na szaniec”Biografia Aleksandra KamińskiegoSzczegółowe streszczenie „Kamieni na szaniec”Charakterystyka RudegoGeneza „Kamieni na szaniec”„Kamienie na szaniec” - krótkie streszczenieCharakterystyka ZośkiAkcja pod Arsenałem – streszczenieDokument epoki, czyli problematyka „Kamieni na szaniec”Charakterystyka pozostałych bohaterów „Kamieni na szaniec”Gatunek literacki, narracja, język i styl „Kamieni na szaniec”„Kamienie na szaniec” - plan wydarzeńSzczegółowy plan wydarzeń „Kamieni na szaniec”Losy Macieja Aleksego Dawidowskiego („Glisty”, „Alka”, „Kopernickiego”, „Koziorożca”)Wartości artystyczne argumentem za ponadczasowością „Kamieni na szaniec”Losy Jana Bytnara („Rudego”, „Janka”, „Krokodyla”)Krytyka literacka o „Kamieniach na szaniec”Słowniczek najważniejszych pojęć związanych z „Kamieniami na szaniec”Losy Tadeusza Zawadzkiego („Zośki”, „Tadeusza”, „Kotwickiego”, „Kajmana”, „Lecha Pomarańczowego”)BibliografiaNajważniejsze cytaty „Kamieni na szaniec”Czas i miejsce akcji „Kamieni na szaniec”Kalendarium twórczości Aleksandra KamińskiegoPartner serwisu: kontakt | polityka cookies
85% Chciałabym mieć takiego przyjaciela jak - napisz, z którym z bohaterów "Kamieni na szaniec" Aleksandra Kamińskiego chciałabyś się zaprzyjaźnić i dlaczego. Opracowania powiązane z tekstem. skumać się/kumać z kimś kamienne serce/serce z kamienia/serce jak kamień, serce jak głaz Kamiński Aleksander Płaz.
Zośka, Rudy i Alek – bohaterowie książki “Kamienie na szaniec”Zośka, Rudy i Alek to chyba najbardziej znane pseudonimy czasów II Wojny Światowej. Na cześć Tadeusza Zawadzkiego, zaraz po jego śmierci batalion harcerski nazwano właśnie “Zośka”. Oprowadzając po Warszawie śladami lektury “Kamienie na szaniec” nie zawsze jest sposobność, aby bliżej przyjrzeć się sytuacji rodzinnej Bohaterów książki. Dom kształtuje osobowość człowieka, rodzice są wzorem i przykładem, rodzeństwo uczy współpracy i współżycia z innymi. Zośka, Rudy i Alek byli zwykłymi chłopcami, z marzeniami, zainteresowaniami, swoimi wadami i zaletami. Chcemy tutaj króciutko przybliżyć każdego z Rudy i AlekZdjęcie ze strony: Zawadzki – swój pseudonim otrzymał w szkole, gdy 1 IX 1931 roku stawił się na pierwszych lekcjach: “szczególną uwagę zwracał średniego wzrostu chłopiec o miłej buzi i rozsądnych oczach, lecz uczesany na lalkę, z grzywką i tak jakoś bardzo cherubiańsko – Ale Zośka! – wyrwał się któryś”Mieszkał przy ul. Koszykowej 75 w mieszkaniu profesorskim przy Politechnice był bardzo zżyty ze swoją matką Leoną, która była nauczycielką historii i geografii. Do 1919 r. prowadziła szkołę na pl. Trzech Krzyży w Warszawie. To ona przed II Wojną Światową prowadziła dział kształcenia nauczycieli w Ministerstwie Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego w Alejach Szucha – tak, tak w tym samym budynku, który później siał postrach jako główna siedziba Gestapo. Pani Leona była najbliższą przyjaciółką Zośki, któremu na chrzcie dała – “Kościuszkowskie miano”. Niestety, gdy Tadeusz miał 17 lat – w XII 1938 r. jego mama miała wylew krwi do mózgu i w roku 40 – Józef Zawadzki był bardzo oddanym rodzinie profesorem. Doktorat obronił na Uniwersytecie Jagiellońskim z filozofii, również interesował się przemysłem chemicznym. W okresie międzywojennym angażuje się w tworzenie Politechniki Warszawskiej, której później był Rektorem. Dzięki niemu powstaje np. Pawilon Technologii Chemicznej. Był Dziekanem Wydziału Chemicznego, a po wojnie jednym z twórców jego odbudowy. Po dzień dzisiejszy jedno z audytoriów PW nosi jego imię prof. Józefa Zawadzkiego. Był jednym z współzałożycieli Polskiego Towarzystwa Chemicznego. Zmarł w 1951 miał 2 lata starszą siostrę Annę – w domu nazywaną Hanką, która również poświęciła się harcerstwu. Między innymi była wiceprzewodniczącą ZHP, a także napisała kilka książek poświęconych harcerstwu. Zmarła w 2004 roku mając 85 Bytnar – w szkole był przezywany przez kolegów, nazywano go Rudym, albo Rudą Piegżą, ponieważ miał piegowatą twarz. Czasami nazywano go Papuasem, bo miał bardzo bujne i jasne w Alejach Niepodległości bardzo zdolny i utalentowany, geniusz matematyczny, prymus szkoły. Na co dzień ciekawski – w dzieciństwie dużo pytał, co denerwowało nauczycieli i nawet był zmuszony zmienić szkołę, choć pedantyczny – nawet szuflady w biurku miał poprzedzielane przegródkami na sektory, aby wszystko było na swoim Janka – Pani Zdzisława była wspaniałym pedagogiem, kierowała szkołą specjalną nr 6 przy ul. Ząbkowskiej. Podczas wojny była bardzo zaangażowana w tajne nauczanie oraz prowadzenie Harcerskiej Poczty Polowej. To Ją po wojnie nazywano “Matulą Polskich Harcerzy”, którym się bezmiernie poświęciła. Po zakończeniu wojny pracowała jako wizytator Wydziału Szkół Specjalnych Ministerstwa. Szukała ośrodków na domy dziecka, walczyła o budynki na szkoły i przysposabiała sieroty do adopcji. Umiera mając 93 lata w 1994 Janka – Pan Stanisław w wieku 15 lat wałczył w oddziałach Lisa-Kuli pod Rzeszowem, skąd trafił do Legionów. Leopold Lis-Kula jest jednym z bohaterów książki “Kamienie na szaniec” Karola Koźmińskiego wydanej w 1937 r. jednej z ulubionych lektur Rudego. Był inwalidą I Wojny Światowej – został ledwo odratowany po ranach odniesionych w bitwie pod Krzywopłotami w 1914 roku. Po I wojnie również zaangażowany był w edukację dzieci i młodzieży niepełnosprawnej. Był kierownikiem 1 Szkoły Pedagogiki Specjalnej w Warszawie. Aresztowany wraz z synem, zostaje wywieziony do obozu Auschwitz-Birkenau, gdzie spędza ok. 2 lat. Umiera podczas ewakuacji obozu gdzieś w Niemczech w 1945 r na rękach jednego z harcerzy, którym się opiekował w – siostra Jana również była żołnierzem Armii Krajowej i Szarych Szeregów, działała jako łączniczka. Na Wydziale Architektury Politechniki Warszawskiej uzyskała tytuł magistra inżyniera – architekta i od 1945 do emerytury pracowała w Biurze Odbudowy Stolicy. Zmarła w 2008 roku mając 84 lata. AlekMaciej Aleksy Dawidowski – drugie imię otrzymał po ojcu Aleksym, stąd też jego pseudonimMieszkał przy ul. Mickiewicza ciekawostek z życia Macieja warto wspomnieć, że był bardzo wysoki i szczupły, stąd koledzy nazywali go Glizdą. Ciągle się uśmiechał, zapamiętany został jako bezgranicznie dobry i uczynny – chodzący uśmiech. Doskonale tańczył, był wysportowany, jego pasją były góry, narty i wędrówki, natomiast (mniej sportowo) kolekcjonował nakrycia głowy 🙂Jego Mama Pani Janina była z wykształcenia chemiczką, a studiowała w Kijowie. Niestety niewiele jest informacji na temat Jej życia. Nie pracowała, zajmowała się domem, dorabiała szyciem. Gdy Niemcy przyszli aresztować Alka, nie znaleźli go więc, zabrali Panią Janinę. Alek nie mógł sobie wybaczyć, że przez niego została aresztowana, z poczuciem winy umierał. Zachowały się grypsy, które od 42 roku przesyłała najpierw z Pawiaka, później z obozu na Majdanku, oraz z Ravensbruck. Przeżyła wojnę i przez Szwecję wróciła do Polski. W trakcie wojny nie wiedziała, że Alek Alka – Aleksy z wykształcenia był inżynierem. Przed wojną pracował jako Dyrektor Warszawskiej Fabryki Karabinów na Woli, gdzie swoim pracownikom stworzył doskonałe warunki pracy. Gorliwy patriota, odmówił współpracy z Niemcami przy produkcji broni w 39′. Gdy Niemcy przejęli fabrykę wolał przejść na emeryturę. Przeprowadzając się z mieszkania służbowego został aresztowany w i XI 39′ Maria – nazywana Marylą podobnie jak brat związała się z harcerstwem i była sanitariuszką batalionu Zośka. Na chwilę przed wybuchem Powstania Warszawskiego wyjechała z Warszawy na Kielecczyznę, skąd nie mogła już powrócić do walczącej stolicy. Po wojnie związała się z pracą pedagogiczną i kształciła kadry pielęgniarstwa. Dożywając sędziwego wieku 85 lat umiera w 2007 roku .Polecamy również artykuł, który ukazał się w Podkowiańskim Magazynie Kulturalnym – wywiad z Marylą Dawidowską – linkPrzygotowując artykuł Zośka, Rudy i Alek korzystałam przede wszystkim z książki p. Barbary Wachowicz “Rudy, Alek, Zośka” z cyklu Wierna Rzeka ArabasZOBACZ RÓWNIEŻ:Warszawa śladami lektury Kamienie na szaniecCmentarz Powązki WojskoweMuzeum Więzienia PawiakMauzoleum w Alejach SzuchaPowstanie Warszawskie – spacer z przewodnikiem
Charakterystyka Zośki - Tadeusza Zawadzkiego. . Wyróżniała go delikatna cera i regularne rysy twarzy, z której spoglądały na każdego niebieskie oczy. Miał złociste włosy oraz długie subtelne palce u rąk. Pseudonim Zośki zrodził się właśnie z. poleca 85 %. Język polski.
Odpowiedzi blocked odpowiedział(a) o 12:15 Jan Bytnar-RudyTadeusz Zawadzki-Zośka, Kotwicki, KajmanAleksy Dawidowski-Alek, Glizda, KopernickiAdam Borys- „Pług”,„Bryl”, „Kar”, „Dyrektor”, „Pal”Andrzej Makulski-„Mały”. „Jędrek” Andrzej Romocki-„Kuguar Filozof”, „Amorek”,„Morro”Andrzej Zawadowski- „Grubas”,„Gruby” Jan Rodowicz-„Anoda” Barbara Sapińska-EytnerJan Wuttke- „Czarny Jaś”Eugeniusz Koecher -„Kołczan”Feliks Pendelski- „Felek”Henryk Ostrowski- „Heniek” ,"Henryk", "Kos", "Burłaj"Jan Błoński- „Novak”, „Sum”Jan Gutt – harcerzRyszard Mieczysław -Białous „Jerzy” , „Zygmunt”, „Taran”Jerzy DrewnowskiJerzy Masiukiewicz-„Mały”Jerzy Zborowski- „Jeremi”,"Jurek", "Jurek Kowalski", "Kajman Okularnik", "Jurek Żoliborski"Władysław Jasiński -„Jędruś” ,„Kmitas”Juliusz DąbrowskiKazimierz Andrzej KotKsiądz Jan ZiejaLechosław ZielińskiStanisław Leopold- „Leopold”, „Rafał”, „Leon” Józef ZawadzkiJan Wojciech Kiwerski- „Oliwa” (,„Dyrektor”, „Lipinski”, „Rudzki”Aleksander KamińskiStefan Mirowski -„Radlewicz” , „Bolek”, Nosowicz II”, „Prawdzic”, „Berek”Ryszard Wesoły- „Rysiek” Jacek TąbeckiUrszula Głowacka-Plenkiewicz -„Urka”Wacław Dunin-Karwicki-„Luty”Zygmunt Kaczyński-„Wesoły”Witold Bartnicki- „Kadłubek” Lechosław Leszek Domański- „Zeus” Cały film można obejrzeć tutaj: [LINK] Uważasz, że znasz lepszą odpowiedź? lub
Relacja wideo. 39. WFF: Andrzej Jakimowski i Stefan Laudyn otwierają festiwal. Klip Paweł Edelman o "Kamieniach na szaniec"- Kamienie na szaniec - "Być zwyciężonym i nie ulec – to zwycięstwo". Oto dewiza, jaką w życiu kieruje się trzech młodych
Zośka, jeden z głównych bohaterów „Kamieni na szaniec” swój pseudonim zawdzięczał delikatnej urodzie, „został bowiem przez naturę obdarzony niemal dziewczęcą urodą. Delikatna cera, regularne rysy, jasnoniebieskie spojrzenie i włosy złociste, uśmiech zupełnie dziewczęcy, ręce o długich, subtelnych palcach, wielka powściągliwość, pewien rodzaj nieśmiałości – wszystko to było aż nadto dostatecznym powodem do nazywania Tadeusza Zawadzkiego przez kolegów – Zośką”. Zośka uczył się w jednej z najlepszych szkół w Warszawie. Posiadał wyjątkowe zdolności, wybitną inteligencję teoretyczną i praktyczną, choć nigdy nie przykładał się zbytnio do nauki i uchodził za przeciętnego ucznia. Pochodził z rodziny o silnym poczuciu patriotyzmu. Jego ojciec, profesor Politechniki Warszawskiej (Kamiński w swym utworze błędnie podaje, iż był profesorem Uniwersytetu Warszawskiego), w czasie wojny współpracował z AK i Delegaturą Rządu na kraj. Zośka był emocjonalnie związany z matką, która zastępowała mu kolegów i przyjaciół. Przez środowisko szkolne i harcerskie postrzegany był jako urodzony organizator i przywódca. Działał w samorządzie szkolnym, a w harcerstwie sprawował odpowiedzialne funkcje. Szczególnie wyróżniał się w sportach: strzelectwie, hokeju i tenisie, często zdobywając pierwsze miejsca w turniejach międzyszkolnych. Tadeusz Zawadzki był typem wrażliwego i łagodnego samotnika. Z natury powściągliwy i skryty, wzbudzał sympatię kolegów, którzy doceniali jego rozsądek i inteligencję. Sam jednak nie szukał towarzystwa kolegów i miał tylko dwóch przyjaciół: Jacka Tabęckiego i Janka Bytnara. W przyjaźni był wierny i lojalny, gotowy do poświęcenia wszystkiego dla bliskich mu ludzi. Zarówno po aresztowaniu Jacka, jak i Rudego, robił wszystko, by wydostać przyjaciół. Po aresztowaniu Janka był nieustępliwy, gdy starał się przekonać kierownictwo Szarych Szeregów do akcji odbicia Rudego. Swoim zachowaniem udowodnił, że przyjaźń miała dla niego wartość najwyższą. Największą wadą i zarazem zaletą Zośki był upór, który jednak zawsze motywował go do działania i osiągania postawionych sobie celów. W dzieciństwie bał się wody, lecz dzięki uporowi stał się najlepszym pływakiem w szkole. W czasie okupacji Zośka wykazał się szczególnymi zdolnościami przywódczymi. Zajmował się przede wszystkim pracą sztabową i szybko stał się specjalistą w organizowaniu ludzi, za których czuł się odpowiedzialnym. Działalność w Małym Sabotażu i dywersji nauczyła go posłuszeństwa, karności, sumienności i punktualności. Po śmierci Rudego był bliski załamania psychicznego, chodził zaniedbany i posępny. Swoistym wyzwoleniem stało się dla niego spisanie wspomnień o przyjacielu. Wydarzenie to sprawiło, że zaczął odczuwać ciężar odpowiedzialności za współtowarzyszy. Zginął w akcji we wsi Sieczychy, którą dowodził. strona: - 1 - - 2 -Polecasz ten artykuł?TAK NIEUdostępnij
Henryk Ostrowski, uwolniony razem z Rudym podczas Akcji pod Arsenałem, został w "Kamieniach na szaniec" opisany jako zdrajca. "Kamiński się pomylił. Ale Ostrowski do końca życia zmagał się ze skutkami tej pomyłki" - mówił w sobotę Grzegorz Nowik, autor książki "Epilog do Kamieni na szaniec".
Charakterystyka zbiorowa Alka, Rudego i Zośki Alek, Zośka, Rudy… Główni bohaterowie powieści Aleksandra Kamińskiego: „Kamienie na szaniec” wprawdzie różnili się wieloma cechami osobowości, mieli jednak ze sobą wiele wspólnego. Należeli do pokolenia młodych ludzi, którym dane było dorastać w niepodległej Polsce i którzy u progu dorosłości stanęli w obliczu nowego zagrożenia – II wojny światowej i niemieckiej okupacji. Chłopcy pochodzili z dobrych domów,... więcejCharakterystyka Alka Alek Dawidowski „był dryblasem. Wysoki, szczupły, o niebieskich oczach i płowej czuprynie, ciągle się uśmiechał, mówił szybko, wymachiwał rękoma i przy byle okazji wpadał w zachwyt”. W chwili rozpoczęcia akcji „Kamieni na szaniec” Alek miał dziewiętnaście lat. Pochodził z dobrej rodziny – jego ojciec był kierownikiem jednej z warszawskich fabryk. Wraz z rodzicami i siostrą mieszkał na Żoliborzu. Uczęszczał... więcejCharakterystyka Zośki Zośka, jeden z głównych bohaterów „Kamieni na szaniec” swój pseudonim zawdzięczał delikatnej urodzie, „został bowiem przez naturę obdarzony niemal dziewczęcą urodą. Delikatna cera, regularne rysy, jasnoniebieskie spojrzenie i włosy złociste, uśmiech zupełnie dziewczęcy, ręce o długich, subtelnych palcach, wielka powściągliwość, pewien rodzaj nieśmiałości – wszystko to było aż nadto dostatecznym powodem do... więcejCharakterystyka Rudego Janek Bytnar „Rudy” był jednym z głównych bohaterów książki Aleksandra Kamińskiego: „Kamienie na szaniec”. W chwili rozpoczęcia akcji utworu miał osiemnaście lat i zdał egzamin maturalny jako prymus, kończąc jedną z najlepszych w Warszawie szkół. Należał również do harcerskiego zastępu „Buki”, gdzie sprawował funkcję kucharza i był twórcą odznaki dla drużyny. Pochodził w rodziny inteligenckiej... więcejJan Bytnar („Rudy”, „Janek”, „Krokodyl”) - życiorys Jan Bytnar urodził się 6 maja 1921 roku w Kolbuszowej (dawne województwo rzeszowskie). Był synem żołnierza Legionów, Stanisława i nauczycielki, Zdzisławy z domu Rechul. Ukończył szkołę powszechną przy ulicy Zagórnej na Powiślu, a następnie uczęszczał do państwowego Gimnazjum im. Stefana Batorego w Warszawie. Od 1934 roku należał do 23 Warszawskiej Drużyny Harcerskiej im. Bolesława Chrobrego. W 1938 roku zdobył najwyższy stopień młodzieżowy... więcejMaciej Aleksy Dawidowski („Glizda”, „Alek”, „Kopernicki”, „Koziorożec”) - życiorys Maciej Aleksy Dawidowski urodził się 3 listopada 1920 roku w Drohobyczu. Był synem inżyniera technologa, Aleksego i inżyniera chemika, Janiny z Sagatowskich. W latach 1932 – 1939 należał do 23 Warszawskiej Drużyny Harcerskiej im. Bolesława Chrobrego. Prawdopodobnie uzyskał stopień młodzieżowy Harcerza Orlego. W 1939 ukończył Gimnazjum im. Stefana Batorego. 8 września 1939 roku pod dowództwem „Zeusa” wymaszerował z Warszawy,... więcejTadeusz Zawadzki („Zośka”, „Tadeusz”, „Kotwicki”, „Kajman”, „Lech Pomarańczowy”) - życiorys Tadeusz Zawadzki urodził się 24 stycznia 1921 roku w Warszawie. Był synem profesora chemii i rektora Politechniki Warszawskiej, Józefa i nauczycielki, Leony z Siemieńskich. W latach 1931 – 1939 uczęszczał do Gimnazjum im. Stefana Batorego i należał do 23 Warszawskiej Drużyny Harcerskiej. Od kwietnia 1939 roku pełnił funkcję drużynowego drużyny starszej. 8 września 1939 wraz z innymi harcerzami z Pomarańczarni opuścił Warszawę, do... więcej
Przydatność 75% Z którym bohaterem "Kamieni na szaniec" mógłbyś się zaprzyjaźnić i dlaczego? Po przeczytaniu książki pt. "Kamienie na szaniec" zastanawiałam się z którym bohaterem mogłabym się zaprzyjaźnić. Po dłuższym namyśle, doszłam do wniosku, że Tadeusz Zawadzki jest mi najbliższy. Zośka miał wiele cennych zalet.
O sile jego przyjaźni oraz oddania Rudemu świadczy także załamanie psychiczne, jakie przeszedł po śmierci Bytnara: „Stracił sprężystość, tylko siłą woli wymuszał na sobie załatwianie bieżących spraw organizacji i życia codziennego. Z rana leżał długo bezmyślnie wpatrzony w sufit. Spóźniał się na spotkania. Chodził zaniedbany. Nie chciał z nikim rozmawiać, był zawsze posępny. Jedynie tylko na zbiórkach, w gronie towarzyszy broni, odzyskiwał na krótki czas zainteresowanie bieżącą chwilą i czuł się jakoś lepiej. W momentach trudnych, jakie obecnie raz po raz sypały się na jego wojskowe otoczenie, potrafił nawet zdobyć się na uśmiech i chwilę pogody. Wnet jednak znów posępniał”. Ważnym momentem w jego życiu był także pobyt w więzieniu, do którego trafił w wyniku przypadkowego zatrzymania. Bohater wrócił bardzo zmieniony - z ogoloną głową, zawszony, blady. Stał się bardzo spokojny i wyciszony, w więzieniu zdał sobie sprawę, że na świecie nie żyją tylko konspiratorzy, zrozumiał, że są jeszcze inne strony życia. Nie biegał już do przyjaciół tylko zapraszał ich do siebie, zaczął okazywać dużą serdeczność ojcu, siostrze, wolał siedzieć w domu i spędzać czas z rodziną. Zainicjował wśród kolegów prowadzenie dyskusji o życiu i niebezpieczeństwie pracy niepodległościowej. Kolejne cechy charakteru, wykształcone w czasie pracy w Małym Sabotażu oraz w czasie dowodzenia wieloma akcjami dywersyjnymi i zbrojnymi, takie jak sumienność, punktualność, posłuszeństwo zwierzchnikom sprawiają, że Tadeusz Zawadzki staje się literackim symbolem przywódcy, który czuje się odpowiedzialny za żołnierzy szukających swego miejsca w Polsce 1 2
Jednym z bohaterów „Kamieni na szaniec“ Aleksandra Kamińskiego jest Tadeusz Zawadzki nazywany „Zośką“. Jego pseudonim wiąże się z jego delikatną powierzchownością, „został bowiem przez naturę obdarzony niemal dziewczęcą urodą.
zapytał(a) o 17:46 Dopasuj cechy charakteru do bohaterów z kamieni na szaniec Alek Zośka i Rudya)urodzony przywódca, ambitny-b)samotnik, uczuciowy, refleksyjny-c)koleżenski, żądny przygód, szczery-
Po chwili namysłu postanawiasz przez nie przejść i jakimś niewyjaśnionym sposobem znajdujesz się w Warszawie podczas 2 wojny światowej. Twoje zdumienie przerywa mocne uderzenie w plecy. Upadasz na ziemię, a twoim oczom ukazuje się (imię jakiegoś bohatera z kamieni na szaniec), który wpadł na ciebie i najwyraźniej cię nie zauważył.
Kamienie na szaniec - streszczenie "Kamienie na szaniec" to historia trzech przyjaciół: Jana Bytnara, Aleksego Dawidowskiego i Tadeusza Zawadzkiego. Chłopcy są absolwentami prestiżowego warszawskiego liceum im. Stefana Batorego. Za nimi egzamin maturalny, przed nimi wakacje i planowanie przyszłości. Chcą studiować i realizować szalone, młodzieńcze pomysły. Uwielbiają wędrować po górach, robią to z 23. Warszawską Drużyną Harcerską, do której należą. Ich marzenia brutalnie przerywa wybuch II wojny światowej. Gdy Nimecy atakują Polską, żaden z bohaterów nie waha się stanąć w obronie ojczyzny. Przyjaciele rozpoczynają konspiracyjną walkę w ramach Małego Sabotażu, potem walczą w Grupach Szturmowych. Przyjmują pseudonimy: Zośka (Tadeusz Zawadzki), Rudy (Jan Bytnar), Alek (Aleksy Dawidowski). Trzej główni bohaterowie "Kamieni na szaniec" giną w walce o wolną Polskę. Rudy zostaje zakatowany przez Gestapo, Alek ginie podczas akcji odbicia Rudego, zaś Zośka traci życie w ataku na posterunek żandarmerii niemieckiej we wsi Sieczychy. Kamienie na szaniec - postacie Alek (Aleksy Dawidowski) to energetyczny, wysoki blondyn, który uśmiechem zaraża wszystkich wokół. Skłonny do najbardziej zwariowanych pomysłów, ale kiedy trzeba potrafi wykazać się odwagą i zachować zimną krew. Rudy (Jan Bytnar) jest z kolei wyciszony, niezwykle inteligentny i wszechstronnie uzdolniony. Zośka (Tadeusz Zawadzki) to chłopak nieśmiały i zamknięty w sobie. Niech was nie zmyli jednak jego delikatna uroda - męstwa i bohaterstwa mógłby pozazdrościć mu niejeden dojrzały mężczyzna. Zobacz: Konin. Udusił kablem od telewizora 10-letniego Olka "Morderco, zapłać za śmierć mojego synka" apisz się: Codziennie wiadomości Super Expressu na e-mail
W grupach omawiają cechy charakteru i wydarzenia związane z Alkiem, Rudym i Zośką. Wypisane cechy i fakty dotyczace bohaterów przyklejają na arkuszu papieru. Następnie szukają cech wspólnych młodych żołnierzy. W końcowym etapie lekcji rozmawiają na temat tego, co ich samych łączy z Zośką, Rudym i Alkiem, jakie cechy cenią w
Home Sztuka, Kultura, KsiążkiJęzyk Polski ♥ You. zapytał(a) o 18:28 Zajęcia bohaterów "Kamienie na szaniec".? Moglibyście mi opisać w streszczeniu zajęcia bohaterów "Kamienie na szaniec", Rudego, Alka i Zośki od początku wojny do dywersji. Pliss, to na jutro, a pani zeszyty zbiera. ;(Z góry dzięki. ;* 0 ocen | na tak 0% 0 0 Odpowiedz Odpowiedzi blocked odpowiedział(a) o 16:50 nie wiem co to jest . 0 0 Uważasz, że ktoś się myli? lub
- Λυсиլዐбиγ γоኗеሴ аսаз
- И т
- Южሦ еሚ ሿеፀ ግоցεтጰкр
- ሲ стоςеμዥбэ иρո
- Иላоፖθճሃኼε իσедрիмωфу сէщ
- Жоզепαг ֆу дըλեска прωгիмю
.